formnext 2017, czyli jak byliśmy świadkami narodzin przyszłej potęgi technologii addytywnych

0

Ujmę to tak: w tym tygodniu mieliśmy jedyną w swoim rodzaju okazję przenieść się do przyszłości. Widzieliśmy na żywo rzeczy, które na co dzień albo są skryte w zakładach produkcyjnych największych koncernów przemysłowych świata, albo są bohaterami lakonicznych komunikatów prasowych rozsyłanych przez producentów maszyn. W miniony wtorek i środę (14-15.11.2017 r.) zobaczyliśmy to wszystko na własne oczy – i co najważniejsze, wszystko na raz w jednym miejscu.

Jeżeli ktokolwiek z odwiedzających targi formnext we Frankfurcie nad Menem miał wcześniej choć cień wątpliwości czy technologie przyrostowe mogą w jakikolwiek sposób zagrozić funkcjonującym na co dzień metodom wytwórczym – pozbył się ich. To wciąż jest melodia przyszłości, ale nie jest to już science fiction. To się wydarzy – kwestią sporną pozostaje tylko za ile dokładnie lat?

formnext zmiażdżył, zdeptał, a na koniec wbił w ziemię. Skala i rozmach tych targów przekroczyły jakiekolwiek wyobrażenia lub oczekiwania. Dwie wielkie hale wystawiennicze zostały wypełnione największymi i najnowocześniejszymi maszynami opartymi o technologie addytywne jakie zna świat. Nie licząc Carbon i technologii CLIP (które nie przybyły do Frankfurtu) – widzieliśmy wszystko. Gigantyczne drukarki 3D do metalu, systemy SLS przystosowane do produkcji seryjnej, maszyny drukujące w pełnym kolorze. Najtrudniejsze pytanie jakie można było zadać innym osobom odwiedzającym targi brzmiało – „co ci się podobało najbardziej?” Hmm… w sumie to nie wiem? Wszystko?

Ilość prezentowanych na targach nowości była tak duża, a ich charakter na tyle doniosły, że nie jestem w stanie opisać ich wszystkich w jednej zaledwie relacji. Zamiast tego, skupię się tutaj na ogólnych odczuciach i wnioskach płynących z wydarzenia, natomiast w cyklu kolejnych artykułów przybliżymy Wam w indywidualny sposób większość najciekawszych premier. Wkrótce też posilę się na osobistą refleksję dotyczącą tego co widzieliśmy na targach, w kontekście tego co możemy spotkać na co dzień w Polsce – i dlaczego tak niewiele…?

METAL, METAL, METAL

Zacznijmy jednak od tego co zdominowało tegoroczny formnext, czyli maszyny drukujące z metalu. Na targach mogliśmy zobaczyć praktycznie wszystkie odmiany tej metody przyrostowej – począwszy od tradycyjnego SLM, czyli topienia sproszkowanych stopów metali laserem, poprzez ich napawanie (i często też równoczesną obróbkę narzędziami skrawającymi), na nowatorskich technikach kończąc, gdzie prym wiodły Desktop Metal, Markforged czy XJet.

Jeśli chodzi o pierwszą kategorię, to największą sensację wywołał oczywiście ATLAS Concept Laser, należący do GE Additive. Powody były dwa – pierwszy to gabaryty samej maszyny oraz jej obszar roboczy na poziomie 1.1 x 1.1 x 0.3 metra (z opcją skalowania osi Z również do 1 metra), a drugi to wyjątkowa oprawa, jaką przygotował jej producent. Do frontu urządzenia można było się zbliżyć jedynie na kilkadziesiąt centymetrów (było odgrodzone od zwiedzających), a stojący obok ochroniarze zdecydowanie reagowali gdy ktoś próbował zrobić ATLAS’owi zdjęcie. Ciekawy chwyt marketingowy, ponieważ nie sądzę, aby tego typu „zabezpieczenia” pozbawiły konkurencję wysnucia wniosków odnośnie specyfiki maszyny.

