„Breeding the Spawn” – historia pewnej nieudanej produkcji

1

Suffocation to jeden z najbardziej zasłużonych i szanowanych zespołów w historii death metalu. Jeden z prekursorów gatunku, był najczęściej kopiowanym zespołem death metalowym w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Jednakże prekursorzy nigdy nie mają łatwo, o czym opowiada m.in. ta historia.

Pierwsza płyta Suffocation – „Effigy of the Forgotten”, na zawsze zmieniła oblicze sceny death metalowej. Gitarzyści Terrance Hobbs i Doug Cerrito wraz z perkusistą Mike`em Smith`em stworzyli nową jakość w tworzącym się gatunku muzyki. W przeciwieństwie do innych zespołów tego nurtu, jak Morbid Angel, Obituary, Deicide, Cannibal Corpse czy Death, prędkość i brutalność nie były motywem przewodnim samym w sobie, a efektem końcowym wynikającym z samej muzyki. Nowatorskość stanowiły przede wszystkim skomplikowane aranżacje i dziesiątki wielopiętrowych riffów granych w opętanie szybkim tempie. W dwóch utworach Suffocation było takie nagromadzenie riffów jak na całej płycie Obituary, czy Possesed. Osobną kwestią były również wokale Franka Mullena – głębokie, gardłowe, porównywalne w tamtym czasie tylko z wokalami Lee Doriana z Napalm Death. Połączenie tego w jedną całość tworzyło morderczy efekt.

Co ciekawe, branża muzyczna nie była na to kompletnie przygotowana. Pewien niemiecki magazyn muzyczny ogłosił „Effigy of the Forgotten” najgorszą płytą 1991 roku. Jednakże fani wiedzieli lepiej i Suffocation wkrótce stało się absolutną gwiazdą sceny death metalowej na świecie.

Po tym sukcesie zespół przystąpił do nagrywania kolejnej płyty. „Breeding the Spawn” była jeszcze bardziej skomplikowana pod względem struktury riffów i aranżacji. Na przeszkodzie stanęły jednak pieniądze, a konkretnie ich brak. Wytwórnia Suffocation – Roadrunner Records przechodziła w tamtym czasie ciężkie chwile, efektem czego było zakontraktowanie słabego studia a przede wszystkim beznadziejnego producenta – Paula Bagina, który nie miał pojęcia o tym gatunku muzyki i jej wymogach (przeciwieństwem był chociażby Scott Burns, który pomógł stworzyć największe arcydzieła tamtego czasu jak „Spiritual Healing”, „Human” i „Individual Thought Patterns” Death, pierwszych płyt Deicide, Cannibal Corpse, Obituary, Malevolent Creation, czy… debiutancką płytę Suffocation).

Breeding_the_Spawn

Efektem prac był wspaniały album, którego… nie dało się słuchać. Płyta jest w większości nieczytelna, gitary zlewają się w jedną całość, perkusja dudni monotonnie a wokale zamiast porażać agresją i brutalnością charczą na tle jednolitej ściany dźwięku. W konsekwencji Mike Smith był tak zdegustowany sytuacją i potraktowaniem zespołu przez wytwórnię, że zrezygnował z dalszej gry i odszedł (po latach powrócił do zespołu, chociaż aktualnie znowu w nim nie gra).

Na przestrzeni lat Suffocation ponownie nagrywało poszczególne utwory z płyty dołączając je do kolejnych albumów. Tytułowy „Breeding the Spawn” trafił na „Pierced from Within”, „Prelude to Repulsion” i „Anomalistic Offerings” na „Suffocation”, „Marital Decimation” na „Blood Oath”, a otwierający płytę „Beginning of Sorrow” na wydany w tym roku „Pinnacle of Bedlam”.

Poniżej przykład różnicy w produkcji utworów – dwie wersje „Breeding the Spawn”: oryginalna z 1993 roku oraz remake z „Pierced from Within”, płyty którą produkował… wielki Scottie Burns. Różnica w jakości jest porażająca.


 

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

Rozmowa
z Cedrykiem
?