Brook Drumm jest przegrywem

0

W połowie lipca br. świat amatorskiego druku 3D obiegła równie szokująca co smutna informacja, że Printrbot – jedna z najdłużej działających i najbardziej szanowanych firm produkujących drukarki 3D w USA zakończyła działalność. Chociaż nie miałem zbyt dużej styczności z tymi urządzeniami, od samego początku swojej kariery publicysty z uwagą i zainteresowaniem śledziłem poczynania Printrbota. W dużej mierze była to zasługa jego charyzmatycznego twórcy – Brooka Drumma, który swoją szczerością i zaraźliwym wręcz entuzjazmem do druku 3D zjednywał sobie wielką sympatię.

Dlatego gdy okazało się, że Printrbot kończy działalność poczułem po prostu rozczarowanie i smutek, że mu się nie udało… Popełniłem przepełniony lamentem artykuł na ten temat, w którym przypomniałem niezwykłą historię Drumma i jego firmy oraz pożaliłem się nad smutnym losem niezależnych producentów, nie wytrzymujących szalonej konkurencji z Chin.

Po czym przeczytałem najnowszy wywiad z Drummem i opadły mi przysłowiowe ręce…

W poniedziałek, 1 października br. na portalu 3DPrint.com pojawił się wywiad z byłym CEO Printrbota przeprowadzony przez Jorisa Peelsa – nowego redaktora naczelnego serwisu. Brook Drumm opowiada w nim o kulisach zamknięcia firmy, swoich przemyśleniach na temat rynku amatorskiego druku 3D w USA i na świecie oraz swoich planach na przyszłość. I mówi kilka takich rzeczy, że całe moja wcześniejsza empatia do niego prysnęła niczym bańka mydlana. Chciałbym móc powiedzieć, że Drumm jest niemądry, ale on jest po prostu durny! Jeżeli przez siedem ostatnich lat kierował swoją firmą w taki sposób w jaki o tym teraz opowiada, to najbardziej fascynujące w tym wszystkim jest to, że aż tak długo udawało mu się utrzymać na powierzchni.

Jak się czuje po stracie firmy?

Brook Drumm: To był niesamowicie samotny okres w moim życiu. Brutalny. Agonalny.

Na nieszczęście w tym samym czasie straciłem jednego z moich najlepszych przyjaciół – Dana, który przegrał walkę z rakiem trzustki (…) Zaledwie kilka tygodni przed zamknięciem Printrbota odbył się jego pogrzeb (…)

Śmierć Printrbota NIE BYŁA niczym podobnym… ale w pewnym stopniu ją przypominała. To bolało. To złamało mi serce. Było bardzo, bardzo bolesne. Ale czas który w nim spędziłem był błogosławieństwem! Bez dwóch zdań jestem dzięki niemu lepszym człowiekiem. Mam teraz wyraźny obraz człowieka jakim jestem i co jest ważne w życiu. Mam wiarę w Boga, rodzinę i przyjaciół. Utrata biznesu jest ciężka, ale ludzie są o wiele ważniejsi. Kropka.

Czy jego zdaniem za porażką jaką odniósł stoją niskobudżetowe drukarki 3D z Chin?

Brook Drumm: jedną z moich mantr w życiu jest „BĄDŹ ODPOWIEDZIALNY„. To oznacza, że jeśli coś spieprzyłeś, po prostu to powiedz. Przyznaj się do winy i idź dalej. Zawsze występują jakieś okoliczności, ale to ty podejmujesz decyzje i ponosisz ich konsekwencje. Tym samym Printrbot upadł na skutek moich decyzji. Wszystko poza tym jest drugorzędne. Ale tak, tanie, chińskie drukarki 3D ORAZ Amazon sprzedający je ORAZ Amerykanie decydujący się na ich zakup – to wszystko sumarycznie doprowadziło do śmierci Printrbota.

I teraz przechodzimy do najciekawszego fragmentu wywiadu… Dlaczego Brook nie pomyślał ani przez chwilę, aby w momencie największego kryzysu zwrócić się o pomoc do społeczności druku 3D, dla której tak wiele uczynił?

Brook Drumm: z 750 tysięcy powodów. Er… dolarów. Tak, to nie było coś w czym społeczność mogłaby lub wręcz powinna pomagać. To była matematyka. Społeczność głosuje dolarami. W 2011 roku zagłosowali na mnie i na Printrbota [chodzi o pierwszą, zwycięską kampanię na Kickstarterze – przyp. red.]. Ale rzeczy się zmieniły. Rynek stał się zatłoczony. Początkowy hype na drukarki 3D rozczarował wiele osób. Nawet bycie „makerem” zmieniło swoje znaczenie. Obietnica drukarki 3D w każdym domu okazała się pusta. Jakikolwiek by nie był powód, kupujący poszli gdzieś indziej. Ale to sposób w jaki prowadziłem firmę przyniósł jej finansową porażkę – i to idzie na moje konto, a nie kogokolwiek innego.

Próbowałem znaleźć kupca na firmę. Chciałem wziąć za nią 1 milion dolarów, żeby spłacić długi i uniknąć utraty wszystkiego. Ale teraz jest bardzo zły czas na sprzedaż firm produkujących drukarki 3D.