Wyjątkowe rozwiązania pokazały też inne firmy z czołówki branży – SLM Solutions, 3D Systems, Renishaw, EOS, Trumpf, OR Laser, czy Additive Industries. Praktycznie każda z prezentowanych maszyn wzbudzała olbrzymie zaciekawienie, a jakość prezentowanych wydruków stała na fantastycznym poziomie. Aby być w stanie ocenić każdą z maszyn z osobna, należało poświęcić im przynajmniej 2-3 godziny na rozmowy z przedstawicielami firm i dopytywać o najdrobniejsze parametry techniczne, czy koszty eksploatacji.

Oddzielną kategorią było stanowisko DMG Mori – giganta na rynku frezarek. Koncern posiadał jedno z największych stoisk na targach, prezentując na nim frezarki CNC, drukarki 3D typu SLM produkowane przez przejętego w tym roku Realizera oraz monumentalne, hybrydowe maszyny łączące metodę napawania metalu z obróbką frezowaniem.

Zanim jednak zdążyliśmy otrząsną się z podziwu, okazało się że równie niezwykłe maszyny stoją tuż obok, na stoisku konkurencyjnej Matsuury…

I gdy wydawało się, że widzieliśmy już wszystko jeśli chodzi o druk 3D z metalu, trafialiśmy na Desktop Metal – niesamowity start-up z USA, dla którego był to europejski debiut. Firma opracowała innowacyjną metodę drukowania z metalowych prętów, w procesie zbliżonym do technologii FDM. Powstałe w ten sposób modele są ok. 20% większe od swojej finalnej geometrii, którą osiąga się w zautomatyzowanym procesie post-processingu. Tak to wygląda przynajmniej w przypadku pierwszej grupy maszyn… Ponieważ obok nich stanęła gigantyczna drukarka 3D, drukująca metalowe obiekty w procesie zbliżonym do PolyJet Objeta.

O ile pierwszy rodzaj maszyn służy wciąż do szybkiego prototypowania elementów z metalu, o tyle druga dedykowana jest już do produkcji seryjnej.

Zawiódł trochę XJet – firma, która w zeszłym roku wywołała chyba największą obok HP furorę na formnext. Chociaż wciąż prezentowała się bardzo profesjonalnie, w gruncie rzeczy nie pokazała nic nowego, czego nie widzielibyśmy w zeszłym roku… Co więcej, okazało się, że mimo naprawdę sporego obszaru roboczego, jest raczej dedykowana do produkcji niewielkich obiektów.

SLS & MJF

Technologia SLS sukcesywnie wkracza w świat produkcji seryjnej. Najważniejszą premierą w tym obszarze był EOS P500, który zdaniem producenta ma być pierwszym systemem addytywnym, spełniającym wymogi Przemysłu 4.0 w obszarze produkcji gotowych detali.

Drugi rok z rzędu spore stoisko zaprezentowało Ricoh, jednakże tym razem trudno powiedzieć, aby firma czymkolwiek zaskoczyła…

Wielkie oczekiwania mieliśmy względem HP. Z jednej strony firma nie zawiodła, pokazując pierwsze wydruki wykonane w pełnym kolorze i z metalu, z drugiej całość nie zrobiła na nas aż tak wielkiego wrażenia jak w zeszłym roku. Nie do końca jest to wina samego HP – po prostu inne stoiska – w szczególności firm prezentujących systemy drukujące z metalu, „skradły cały show„.

Interesująco wyglądała za to maszyna typu SLS od XYZPrinting. Firma kojarzona do tej pory wyłącznie z tanich, konsumenckich drukarek 3D typu FDM zaprezentowała (jakby inaczej…) super tani system do druku 3D ze sproszkowanych poliamidów, który naprawdę nie wyglądał źle. Jego cena na poziomie 60.000 $ może okazać się prawdziwym game-changerem w branży – oczywiście o ile zapewni odpowiednią powtarzalność i niezawodność w pracy.

