Airbus również „zarażony” drukiem 3D…

0

Profesjonalny druk 3D – a konkretnie technologia DMLS, czyli selektywne spiekanie i przetapianie sproszkowanego metalu za pomocą lasera, staje się powoli standardem w branży lotniczej. I nie, nie chodzi o szybkie prototypowanie – drukarki 3D drukujące z metalu stają się integralną częścią linii produkcyjnych, tworzących części do samolotów. Pierwszą firmą, która zdecydowała się na taki krok, była General Electric Aviation – teraz w jej kroki idzie Airbus, który zamierza wykorzystywać drukarki 3D do produkcji zarówno nowych elementów, jak i części zamiennych do starszych modeli samolotów.

Airbus rozpoczął wykorzystywanie drukarek 3D w tworzeniu części dla samolotów wywodzących się z serii A300 oraz nowo wyprodukowanych A350XWB. Podobnie jak w przypadku GE Aviation, to co motywowało firmę do zmiany technologii produkcji, to możliwość stworzenia lżejszych, lecz równocześnie wytrzymalszych i tańszych części. Jest to możliwe właśnie dzięki DMLS, które umożliwia stworzenie jednorodnych modeli, bez potrzeby tworzenia na ich potrzebę żadnych form odlewniczych, ani spawania kilku komponentów w celu uzyskania pojedynczego elementu. Części stworzone przez inżynierów Airbusa na drukarce 3D są od 30% do 50% lżejsze w stosunku do swoich odpowiedników wytwarzanych do tej pory w tradycyjny sposób.

Źródło: www.wikipedia.org

Źródło: www.wikipedia.org

Drugim istotnym powodem, dla którego koncern zdecydował się na wejście w druk 3D, to możliwość drukowania na żądanie części zamiennych do samolotów starszego typu. Teoretycznie wydruk nowego elementu do serwisowanego samolotu trwałby ok. 24 h, a więc mniej więcej tyle i transport zamiennika z magazynu centralnego. Dodatkowym plusem byłby fakt, iż zamiennik z drukarki 3D mógłby zostać zmodyfikowany przez serwisantów w trakcie wykonywania naprawy. Innymi słowy, gdyby wynikły jakieś istotne problemy lub naprawa wymagałaby wprowadzenia zmiany ulepszającej funkcjonowanie jakiegoś układu, wystarczyłoby nanieść odpowiednie zmiany w projekcie i wydrukować część.

Podsumowując, drukarki 3D mogą okazać się zbawienne dla branży lotniczej nie tylko w kontekście tworzenia nowych rozwiązań technologicznych ale również serwisowania. Samoloty to z założenia maszyny długowieczne, które latają min. kilkanaście lat, w związku z czym dużo lepszym rozwiązaniem jest drukowanie wybranych części zamiennych niż ich produkcja i magazynowanie przez tak długi okres czasu.

Źródło: www.engineering.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

Rozmowa
z Cedrykiem
?