Cóż za niespodzianka…? Zbroja nowego RoboCopa również powstała na drukarce 3D

0

Nie zamierzam roztrząsać czy remake RoboCopa to dobry czy zły pomysł? Oryginał znam na pamięć – mimo całej swojej brutalności, był to jeden z najważniejszych filmów mojego dzieciństwa. Na remake zdecyduję się zapewne za jakiś czas, gdy trafi do marketu na półki z tanimi płytami DVD. Tak czy inaczej, ten tekst jest o czymś innym. Nowe zbroje RoboCopa – bowiem film prezentuje ich aż dwie, to klasyczny metallic i (o zgrozo!) matowy czarny, inspirowany chyba ostatnimi filmami o Batmanie? Obydwie zostały zaprojektowane przez firmę Legacy Effects oraz wydrukowane na Objetach i Envisiontecach.

Przy produkcji filmu pojawiło sporo kontrowersji, a najwięcej dotyczyło chyba właśnie nowego stroju głównego bohatera. W oryginalnym obrazie, RoboCop był robotem o humanoidalnym kształcie, który parł przed siebie niczym czołg, nie biorąc jeńców (no chyba, że był nim Clarence Boddicker). W obecnej wersji, RoboCop to człowiek odziany w nowoczesny pancerz, gibki i zgrabny niczym ninja, mający więcej wspólnego ze świetnie wyszkolonym komandosem niż maszyną.

Do stworzenia nowej wersji zbroi RoboCopa zaproszono firmę Legacy Effects, znanej z prac przy takich filmach jak Iron Man, Avatar, czy Pacific Rim. Sam projekt został stworzony za to przez Martina Whista – projektanta i designera, który tworząc nowy kostium skupił się przede wszystkim na funkcjonalności oraz sposobie jego funkcjonowania. Bazując na oryginale zaprojektował dwa nowe stroje – pierwszy był prototypem, który wyglądał podobnie jak wersja z 1987 roku i drugi, czarny, wyposażony w laserową, czerwoną przyłbicę. Drugi wariant był inspirowany grafenem.

Wydrukowane przez Legacy Effects fragmenty zbroi zostały następnie pomalowane i poskładane w pełni funkcjonalny strój dla grającego tytułową rolę – Joela Kinnamana. Zbroja była idealnie dopasowana do jego ciała, tworząc wspomniany efekt pancerza a nie konstrukcji humanoidalnego robota.

Tak czy inaczej, drukarki 3D stają się póki co powszechnym urządzeniem jeśli chodzi o produkcję filmową. Tak jak opisywałem to w jednym ze wcześniejszych artykułów, nawet jeśli nie wymagają tego kostiumolodzy lub scenografowie, o drukarkę 3D może upomnieć się sam reżyser – jak to było w przypadku Martina Scorseese przy kręceniu „Wilka z Wall Street„.

Źródło: www.3ders.org

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.