KOLOR

Do niedawna jedyną technologią przyrostową umożliwiającą drukowanie obiektów przestrzennych w pełnym kolorze było CJP (Color Jet Printing), czyli budowanie modeli z proszku gipsowego z równoczesnym nanoszeniem koloru na jego powierzchnię opracowana przez firmę Z Corporation, należącą do 3D Systems. Była też dość niszowa metoda tworzenia obiektów z papieru stworzona przez irlandzki MCor. Dziś możemy powiedzieć, że w dużej mierze obydwie techniki odchodzą do lamusa historii. Następcą jest Stratasys ze swoją drukarką 3D J750, a jego głównym konkurentem może stać się wkrótce japońskie Mimaki. W obydwu przypadkach obiekty powstają przy użyciu materiałów fotopolimerowych, utwardzanych światłem UV.

Stratasys J750 jest znany w branży już od dwóch lat, jednakże podczas formnext mogliśmy zobaczyć pełne spektrum jego możliwości. Co ciekawe, nie zobaczyliśmy tego na stoisku samego producenta, lecz jego czołowego partnera z Niemiec – firmy Alphacam.

Miałem bardzo duże oczekiwania względem Mimaki, które przedstawiło swoją technologię druku 3D w pełnym kolorze po raz pierwszy na formnext. Niestety stoisko firmy i prezentowane aplikacje nieco mnie rozczarowały… Zarówno sama drukarka 3D, drukująca na żywo kolorowe modele przestrzenne jak i wydruki, które pokazano wyglądały naprawdę zacnie, lecz koniec końców nie odbiegały niczym od tego co widzieliśmy na stanowisku Alphacam – zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że były nieco słabsze… Minusem był też fakt, że modele były zamknięte w szklanych ekspozytorach i nie można było ich wziąć do ręki. Nie wiemy zatem jaka jest ich struktura czy wytrzymałość? Z drugiej strony było to dopiero pierwsze spotkanie z tą technologią – możliwe że w przyszłości producent pokaże coś więcej…?

Chociaż technologia druku 3D z proszku gipsowego jest już trochę przestarzała, wydruki wykonane tą metodą były wyeksponowane na wielu stanowiskach firm usługowych, nie brakowało także azjatyckich firm, które prezentowały własne drukarki 3D wykorzystujące tą technikę produkcyjną. Moją uwagę zwróciła kolejna premierowa maszyna od XYZPrinting – PartPro350.

Furorę robiła też pierwsza na świecie drukarka 3D drukująca w pełnym kolorze w technologii FDM, także autorstwa XYZPrinting. Chociaż na wydrukach widać było pewne niedociągnięcia technologiczne (problemy z nanoszeniem koloru na końcowych warstwach wydruków, czy relatywnie długi czas drukowania), jest to z pewnością duże osiągnięcie w kategoriach innowacyjności.

ŻYWICA

Chociaż formnext został w całości zdominowany przez technologie przyrostowe z metalu, nie zabrakło rozwiązań wykorzystujących w druku 3D żywic fotopolimerowych. Oprócz wspomnianego Stratasysa i rodziny Objetów oraz J750, prym wiodły DWS Systems, 3D Systems, Formlabs i EnvisionTEC. Firmy zaprezentowały fenomenalne rozwiązania i szereg premier rynkowych, które opiszemy dokładniej w kolejnych artykułach. Oprócz w/w wymienionych swoje rozwiązania zaprezentowało kilkanaście innych firm.

DESKTOP

W przeciwieństwie do poprzednich targów, swoją obecność bardzo mocno zaznaczyli producenci urządzeń desktopowych. Na formnext pojawiła się większość czołowych producentów z całego świata, którzy przywieźli na targi drukarki 3D drukujące zarówno z termoplastów jak i z żywic światłoutwardzalnych.

