Listonosz zawsze zapuka 3D razy

0

W zeszłym tygodniu United States Postal Service, czyli poczta amerykańska, opublikowała dokument na temat wpływu druku 3D na usługi pocztowe. Może także Poczta Polska zechciałaby skorzystać z takiej inspiracji?

USPS jest jednym z największych pracodawców i operatorów flot pojazdów w USA i na świecie. Ta nobliwa instytucja przeżywała w ostatnich czasach dosyć spory spadek przychodów, związany z przejściem ludności na komunikację elektroniczną. Niemniej jednak, zdaniem amerykańskiej poczty, przyszłość nie rysuje się w tak czarnych barwach jak mogłoby się wydawać.

Technologia druku 3D zmienia rzeczywistość produkcji na tyle, że zmusza operatorów pocztowych i przedsiębiorstwa z branży logistycznej do przygotowania na zmiany”, twierdzi biuro Inspektora Generalnego poczty amerykańskiej. „Wpływ druku 3D na usługi pocztowe to nie tylko kwestia transportu przesyłek. Istnieje prawdopodobieństwo, że ta technologia zmieni dzisiejsze systemy dostaw i wpłynie na wiele branż.”

Konsumenci mogą dziś zamawiać gotowe, wydrukowane produkty od różnych wytwórców i zamawiać dostawę do domu, bez konieczności zakupu własnej drukarki.” Z drugiej strony, „wielu wytwórców detalicznych weszło na rynek druku 3D, tym samym potwierdzając wzrost popytu.

Największe zmiany wynikające z druku 3D, zdaniem USPS, będą udziałem branży logistycznej, szczególnie istotnej dla operatora pocztowego. „Druk 3D może mieć negatywny wpływ na ponad jedną trzecią rynku przesyłek lotniczych lub ładunków kontenerowych transportowanych drogą morską, jak również na jedną czwartą ciężarowego transportu kołowego.” Ma to być spowodowane przede wszystkim przesunięciem zapotrzebowania z transportu długodystansowego na przesyłki krótkodystansowe, czyli na tzw. „ostatni kilometr”. Produkty mają bowiem być wyprodukowywane bardziej lokalnie, w pobliskich centrach wytwórczych, przy pomocy druku 3D. Taki model produkcji zastąpi tradycyjną technologię składania produktów z podzespołów pochodzących z różnych części świata.

2015.10.15 Listonosz zawsze zapuka 3D razy 2

Dzięki temu nastąpić ma powrót miejsc pracy do lokalnych społeczności. Ponadto, zmniejszy się zapotrzebowanie na przestrzeń magazynową, ponieważ nie będzie potrzeby przechowywania części zamiennych, zaś produkty będą przechowywane tylko w wersji zapisu elektronicznego z opcją druku na żądanie. Dodatkowo, nieduże punkty detaliczne będą mogły zmienić się w salony wystawowe, w których przedstawiane będą tylko modele poglądowe, które następnie będzie można dostosowywać indywidualnie na życzenie klienta.

Łańcuch dostawy zostanie tym samym maksymalnie skrócony, zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Produkcja będzie przebiegać w pobliżu, a coraz więcej klientów będzie oczekiwać dostawy w ciągu tego samego dnia. To spowoduje znaczny wzrost ruchu na „ostatnim kilometrze” i tym samym korzystnie wpłynie na wyniki operatorów pocztowych.

Poczta amerykańska przyznaje, że druk 3D fundamentalnie zmieni branżę dostawczą, w związku z czym USPS postanawia już teraz przygotowywać się do tej zmiany i będzie starać się przekonać całe społeczeństwo, że poczta jest jak najbardziej tożsama z usługami druku 3D.

Poczta amerykańska zakłada, że w przyszłości może wręcz powstać zapotrzebowanie na usługi druku 3D na miejscu, w placówkach pocztowych. Poza tym, USPS może także nawiązać współpracę z firmami druku 3D, zaproponować dostawy materiałów do druku oraz wspomaganie dla małych, lokalnych przedsiębiorstw. Co ciekawsze, poczta nie wyklucza też podjęcia się funkcji przestrzeni wytwórczych (maker space) dla lokalnych społeczności oraz ustanowienia systemu odzyskiwania i przetwarzania używanego materiału, w celu jego ponownego wykorzystania do druku.

Najważniejszą z konkluzji dokumentu jest stwierdzenie, które należy zadedykować wszystkim agencjom rządowym: „Oczekiwanie na pełen rozkwit konsumenckiej rewolucji druku 3D może oznaczać przegapienie okazji na to żeby przygotować się na technologiczne zmiany na świecie.”

Źródło: USPS
Grafika: [1] [2]

Udostępnij.

O autorze

Bartosz Kuczyński

Tłumacz, wykładowca i wydawca gier dydaktycznych w firmie Luderis. Zwęszył potencjał drukarek 3D w 2012 roku i od tego czasu wytrwale kibicuje tej technologii.