Amerykański sen o w pełni zlokalizowanej, zaawansowanej produkcji zdaje się przybierać na sile. Tym razem w rolach głównych występują Modovolo, producent dronów, który przy okazji zbudował sobie drukarkę 3D, oraz Lyten, firma władająca tajemniczą technologią „grafenu 3D”. Razem chcą wsadzić przemysłową produkcję do kontenera i wysłać ją tam, gdzie jest akurat potrzebna, co szczególnie interesuje sektor obronny i lotniczy.
Wszystko zaczęło się od prozaicznego problemu. Modovolo potrzebowało części do swoich dronów, ale żadna dostępna na rynku drukarka 3D nie była wystarczająco szybka i tania, by sprostać ich wymaganiom. Zamiast więc narzekać, postanowili wziąć w swoje zbudować własną maszynę. Tak narodziła się platforma BFP (Build. Fly. Print.), czyli w zasadzie fabryka druku 3D zamknięta w standardowym kontenerze transportowym. Pomysł jest prosty: zamiast transportować gotowe części, transportuje się całą linię produkcyjną i wytwarza komponenty na miejscu. To rozwiązanie, które eliminuje uzależnienie od zagranicznych łańcuchów dostaw i pozwala na produkcję w terenie.
Sercem tej mobilnej fabryki ma być teraz filament od Lyten. Mowa o PA1205, czyli nylonie wzmocnionym autorską technologią firmy, dumnie nazwaną „3D Graphene”. Według deklaracji, ten materiał ma czynić cuda. Części są lżejsze, mocniejsze, a sam druk przebiega szybciej i z mniejszym ryzykiem podwijania się wydruków. Lyten twierdzi nawet, że ich materiał bije na głowę filamenty z włóknem węglowym pod względem wytrzymałości na rozciąganie i udarności, choć na razie musimy wierzyć im na słowo, bo niezależnych testów brak.

Współpraca obu firm nie jest nowością. Modovolo już od ubiegłego roku wykorzystywało materiały Lyten do produkcji części swojego drona Lift Quadcopter-X. Obecna umowa wynosi jednak tę relację na wyższy poziom, czyniąc Lyten głównym dostawcą dla całej platformy produkcyjnej BFP. Dla Lyten to z kolei szansa na wejście ze swoim grafenowym cudem do świata rozproszonego wytwarzania addytywnego.
Cała ta inicjatywa idealnie wpisuje się w rosnące zapotrzebowanie na drony. Analitycy przewidują, że w tym roku powstanie ich około 17 milionów, co przekłada się na blisko 900 milionów pojedynczych części. Możliwość szybkiego i taniego drukowania komponentów w terenie to dla branży zbrojeniowej i lotniczej prawdziwy skarb. Jak ujął to Justin Call, dyrektor generalny Modovolo: „Zbudowaliśmy BFP z konieczności. Nie mogliśmy znaleźć drukarki 3D wystarczająco szybkiej i przystępnej cenowo, aby produkować komponenty klasy lotniczej na dużą skalę dla naszych dronów.”
Obie firmy planują pochwalić się swoim dziełem jeszcze w tym roku podczas wydarzeń związanych z technologiami obronnymi i sportami motorowymi. Wygląda na to, że druk 3D w kontenerze, napędzany grafenem i amerykańskim patriotyzmem, ma ambicje stać się nowym standardem w produkcji na żądanie.
Źródło: Lyten





