Mercedes-Benz DTW – concept car, który jeździ na powietrze, a opony są dodrukowywane w trakcie jazdy

3

Samochody koncepcyjne mają to do siebie, że służą głównie do prezentowania możliwości koncernu motoryzacyjnego, który je wypuszcza. Często prezentują rozwiązania, których producent nie jest w stanie na chwilę obecną osiągnąć pod względem technologicznym, są za to efektem „wyszalenia się” projektantów. Mogą oni w nich puścić bez żadnych zahamowań wodze fantazji i stworzyć projekt, w którym prezentują pełnię swojej kreatywności.

Mercedes DTW jest określany mianem samochodu roku 2030. Jego twórcą nie jest jednak projektant zatrudniony w niemieckim koncernie, tylko francuski student Martin Chatelier. Umieścił on w swojej koncepcji wiele innowacyjnych rozwiązań, które są w mniejszym lub większym stopniu realne.

Przykładem może być np. napęd – samochód nie jest wyposażony w tradycyjny silnik spalinowy, a w dwa silniki elektryczne, które ładowane są za pomocą turbiny Tesli (tego prawdziwego Tesli) zasilanej sprężonym powietrzem z dwóch umieszczonych w aucie zbiorników. Można więc śmiało powiedzieć, że DTW jeździ na powietrze.

mercedes1-e1470654405828

Turbina Tesli to jeden z jego licznych wynalazków. Została opatentowana w 1913 roku. Wykorzystuje zjawisko adhezji, które wprowadza w ruch obrotowy równolegle, ustawione do siebie w niewielkich odległościach talerze. Są one napędzane poprzez strumień powietrza lub cieczy. Dzięki wykorzystaniu adhezji silnik taki wykazuje dużą sprawność przy relatywnie niskiej masie.

Rozwiązania zastosowane w Mercedesie DTW czerpią garściami z zasad aerodynamiki. Zbiorniki z powietrzem służące do napędzania silnika mogą być uzupełniane w trakcie jazdy poprzez wloty powietrza. Zbiorniki te wykorzystywane mogą być również do hamowania samochodu. W czasie tego manewru otwierają się cztery specjalne panele, które powodują, że powietrze przedostając się gwałtownie do komór zatrzymuje pojazd.

Bildschirmfoto-2016-08-08-um-14.44.44

Najciekawsze z naszego punktu widzenia, ale też najbardziej „odjechane”, wydają się być opony Mercedesa. Ich wierzchnia warstwa jest dodrukowywana w trakcie jazdy. Koniec z pit-stopami! Za każdym kołem umieszczone są małe „drukarki 3D”, które na bieżąco natryskują nowe warstwy gumy. Co ciekawe mieszanka przechowywana jest w specjalnych zbiornikach, które mogą zawierać jej różne rodzaje. Dzięki temu samochód zachowa optymalną przyczepność niezależnie od warunków atmosferycznych oraz rodzaju nawierzchni.

Na tym właśnie polega piękno aut koncepcyjnych. Najbardziej nierzeczywiste pomysły można wprowadzić w życie chociażby na ekranie komputera.

Źródło: www.topgear.com, www.wikipedia.org
Zdjęcia [1][2][3]

Udostępnij.

O autorze

Łukasz Długosz

Łukasz Długosz – Pasjonat druku 3D, nowych technologii oraz gier komputerowych. Właściciel sklepu z filamentami i drukarkami 3D – filaments4U.com.

  • bealife

    Świetny pomysł z tymi oponami (chociaż nie wiadomo jakby się to przekładało w warunkach rzeczywistych), tak na prawdę wprawiony majsterkowicz byłby w stanie spróbować zbudować coś podobnego i być może za rok zobaczymy podobne projekty na instructables

  • Maciej Strzała

    Prędkość obrotowa opony, a szybkość nakładania gumy i czas utwardzenia… Uwielbiam auta koncepcyjne. Teraz 15 lat wymyślania jak te 3 rzeczy ze sobą zgrać. 🙂

    • bealife

      plus wiatr, woda i zanieczyszczenia na oponie

Rozmowa
z Cedrykiem
?