NASA wciąż drukuje

7

W chwili gdy Świat zastanawia się nad przyszłością druku przestrzennego, potężne organizacje takie jak NASA po prostu z niego korzystają i wiedzę, że jest on jedynym ratunkiem dla wielu dziedzin.

Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej ogłosiło stworzenie pierwszej pełnowymiarowej komory spalania wykonanej z miedzi, która zostanie wykorzystana do budowy silnika rakietowego.

Komora przeznaczona jest do pracy w skrajnych temperaturach gdyż jej wnętrze rozgrzane jest do 2760°C. Aby uniknąć stopienia obiektu wewnętrzne kanały uwzględnione podczas tworzenia modelu wypełniane są gazami o temperaturze niewiele powyżej temperatury zera absolutnego.

coper_nasa

Efekt pracy inżynierów NASA skanowany i ponownie analizowany w poszukiwaniu wad.

Zbudowanie komory składającej się z 8255 warstw miedzianego proszku zajęło 10 dni i 18 godzin.

NASA dzięki technologi druku 3D chce dziesięciokrotnie skrócić czas i pięćdziesięciokrotnie zmniejszyć koszt produkcji silników rakietowych.

nano_nasa

Zdjęcie z mikroskopu elektronowego przedstawiające miedziany proszek użyty do wydruku elementu

Steve Jurczyk (associate administrator for the Space Technology Mission Directorate at NASA Headquarters w Waszyngtonie) powiedział „Budowa pierwszej pełnowymiarowej miedzianej części rakiety jest kamieniem milowym dla druku 3D w przestrzeni kosmicznej„. Wypowiedź ta pokrywa się z planami agencji kosmicznej, które zakładają wykorzystanie drukarek przestrzennych w celu minimalizacji kosztów produkcji i transportu elementów na orbitę okołoziemską.

Źródło: www.nasa.gov

Udostępnij.

O autorze

Sebastian Urbański

Specjalista IT zapewniający wsparcie techniczne firmy i autor artykułów w CD3D. Od lat związany z branżą IT/Internetu. Pasjonat nowych technologii i gadżetów.

  • krzicho

    Tam jest wielkie pole do popisu dla druku 3D. Na pewno teraz i tak pozmieniali dużo na korzyść, ale w czasach złotej ery wyścigu w kosmos tak bardzo nie liczyli się z kosztami, i tak to czego próbowali dokonać wykraczało poza wszystko, co do tej pory potrafił stworzyć człowiek, że w przypadku niektórych podzespołów podczas procesu produkcji odpadało 98% elementów z powodu różnych niezgodności. Dla porównania w przemyśle samochodowym wystarczy ułamek procenta więcej niezgodności i współczynniki zaczynają spadać na tyle, że trzeba sprawdzać co się dzieje i poprawiać proces. W Japonii dążą do tak wyżyłowanych norm, że powoli statystyki liczone w sztukach na milion nie są wcale przerostem formy nad treścią. Jeżeli zrobienie czegoś z bardzo drogiego materiału w tempie, które nie jest do przyjęcia praktycznie w żadnej gałęzi przemysłu i tak może zmniejszyć koszty wytworzenia 50-ciokrotnie, to moja wyobraźnia nie potrafi objąć dzisiejszego kosmicznego procesu produkcji. Co tam się musi dziać, że mają tak wysokie koszty? Już produkcja F-35, gdzie główny element konstrukcyjny jest produkowany z aluminium tak mocno zgniecionego przez jedną z dwóch takich pras na świecie, że zmienia się uporządkowanie cząsteczek i niby nieściśliwe ciało stałe zmienia strukturę na bardziej „upakowaną” działa na wyobraźnię, a przemysł kosmiczny stoi na poziomie przynajmniej rząd wyższym jeżeli chodzi o koszty.

    • Paweł Kalinowski

      Mogę prosić o linka do opisu tej kosmicznej technologii odkuwania „głównego elementu konstrukcyjnego”? 🙂

      • Sebastian Urbański
        • Paweł Kalinowski

          Dziękuję, ale zwróciłem się do użytkownika krzicho o linka do opisu „głównego elementu konstrukcyjnego” samolotu f35. 😉

          • Sebastian Urbański

            My bad 😉

          • krzicho

            Ja niestety nie znalazłem. Nie wiem, czy widziałem to w internecie, czy w telewizji np. w którymś odcinku „Jak to jest zrobione”, czy może ktoś mi to podesłał, albo znalazłem na stronie o technologiach. Ponieważ było to już jakiś czas temu do tego pomyliło mi się z frezowanym z bloku tytanu elementem łączącym dwie główne części Boeingowego X-35. Tak więc traciłem kontekst i teraz nie wiem po czym szukać. Dokument o X-35 w którym była mowa o X-35 składał się chyba z 2 dość długich części, a znalazłem tylko o Boeingu, więc może to było w części o Lockheedzie. Nie znalazłem też nic kiedy próbowałem po prostu wpisać coś ogólnie o tym w internecie, ale to trochę szukanie po omacku. To nie jest jakaś nowa metoda produkcji. Niestety internet jest tak wielki, że żeby coś znaleźć trzeba coraz bardziej się nagłowić i coraz dokładniej wpisywać czego się szuka. A niestety po paru latach pamięć nie pozwala na taki luksus.

  • Anna Głubik

    Niech tam sobie drukują z czego chcą i jak chcą. Ja do tego i tak nie wsiądę!