STRATASYS CONTINUOUS BUILD SYSTEM

Chociaż nie była to absolutnie najważniejsza premiera targów, jest to bez dwóch zdań jedna z najciekawszych rzeczy, jakie zobaczyłem na formnext. Opisywany wielokrotnie system do seryjnej (ciągłej) produkcji Stratasysa, wykorzystujący w pracy technologię FDM, został po raz pierwszy zaprezentowany w Europie. I muszę przyznać, że wygląda naprawdę interesująco!

System składa się ze ściany kilkunastu drukarek 3D (ich liczba może być skalowana), które są zarządzane z poziomu jednej aplikacji. Chociaż to samo w sobie nie jest jakąś spektakularną innowacją (niedawno podobny system zaprezentował chociażby Ultimaker w CURA Connect), Stratasys wdrożył jedno z pozoru banalne rozwiązanie, które całkowicie zmieniło sytuację. Detale są drukowane na folii, która po zakończonym wydruku jest wysuwana z maszyny i odcinana wraz z wydrukiem. Ten wpada do pojemnika zawieszonego przy komorze roboczej urządzenia. Gdyby tego było mało, do folii z wydrukiem zostaje dolepiona karteczka ze szczegółowymi informacjami na temat wydrukowanego detalu.

Za drukowanie odpowiadają zapomniane już trochę drukarki 3D Mojo, które nie wytrzymały rywalizacji z dużo tańszymi, desktopowymi drukarkami 3D i amatorskimi RepRapami, ale odnalazły się w nieco zmodyfikowanej wersji w nowym systemie Stratasysa.

POLSKA!!!

Na koniec rzecz najważniejsza z naszego punktu widzenia – po raz pierwszy w historii formnext (oraz poprzedzającego go EuroMold), polską branżę druku 3D reprezentowało tak szerokie grono rodzimych firm! Co istotne – prezentowały się wysoce profesjonalnie, nie odstawając w żaden sposób od innych, często większych i bardziej zamożnych firm.

Zortrax

Zortrax jak na lidera polskiej branży przystało, pokazał największe stanowisko. Firma zaprezentowała pełne portfolio swoich produktów oraz pokazała trzy nowe materiały – Z-ULTRAT Plus, Z-SEMIFLEX, Z-SUPPORT Plus. Co ważne, wszystkie trafią do Inventure, które będzie mogło w pełni wykorzystać swoje możliwości technologiczne. Oprócz tego producent zaprezentował jak zwykle mnóstwo fantastycznych wydruków – czy raczej gotowych aplikacji, które powstały przy udziale drukarek 3D M200, M300 i Inventure.

VSHAPER

VSHAPER urasta do miana kluczowego gracza w polskiej branży druku 3D. Firma po raz pierwszy zaprezentowała swoją nowatorską maszynę – 5 AXIS Machine, drukującą w technologii FFF w pięciu osiach. Wydruki wykonane tą metodą prezentują się bardzo ciekawie, chociaż producent pokazywał przede wszystkim detale rurowe.

Niestety maszyna będzie dostępna w otwartej sprzedaży dopiero w 2019 r., a prezentowany egzemplarz miał wciąż charakter prototypowy. Mimo to, można go było zamówić w przedsprzedaży.

3D Lab

Tymczasem największym wygranym targów był bez wątpienia warszawski 3D Lab. Firma kojarzona przede wszystkim z dystrybucji urządzeń 3D Systems i OR Laser pokazała opisywaną kilka tygodni temu maszynę do atomizacji proszków metalicznych – ATO One. Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Stoisko firmy było bez przerwy oblegane przez odwiedzających, wśród których znaleźli się przedstawiciele wszystkich największych firm produkujących drukarki 3D do metalu, jak również przemysłu i… jubilerstwa!

Gdyby tego było mało, firma zaprezentowała także nowatorską metodę chemicznego usuwania supportów z wydruków 3D z metalu.

