Druk 3D o najniższym kącie nachylenia bez supportu

4

Jednym z licznych niuansów związanych z drukiem 3D w technologii FDM są tzw. „zwisy” (ang. „overhangs„), czyli fragmenty wydruku, które wiszą w powietrzu co teoretycznie uniemożliwia ich wydruk. W praktyce oprogramowanie dodaje podpory (supporty) do problematycznych fragmentów wydruku, które trzeba następnie ręcznie usunąć (oderwać) z gotowego wydruku. Ma to swoje minusy, ponieważ im bardziej skomplikowany wydruk, tym więcej supportu trzeba odrywać, a po jego oderwaniu bardzo często bywa tak, że trzeba fragment łączenia go z wydrukiem dodatkowo oczyszczać pilnikiem lub papierem ściernym (o ile jest tam dojście?). Przyjmuje się, że bezpiecznym kątem, pod którym można drukować bez potrzeby stosowania podpór jest 45°. Tymczasem Australijczyk Daniel Brown udowodnił, że jest możliwe nawet przy… 10° nachylenia!

Na wstępie należy zaznaczyć, iż poniższe dokonanie należy traktować bardziej jako ciekawostkę niż przełomowe odkrycie lub dokonanie. Nie mniej jednak, wydruk detalu o tak dużym pochyleniu bez wykorzystywania supportów jest wart odnotowania. Wydruk został wykonany na MakerBot Replicatorze 2, na standardowych, domyślnych ustawieniach przy temperaturze 220°C. Niestety Brown nie podał szczegółów co do użytego filamentu, ograniczając się do stwierdzenia, iż był on nietypowy i… nie jest już dostępny w Australii? Na poniższym zdjęciu zostały udokumentowane kolejne próby wydrukowania jak najbardziej pochyłego wydruku. Brown rozpoczął testy od 35° a skończył na wspomnianych 10°, choć w wątku na Reddicie wspomniał, że dałby radę zejść nawet do 8°. Inna sprawa, że byłoby to już raczej bez większego znaczenia…

Zwisy

A skoro już jesteśmy tzw. zwisach, nawisach czy overhangach, warto wspomnieć, iż jest to jeden z ważniejszych aspektów druku 3D na niskobudżetowych drukarkach 3D w technologii FDM. Przeglądając darmowe projekty na Thingiverse lub innej tego typu bibliotece trzeba mieć świadomość, iż nie każdy obiekt da się wydrukować, lub jego wydruk wiąże się w koniecznością dodrukowania całej masy supportów. Ma to z jednej strony wpływ na zużycie filamentu, a z drugiej wiąże się z późniejszą, dodatkową obróbką wydrukowanego modelu. Np. opisywana przeze mnie kiedyś fantastycznie wyglądająca nuklearna lampa to prawdziwy koszmar jeśli chodzi o postprodukcję. Gdy obejrzycie poniższy film z druku 3D, zauważycie, ze model wyłaniający się z drukarki 3D niczym nie przypomina projektu końcowego i wymaga tytanicznej pracy z nożykiem, szczypcami oraz pilnikiem i papierem ściernym.

Źródło: www.reddit.com via www.fabbaloo.com
Grafika: [1]

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada 15-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Jeden z głównych animatorów polskiej branży druku 3D, związany z nią od stycznia 2013 roku.