Armia USA wydrukuje żołnierzy

0

Najważniejszym miejscem dla badań nad drukiem istoty ludzkiej (albo jej części) jest Instytut Medycyny Regeneracyjnej na Uniwersytecie Wake Forest w północnej Karolinie (US). Po opracowaniu metody wydruku chrząstek, a także tkanek organów, przyszedł czas na wydruk skóry.

Zleceniodawcą tego nietypowego zamówienia okazuje się Armia Stanów Zjednoczonych. Nie jest to bynajmniej jej jedyny projekt. Jak można wyczytać w publikacji Army Technology, US Army jest zainteresowana drukowaniem serc czy naczyń krwionośnych. Sama technologia drukowania skóry jest w zasadzie gotowa do testów klinicznych.

proces_druku_skory

Uniwersytet Wake Forest opracował własną drukarkę 3D, przeznaczoną specjalnie do nadrukowywania komórek skóry na wypaloną ranę. Jak to działa? Najpierw skaner mierzy głębokość i rozmiar rany, następnie informacja o głębokości trafia do oprogramowania drukującego, które podejmuje decyzje jakich komórek użyć na odpowiednich głębokościach rany (różne komórki odpowiadają różnym głębokościom w strukturze skóry). Następnie biodrukarka nakłada na ranę niewielką warstwę skóry, która w przybliżeniu jest jedną dziesiątą częścią rany – ze względu na zdolności regeneracyjne skóry ta wielkość wystarczy do zagojenia.

3D-printing-skin-Wake-Forest-inpetri-dish

Jak się okazuje, technologia regeneracji skóry po oparzeniach, jest niezwykle istotna dla armii i żołnierzy. Tego typu obrażenia to bowiem 30 proc. ogółu ran odnoszonych przez żołnierzy na polu walki (za Army Technology). Doktor Michael Romanko, pracujący dla amerykańskiego Armed Foce Institute of Regenerating Medicine (AFIRM) przedstawia dalsze argumenty. Po pierwsze, trwałe rany zostawiają głęboki ślad w psychice żołnierzy, u których wzrasta zapotrzebowanie na psychoterapie. Po drugie, blizny pozostające na ciele po oparzeniach obniżają mobilność i zakres ruchów, a do tego trwale oszpecają. Doktor Romanko opowiada, że mając możliwość odbudowywania skóry wysokiej jakości, która wyposażona była by we wszystkie należne jej atrybuty, a więc, gruczoły potowe, pigmentację czy torebki włosowe, tworzymy tak naprawdę skalowalną i spersonalizowaną medycynę. Każda rana jak i wygląd każdego człowieka różnią się od siebie, a technologia ta pozwala nam na dostosowanie odbudowy do tych parametrów.

hand-skin-printing

Wygląda na to, że regeneracja skóry już niebawem stanie się faktem. Jednak na drodze tej technologii, do szerokiego, publicznego zastosowania, stoją niewiadome wyniki testów oraz zawłaszczenie jej w pierwszej kolejności przez wojsko. Ludzie tacy jak doktor Romanko wierzą, że to tylko kwestia czasu, kiedy spersonalizowana regeneracja skóry stanie się dostępna dla cywilów.

Jak pisałem wcześniej, AFIRM pracuje również nad drukowaniem metodą addytywną całych ludzkich organów. Projekt ten, jest jednak bardzo daleko od ukończenia, podczas gdy spersonalizowane odtwarzanie skóry w zasadzie wkracza w fazę testów. Trzeba jednak przyznać, że kiedy regeneracja skóry wydaje się być całkiem bliska do zrealizowania i możliwa do wyobrażenia, tak dodrukowywanie połowy rozerwanego przez pocisk ciała na polu walki, włącznie z organami i powrót żołnierza do wymiany ognia – brzmi nieco futurystycznie.

Źródło: www.3dprintingindustry.com
Photo credit: PEOSoldier / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Udostępnij.

O autorze

Karol Krawczyński

W branży druku 3D działający od 2013 roku. Jego przygoda zaczęła się od FDM, a następnie rozwinęła w stronę profesjonalnych i przemysłowych rozwiązań z firmą Solveere. Autor blisko setki artykułów na CD3D, prowadził dział Rynki Finansowe w Gazecie Finansowej oraz magazyn Business Coaching. Pasjonuje się szermierką i fantastyką - obiema w szerokim ujęciu.

Rozmowa
z Cedrykiem
?