SondaSys

Kolejną dużą premierę zaprezentowała SondaSys – nowa spółka zarządzana przez Macieja Patrzałka, znanego z Solveere. Firma pokazała pierwszą, polską maszynę typu SLS w standardzie przemysłowym, charakteryzującą się m.in. zmiennym obszarem roboczym. SondaSys poszukiwała na formnext przede wszystkim przyszłych dystrybutorów i jak zapewniali o tym przedstawiciele firmy obecni na targach zakończyło się to również dużym powodzeniem.

Sinterit

Krakowski Sinterit pokazał doskonale wszystkim znaną Sinterit Lisę – pierwszą drukarkę 3D typu SLS klasy desktop. Wśród prezentowanych aplikacji odwiedzający mogli zobaczyć m.in. opisywaną na łamach naszego portalu suknię, której elementy wydrukowano z materiału elastycznego.

3DGence

3DGence przedstawił najnowszą wersję swojego flagowego Industry, jak również zmodyfikowaną wersję 3DGence One – Double. Firma pokazała ponadto wiele wydruków przestrzennych wykonanych z wysokotemperaturowych materiałów termoplastycznych.

Omni3D

Poznańskie Omni3D przyjechało z Factory 2.0, o dużym obszarze roboczym na poziomie 50 cm w każdej osi, dedykowane do drukowania z materiałów inżynierskich. Firma pokazała wiele wydruków, jakie realizuje m.in dla branży automotive. Omni3D towarzyszył na stanowisku polski producent skanerów 3D – SMARTTECH.

HBot3D

Na stoisku HBot3D mogliśmy oglądać flagowca firmy w postaci F300 oraz dużą kolekcję wydruków wykonanych z termoplastów dla branży przemysłowej.

Vacu3D

Vacu3D – najnowszy produkt autorstwa Janusza Wójcika i Pawła Rokity, to banalnie prosta w użyciu termoformiarka w standardzie desktopowym. Mieliśmy okazję przetestować na żywo to urządzenie i potwierdzamy, że działa tak prosto jak opisywali je wcześniej jej twórcy.

Pri-Mat 3D

Jedynym przedstawicielem polskich producentów filamentów na formnext był poznański Pri-Mat 3D.

Podsumowanie

Tak jak pisałem o tym we wstępie, formnext 2017 pokazał olbrzymi potencjał jaki drzemie w technologiach przyrostowych, które za kilka – kilkanaście lat mogą na stałe zagościć w największych zakładach produkcyjnych świata już nie jako urządzenia wsparcia technologicznego, czy działów R&D, lecz jako równorzędne maszyny, wykonujące określoną produkcję.

O ile w zeszłym roku formnext był mocnym sygnałem, że branża druku 3D ma się w bardzo dobrej kondycji, o tyle w tym targi pokazały, że mamy do czynienia z czymś co wkrótce całkowicie zmieni obraz przemysłu i nowoczesnej medycyny. Z wielu różnych względów nie dostrzegamy tego jeszcze w Polsce –  kraju który w obszarze druku 3D wciąż zdominowany jest przez desktopowe lub amatorskie drukarki 3D drukujące z termoplastów, niemniej jednak świat mknie do przodu i nie ogląda się za siebie…

formnext 2017 pokazał, że chcąc w dalszym ciągu ignorować technologie przyrostowe, skupiając się na tym co jest znane i stosowane od wielu lat, traci się każdą przewagę technologiczną jaką się posiada. W branżę wkroczyły już wszystkie największe koncerny przemysłowe świata. Jeśli tak duzi gracze jak GE, DMG Mori, HP czy Matsuura wchodzą na ten rynek z takim rozmachem jak pokazali to na tych targach, wniosek może być tylko jeden – już nie ma odwrotu od druku 3D.

Zachodni świat może mylić się w różnych kwestiach światopoglądowych lub społecznych – niestety w obszarze biznesu rządzą arkusze kalkulacyjne, które jednoznacznie wskazują, że druk 3D jest czynnikiem, który może zadecydować o powodzeniu biznesu w przyszłości.

Pociąg już powoli zaczyna odjeżdżać ze stacji… Czy zdążysz się na niego załapać…?

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.