CASE STUDY, czyli „po co mi drukarka 3D?”

0

Jednym z pytań, które często słyszę jest tytułowe: „Po co mi drukarka 3D?”. No właśnie – pomijając zastosowania, które można już chyba nazwać „typowymi”, czyli wszelkiego rodzaju prototypowanie, pojedyncze egzemplarze różnych elementów w przemyśle czy też wydruki architektoniczne i modelarskie, do czego można wykorzystać drukarkę 3D w domu? Pobieżne przejrzenie serwisów z drukowalnymi obiektami podpowiada szybko – doniczki, haczyki, uchwyciki, rączki do drzwiczek, breloczki, figurki itd. itp. Ale czy o to chodzi…?

Przedstawię tutaj krótką historię do czego mnie osobiście przydała się drukarka 3D w domu. Od razu uprzedzam – to nie jest artykuł dla „wyjadaczy 3D”, a dla tych, którzy zastanawiają się czy jest im ta technologia do czegokolwiek potrzebna. Dla tych, którzy po prostu nie mieli okazji się jeszcze przekonać i zwyczajnie nie wiedzą co można z tym zrobić.

Od pewnego czasu (zbyt długiego, ale to zupełnie inna historia) robię częściowo własnymi siłami remont w mieszkaniu. Nie ma oczywiście w tym nic specjalnie dziwnego – takich ludzi jest mnóstwo. I jak zapewne większość z nich wie, podczas remontu zawsze pojawiają się różne nieprzewidziane problemy. W moim przypadku trafiło min. na… umywalkę w łazience. Z różnych powodów zdecydowaliśmy się z małżonką na umywalkę nablatową – rzekłbym nawet, że trochę designerską. Kupiliśmy taką tańszą, chińskiej produkcji (istotne!), zaopatrzyliśmy się w syfon i inne niezbędne akcesoria a potem zabrałem się do instalacji.

Po co drukarka 3D 01

No i klops. Okazało się, że umywalka nablatowa różni się dość istotnie w konstrukcji od zwykłej, podblatowej. Ten jeden kluczowy szczegół to grubość dna umywalki. Z powodu braku w umywalce dodatkowego odpływu przelewowego, dno do którego mocowany jest syfon jest znacząco cieńsze. Oczywiście wszystkie zestawy syfonów które można kupić w sklepach są przystosowane do umywalek podblatowych i po prostu nie da się ich przykręcić do tej umywalki – zostaje kilkucentymetrowa dziura… Gdybyśmy nabyli umywalkę jakiejś bardziej znanej firmy to w zestawie z nią byłby i syfon. Ale chiński producent oszczędził między innymi i na tym.

Po co drukarka 3D 02

Tak więc stanąłem przed poważnym problemem – albo kupię drugą umywalkę od razu z syfonem, albo… no właśnie. I tutaj na scenę wchodzi drukarka 3D. Kilka przymiarek, trochę zabawy z suwmiarką i wyszło, że potrzebna jest stosunkowo gruba tuleja którą da się wstawić pomiędzy umywalkę a końcówkę syfonu i powinno być dobrze.

Po co drukarka 3D 03

Pół godziny rysowania w programie 3D Design Spark Mechanical (pół godziny, bo nie jestem w tym biegły). Potem decyzja o wyborze filamentu – padło na włoski Rubber, ponieważ wydruki z niego są elastyczne ale dość twarde – przy skręcaniu będzie można tuleję ścisnąć, a dodatkowo jej elastyczność pozwoli na rezygnację z dodatkowych uszczelek. Kolor zielony bo… miałem akurat taką próbkę pod ręką. Wydruk puściłem na drukarce Felix 3.0 i po jakiejś godzince miałem gotową tuleję.

Po co drukarka 3D 04

Przymiarka do umywalki – pasuje! Przykręciłem syfon, puściłem wodę – wszystko działa. I działa tak już trzeci miesiąc. Rozochocony wydrukowałem jeszcze zaślepkę do otworu w syfonie kuchennego zlewozmywaka! Nie chciało mi się szukać pasującej w sklepie… A potem jeszcze łącznik pomiędzy rurą odkurzacza przemysłowego naszego fachowca od remontów a końcówką ssącą. Połamał mu się dawno temu, a kupno nowego za paręset złotych jakoś nie było zbyt istotne. Przecież dawało się to połączenie zrobić taśmą klejącą. Co prawda zmiana końcówki była mocno utrudniona, ale… teraz fachowiec od remontów też już wie, że takie rzeczy są możliwe. Jak w filmie, jak w filmie…

Po co drukarka 3D 05

Tak, wiem – kupowanie drukarki 3D za ładnych parę tysięcy po to żeby drukować takie pierdoły delikatnie mówiąc jest bez sensu. I absolutnie nikogo do tego nie namawiam. Dodatkowo jestem w dużo lepszej sytuacji niż inni – mam dostęp do co najmniej kilku drukarek 3D, doświadczenie w drukowaniu oraz praktycznie nieograniczony wybór filamentów. To oczywiście ma istotny wpływ na całą historię. Proszę jednak zwrócić uwagę na co innego – na wykorzystanie drukarki 3D do rozwiązania konkretnego problemu który się pojawił w domu. Nie w przemyśle, nie w modelarstwie będącym w istocie hobby, nie w pracy, ale w normalnym, codziennym życiu. Na pewno nie jestem jedynym który coś podobnego wydrukował i na pewno jest takich przykładów całkiem sporo, pewnie ciekawszych niż mój, niemniej dla mnie jest to taka… hmm… jaskółka pewnych zmian które, jak sądzę, nadchodzą. Drukarki 3D długo jeszcze nie będą urządzeniami powszechnego użytku, jak mikrofalówka obecna w prawie każdym domu, ale już rolę wiertarki mogą pełnić z powodzeniem.

Czy tego chcemy czy nie, drukarki 3D powolutku wkraczają do naszego życia i domów. A na mnie czeka już całkiem ładny młynek do pieprzu w którym pękło plastikowe pokrętło…

Udostępnij.

O autorze

Adam Kozubowicz

W biznesie IT od 1995 roku. Twórca i prezes get3D. Jako pierwszy sprowadził i nadal sprowadza do Polski prawie wszystkie nietypowe i typowe filamenty. Wciąż zafascynowany procesem drukowania 3D. Z wykształcenia elektronik, z zamiłowania perkusista, narciarz i kociarz.