„Dr. Śmierć” skazany za sprzedaż drukowanych w 3D elementów do budowy broni

2

Temat drukowanej w 3D broni powraca na tyle często, że może się wydawać, że jest już na stałe powiązany z tą technologią druku 3D… Temat jest na tyle kuszący, że zainteresował nawet terrorystów z ISIS. Pewien Amerykanin postanowił wykorzystać zalety druku przestrzennego w kontekście produkcji broni i uczynić z tego całkiem dochodowy biznes. Przynajmniej do czasu…

Dr. Death to pseudonim mieszkającego w Sacramento, w stanie Kalifornia, Daniela Crowninshielda. Za handel elementami drukowanej w 3D broni oraz posiadanie niezarejestrowanej broni maszynowej został właśnie skazany na czterdzieści jeden miesięcy bezwzględnego więzienia.

Metodą działania „Doktora Śmierć” było przeszukiwanie tematycznych for internetowych, na których zbierali się entuzjaści broni palnej i umieszczanie tam swoich ogłoszeń. Nie musiał specjalnie długo czekać, aż ktoś się z nim skontaktuje. Zlecenia wykonywał zarówno na drukarce 3D, jak i frezarce CNC. Jego specjalnością było drukowanie wybranych elementów do karabinu AR-15.

Najbardziej kuriozalnym wydaje się fakt, że swoje zamówienia wykonywał w swoim własnym sklepie metalowym, gdzie korzystał między innymi z frezarki CNC oraz drukarki 3D. Żeby było jeszcze ciekawiej, pozwalał też odpłatnie korzystać z tych maszyn swoim klientom, dzięki czemu mogli produkować też elementy broni sami.

Zgodnie z zapisami federalnego prawa Kalifornii legalnym procederem jest samodzielne wykonywanie broni, jeżeli tylko przeznaczona jest ona do użytku własnego. Do jej produkcji można wykorzystać frezarkę CNC oraz inne urządzenia, a broń nie musi posiadać numerów seryjnych. Ważne jest jednak, że bez posiadania specjalnej licencji nie wolno takiej broni sprzedawać, ani przekazywać w inny sposób osobom trzecim.

W przepisach tych znajduje się również zapis o możliwości sprzedaży poszczególnych elementów broni bez konieczności rejestracji takich transakcji. Wykorzystując ten zapis klienci nabywali legalnie wybrane elementy konstrukcji broni, a resztę wykonywali w sklepie Crowninshielda. Aby umyć ręce od całego procederu oraz obejść regulacje prawne, właściciel sklepu prosił zamawiających, aby… samodzielnie uruchamiali maszynę lub kładli na niej ręce, co według niego wystarczyło za pretekst, że wykonali ją samodzielnie.

W uzasadnieniu wyroku, sędzia okręgowy zwrócił szczególną uwagę na bezczelny sposób próbowania obejścia prawa, który z boku naprawdę wygląda na szalony. Dr. Death będzie miał teraz trzy i pół roku na swobodne przemyślenia na temat nowego sposobu powrotu do branży.

Źródło: www.all3dp.com & www.justice.gov

Udostępnij.

O autorze

Łukasz Długosz

Łukasz Długosz – Pasjonat druku 3D, nowych technologii oraz gier komputerowych. Właściciel sklepu z filamentami i drukarkami 3D – filaments4U.com.

  • hehe, no to co Łukasz – robimy u nas w Rzeszowie jakiś prototyp i widzimy się niedługo w CD3D, jako pierwsi Polacy skazani za drukowanie broni 😛 ?- tylko musimy wymyślić jakieś fajne kryptonimy =D

    • McKee

      „Prototyp” trzeba pisać w cudzysłowiu 😉
      A swoją drogą nowy polski karabinek MSBS był projektowany i testowany z wykorzystaniem druku 3D właśnie.