A jednak FAKE – pierwsza drukarka 3D drukująca w pełnym kolorze… nie drukuje w pełnym kolorze

1

W sumie od początku brzmiało to nieprawdopodobnie… botObjects, nowojorska firma produkująca drukarki 3D ProDesk3D, ogłosiła w kwietniu tego roku, wypuszczenie pierwszego urządzenia tego typu, pozwalającego na druk 3D z PLA… w pełnym kolorze. Niestety od tamtej pory firma uraczyła nas tylko kilkoma renderami drukarek 3D oraz próbnymi wydrukami, które na 90% pochodziły również z ekranu komputera. Wczoraj po raz pierwszy zaprezentowała film z pracy drukarki. Wygląda to świetnie, tyle tylko że… nie drukuje ona w pełnym kolorze.

Źródło: www.botobjects.com

Źródło: www.botobjects.com

Historia przedstawia się następująco:

  • 1 kwietnia 2013 nieznana nikomu firma botObjects ogłasza, że jest w trakcie prac nad rewolucyjną drukarką 3D, która pozwoli na druk 3D w technologii FDM z wykorzystaniem pełnej palety kolorów; równocześnie pokazuje śliczny render swojego urządzenia, utrzymany w stylistyce The Form 1 i Buccaneera; nie wiadomo tylko na czym ma polegać ten proces? w jaki sposób firma zamierza mieszać ze sobą PLA i jak zamierza zmieścić w zaprezentowanej drukarce 3D min. kilka szpul filamentu?
  • w połowie maja 2013 botObjects prezentują pierwsze wydruki; niestety wywołują tym masę kontrowersji, ponieważ wydruki ewidentnie wyglądają na wyrenderowane z programu graficznego, a co więcej, kolory są nakładane warstwowo co w gruncie rzeczy jest możliwe do osiągnięcia na zwykłej drukarce 3D przy odpowiednio prowadzonym druku
  • w międzyczasie firma nie dotrzymuje żadnego wcześniej podawanego terminu prezentacji i realizacji poczynionych zobowiązań; w gruncie rzeczy milknie na kilka miesięcy, a o drukarce 3D wszyscy równie szybko zapominają jak wcześniej usłyszeli.
Źródło: www.botobjects.com

Źródło: www.botobjects.com

Wczoraj botObjects ogłaszają kolejną rewolucję, przedstawiają kolejne proofy swojej rewolucyjnej technologii i zapowiadają kolejne działania wraz z kolejnymi deadline`ami. Tyle tylko, że dziś już nikt im w nic nie wierzy…

Zacznijmy od terminów:

  • 30 sierpnia ogłaszają, że wkrótce ogłoszą wielkie ogłoszenie!
  • 11 dni później [SIC!], 10 września ogłaszają, że zamierzają je w końcu ogłosić
  • do faktycznego ogłoszenia dochodzi dzień później.

Ciężko zaufać firmie, która nie potrafi utrzymać własnych terminów marketingowych, szczególnie w kontekście nadchodzących deadline`ów produkcyjnych, które określić i utrzymać jest bez porównania trudniej. Jeśli chodzi o sam druk, to na zaprezentowanych filmach wygląda to całkiem obiecująco, tyle tylko, że na żadnym z zaprezentowanych wydruków nie użyto więcej niż 4 kolorów, a przy zmianie koloru na filmie następował… przeskok ujęcia. No i rzecz najważniejsza – drukarka 3D botObjects zmienia kolory, ale ich nie miesza…

Źródło: www.botobjects.com

Źródło: www.botobjects.com

To co zostało zaprezentowane to nic innego jak tradycyjny RepRap w stylowym i niezwykle atrakcyjnym opakowaniu. Jedyną unikalną – choć wątpliwą, funkcjonalnością, może być mechanizm do automatycznej zmiany filamentu w trakcie procesu druku 3D. Nie jest to bynajmniej niczym nowym, ponieważ rok temu RichRap – konstruktor drukarek 3D stworzył extruder mieszający 3 różne kolory filamentu w jednej dyszy. Choć efekt nie jest specjalnie zachwycający stanowi bez porównania większe osiągnięcie niż głoszona przez botObjects rewolucja.

Extruder RichRapa Źródło: www.3ders.org

Extruder RichRapa
Źródło: www.3ders.org

O co zatem w tym wszystkim chodzi? Nie bardzo potrafię to zrozumieć… Z pewnością o rozgłos i wzbudzenie powszechnego zainteresowania. Jednakże zostało to przeprowadzone w taki sposób, że w tej chwili nawet gdyby zapewnienia firmy okazały się jakimś cudem prawdziwe, to zapracowała ona sobie już taki negatywny PR, że na wiele lat będzie naznaczona piętnem hochsztaplerów i kombinatorów. Ogłaszanie czegoś bądź co bądź zwyczajnego – rewolucją, pompuje olbrzymi balon oczekiwań, który póki co wypuszcza z siebie z irytującym świstem nieświeże powietrze. Chociaż nie podpalałem się zbyt mocno do tego projektu (w przeciwieństwie chociażby do prezentowanego po raz pierwszy w dokładnie tym samym czasie Buccaneera), czuję się najzwyczajniej w świecie oszukany. I mam nadzieję, że bez względu na to jak dalej potoczą się losy tego urządzenia, nie znajdzie się zbyt wielu chętnych na zakup ProDesk3D, gdyż oznaczałoby to legitymizację tego typu praktyk marketingowych.

Acha, filmów nie można share`ować. Są do obejrzenia tylko pod tym adresem (dziwne, prawda?)

Źródło: www.3dprintingindustry.com / www.3ders.org

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • BlazakoV

    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Kasa z preorderów leci, dużo ludzi nie sprawdzi o co w tym wszystkim chodzi i kupuje marzenia na zapas licząc na prawdomówność. Tak wyglądają pomieszane ze sobą skutki wysokiego popytu, niskiej podaży, naiwnośc, ryzyka i hype’u na „nową technologię”.

    Naprawdę jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, że choć takie sytuacje trwają od ponad dwóch lat (nieszczęsny MakiBox) jeszcze żadna firma drukarkowa zupełnie nie porzuciła swoich zobowiązań i nie zniknęła z pieniędzmi. Obawiam się jednak, że może to być kwestia czasu…

Rozmowa
z Cedrykiem
?