Filamaker, czyli urządzenie do produkcji własnego filamentu

10

Jako pierwszy pojawił się Filabot – urządzenie pozwalające na chałupniczą produkcję filamentu do drukarek 3D, drukujących w technologii FDM. Spotkało się ono z dość dużym zainteresowaniem, jego twórcy zebrali nawet na jego rozwój 32 000 $ na Kickstarterze. Nic dziwnego, że wkrótce zaczęły pojawiać się klony tego urządzenia – ostatnim z nich jest Filamaker, sprzęt pozwalający utylizować resztki ABS i zamieniać je na drut o zadanej średnicy. Cena urządzenia ma wynieść 500 $, a jego twórca szykuje właśnie kampanię sprzedażową na IndieGoGo.

Źródło: www.voxelfab.com

Źródło: www.voxelfab.com

Urządzenia tego typu mają kilka niewątpliwych zalet:

  • za jego pomocą możemy uruchomić własną produkcję filamentu! oczywiście wyłącznie dla własnych celów (o czym poniżej); ponadto, istnieje teoretyczna szansa na uniezależnienie się od klasycznych dostawców materiału do druku 3D; wystarczy tylko… zmielić klocki Lego
  • jest to bardzo proekologiczna technologia – zamiast wyrzucać resztki materiału do śmieci, od razu dokonujemy ich recyclingu
  • jest również niezwykle ekonomiczna; wykorzystujemy maksymalnie posiadany materiał, jak również możemy przetwarzać na nowo stare, niepotrzebne, lub nieudane modele
  • możemy mieszać różne kolory filamentu tworząc swój własny.
Źródło: www.voxelfab.com

Źródło: www.voxelfab.com

Ok., a teraz na serio: tego typu urządzenia są na chwilę obecną bez sensu. O ile ich idea jest bardzo ciekawa, o tyle gdy przeanalizujemy dokładnie powyższe zalety, napotkamy szereg problemów i niuansów, które sprawiają, że na dłuższą metę, gra jest nie warta świeczki. Oto kwestie, z którymi potencjalny posiadacz Filamakera będzie musiał się zmierzyć:

  • czas produkcji filamentu vs. zużycie prądu – Filamaker zużywa 290 watt na podgrzanie grzałki i 50 watt na samą produkcję filamentu, co daje 340 watt w trakcie pracy; chociaż producent zapewnia, że po nagrzaniu grzałki utrzyma ona temperaturę przez „kilka” minut, to bez rzeczywistych testów nie będzie to możliwe do weryfikacji; teoretycznie średnie zużycie ma oscylować w granicach 250 watt; wydaje się to być niedużo, jednakże jak można zobaczyć na poniższym filmie, filament tworzy się w prawdziwie „drukarkowym” tempie… obawiam się, że chcąc wyprodukować filament o wadze 1 kg, zużyjemy prąd na kwotę porównywalną z kosztem samej szpuli; można również zapomnieć o produkcji masowej – jest to zdecydowanie produkcja niskoseryjna
  • hałas – poniższy film pokazuje jak głośna i drażniąca jest produkcja filamentu; to zdecydowanie nie jest urządzenie domowe
  • średnica – nie wierzę żeby była ona idealnie stała na całej długości drutu… materiał, który wychodzi z maszyny (przynajmniej na początku) nie robi najlepszego wrażenia; tak jak w przypadku poboru mocy, nie będzie można tego jednoznacznie określić bez testów
  • materiał – ABS nie jest materiałem wielokrotnego (niekończonego) użytku; każde jego podgrzanie do stanu półpłynnego, a potem jego ponowne utwardzenie, powoduje utratę określonych właściwości; zatem wielokrotne przetwarzanie tego samego ABS będzie odbijało się coraz bardziej i bardziej na jego jakości i samych wydrukach; jeśli chodzi o przetwarzanie ABS pochodzącego z innych źródeł, nigdy tak naprawdę nie będziemy mieli pewności co do jego rzeczywistego składu chemicznego; tym samym istnieje ryzyko, że dołączymy do naszego filamentu jakieś substancje toksyczne lub – przynajmniej mało korzystne dla zdrowia.
Źródło: www.voxelfab.com

Źródło: www.voxelfab.com

Reasumując, choć temat maszyn do przetwarzania / produkcji filamentu jest chwytliwy, to na dłuższą metę może być ciekawy wyłącznie dla grupy eksperymentatorów i pasjonatów. 500 $ nie jest dużą kwotą i z pewnością znajdą się tacy, którzy będą chcieli po prostu spróbować zobaczyć jak to działa i czy faktycznie może mieć realne zastosowanie w codziennej produkcji? Ja osobiście bym się na to urządzenie jednak nie pokusił…

Niezależnie od moich przemyśleń i opinii na ten temat, warto wspomnieć, iż w Polsce powstaje również tego typu projekt. O postępach prac nad nim można poczytać na blogu Świat Druku 3D.

Źródło: www.voxelfab.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada 15-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Jeden z głównych animatorów polskiej branży druku 3D, związany z nią od stycznia 2013 roku.