Zastanawiałem się, czy trzymanie naszych problemów w tajemnicy nie było kwestią dumy? Ale nie wydaje mi się. Byłem optymistą do samego końca. Myślałem że uda się maksymalnie ściąć koszty i że przetrwamy. Szczerze mówiąc to mnie zaskoczyło. Nigdy nie zaglądałem na konto bankowe Printrbota. Sprawdzałem je może raz na rok? Dziwne, nie…? Po czym nagle spotykamy się z żoną w biurze naszych prawników i mój główny księgowy mówi o bankructwie. To było bardzo nieoczekiwane.

Czy i jak długo zamierza wspierać klientów, którzy kupili jego drukarki 3D, a teraz zostali bez jakiegokolwiek oficjalnego supportu?

Brook Drumm: traktuję swoich klientów jak rodzinę (…) Szczerze ich kocham. Tak wiele im zawdzięczam.

Ale wyjaśnijmy sobie jedną rzecz – nie czuję się zobowiązany do czegokolwiek. Straciłem finansowo więcej niż jakikolwiek klient… Więc nawet jeśli chciałbym zaproponować komukolwiek zwrot kosztów, przesłać darmowe to czy tamto… to jest po prostu niemożliwe. Nie ma już pieniędzy. Zbankrutowaliśmy. Ale lubię pomagać i kocham druk 3D, więc jeśli mogę coś komuś podpowiedzieć, to zrobię to! Nie czuję że muszę, tylko chcę.

Czy zamierzał kiedykolwiek porzucić druk 3D?

Brook Drumm: nie, kocham go i wiem, że jest niesamowitym narzędziem dla bardzo wielu aplikacji. Chcę zrobić coś więcej w tym obszarze. Ale jeśli nie znajdę odpowiedniej niszy i nie poradzę sobie na rynku… możliwe że poszukam innych? To nie jest tak, że CEO postanawiają porzucić druk 3D, tylko druk 3D porzucił tak wielu CEO…

Co zamierza teraz robić? (to jest niezłe…)

W wielkim skrócie: Drumm będzie teraz kręcił filmy i publikował je na YouTube. Oczywiście będzie potrzebował do tego wsparcia społeczności, którą zachęca do wpłacania pieniędzy na jego konto na Patreonie. Będzie nagrywał też podcasty – w najbliższych odcinkach mają pojawić się m.in. Bre Pettis (były CEO MakerBota) i Max Lebovsky (CEO Formlabs).

Jakby ktoś chciał, to tu jest YouTube, a tu można wpłacać pieniążki.

Brook będzie też w dalszym ciągu robić drukarki 3D.

Brook Drumm: Obecnie pomagam Carlowi Ubisowi z Ubis Hotends tworzyć akcesoria do drukarek 3D. Ale mam w planach projektowanie i budowanie nowych urządzeń na dużo mniejszą skalę. Printrbot zmierzał w kierunku budowania coraz większych i większych drukarek 3D, więc będę eksplorował tą niszę (…) Wielki format inspiruje mnie do projektowania i budowania. Jeśli ludzie będą poczują taką potrzebę, wspólnie z Carlem spróbujemy coś zbudować. Tu nie chodzi wyłącznie o rozwiązywanie problemów, lecz również o to, że ceny wielkoformatowych drukarek 3D doprowadzają mnie do szału! Nie powinny kosztować po 10.000 – 20.000 $. To absurdalne!

W dalszej części wywiadu Drumm dzieli się jeszcze garścią dobrych rad z producentami drukarek 3D, radząc im, aby były ładne, a nie brzydkie („Stop making ugly printers. They don’t have to be ugly„) i żeby były – co jest akurat sensowne, bardziej innowacyjne („The world doesn’t need more 3D printers. It needs BETTER ones„). Na koniec zwierza się, że patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, powinien pracować mądrzej, a nie ciężej („I should have sought out advice from others (…) before making some of the crazy decisions I made early on. I sometimes tried to do crazy things just because I knew I could„). Tutaj przeczytacie całość.

Uff…

Printrbot to dzieło tzw. „błękitnego ptaka” – prawdziwego i jedynego w swoim rodzaju „hippisa druku 3D„. Człowieka, który tak bardzo kochał technologie przyrostowe, że nigdy nie tracił czasu na to, aby sprawdzić czy faktycznie przynoszą mu jakiekolwiek pieniądze? Człowieka, który uwielbia swoich klientów, ale nie czuje, że jest im cokolwiek winien, bo ma teraz od nich gorzej. Człowieka, który najpierw oparł cały swój biznes na super prostych i ultra tanich drukarkach 3D, a potem przegrał z producentami jeszcze prostszych i tańszych rozwiązań. Teraz gdy wszystko stracił ma pomysł na budowanie maszyn wielkoformatowych, ale zastrzega, że jeśli przyjdzie co do czego, to muszą być one dużo tańsze od tego co obecnie jest na rynku, bo jak coś jest drogie to go wkurza.

A tak w ogóle to wbijajcie na Patreon i przelewajcie hajsik, żeby było na fajne filmiki i podcasty… I to wszystko dotyczy człowieka i firmy, która sprzedała kilkadziesiąt tysięcy drukarek 3D na całym świecie, będąc przez pewien czas jednym z kluczowych dostawców Amazona.

Post scriptum: pod wywiadem z Drummem na 3DPrint.com znajduje się tylko jeden komentarz. Jeśli jest prawdziwy, to rzuca bardzo ciekawe światło na jego słowa o tym jak bardzo kocha swoich klientów.

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada 15-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Jeden z głównych animatorów polskiej branży druku 3D, związany z nią od stycznia 2013 roku.