Nowa opcja w Thingiverse – certyfikaty dla projektów… możliwych do wydrukowania

3

Thingiverse, największa biblioteka darmowych projektów do druku 3D na świecie MakerBota, wprowadziła właśnie nową, bardzo ważną funkcjonalność w serwisie postaci certyfikacji projektów, które zostały określone jako „możliwe do wydrukowania„. Po co takie certyfikaty? Jedną z największych bolączek biblioteki jest cała masa projektów, których najzwyczajniej w świecie nie da się wydrukować, lub ich druk jest ekstremalnie trudny (vide opisywana kiedyś nuklearna lampa). Od teraz ulegnie to zmianie, tzn. każdy projekt oznaczony charakterystycznym, czerwonym kółkiem i czarną plakietką (MakerBot Verified Files), może być pobierany i drukowany bez większych obaw o efekt.

Źródło: www.makerbot.com

Źródło: www.makerbot.com

MakerBot ma do wykonania sporą pracę, chcąc przejrzeć archiwa Thingiverse, sprawdzając i testując pliki, w poszukiwaniu projektów, które będą możliwe do łatwego druku w wysokiej jakości. Certyfikatem zostały oznaczone projekty nie posiadające zbyt wielu części składowych, usterek, błędów czy innych niespodzianek, które będą odkyte dopiero w trakcie samego druku. Na razie certyfikat otrzymało… 75 plików! Trochę mało, biorąc pod uwagę ilość projektów w bazie, jednakże sma idea jest jak najbardziej słuszna. Gdy proces zostanie zakończony, oszczędzi to użytkownikom mnóstwo czasu, który tracili do tej pory na samodzielne sprawdzanie struktury obiektu, możliwości jego cięcia czy problematycznych nadlewek i nadwisów.

Ponadto, użytkownicy MakerBota otrzymali dodatkową opcję w postaci możliwości pobrania pliku w formacie X3G, czyli GCode`u, gotowego do druku na Replicatorach. Oczywiście format STL jest w dalszym ciągu dostępny.

Dzięki tej certyfikacji, praca z modelami zawartymi w bazie Thingiverse powinna stać się dużo prostsza, a przede wszystkim szybsza. Uniknie się dzięki temu prób druku 3D obiektów, których twórcy wyszli z założenia: „nie mam drukarki 3D, niegdy nic nie wydrukowałem, ale może komuś uda się wydrukować akurat mój projekt„? To jest niestety cena posiadania otwartej platformy, na którą każdy może wstawić wszystko… Szczęśliwie MakerBot poczynił pierwsze kroki w kierunku poprawy tej sytuacji.

Źródło: www.makerbot.com

 

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • BlazakoV

    Ot, kolejny sposób promowania własnej platformy. Swoją drogą dość pomysłowy. To, że czegoś nie łyknie niemodyfikowany Replicator nie oznacza, że nie da się tego wydrukować – ale taki certyfikat przyda się mniej „grzebiącym pod maską” użytkownikom.

    >Uniknie się dzięki temu prób druku 3D obiektów, których twórcy wyszli z założenia: „nie mam drukarki 3D, nigdy nic nie wydrukowałem, ale może komuś uda się wydrukować akurat mój projekt„? To jest niestety cena posiadania otwartej platformy, na którą każdy może wstawić wszystko…

    I to jest błąd. Zamykanie się w świecie ograniczeń FDM i projektowanie pod konkretną technologię. Przykład? Na Thingiverse ze świecą szukać bardziej wymyślnych figurek w skali 28mm – większość ma ręce przy tułowiu i brak jakichkolwiek wystających elementów (chociażby miecze, kabury od pistoletów, ćwieki, anteny). Dzięki temu są one po prostu nudne.

    Artysta powinien robić co chce i jak chce, to technolog (tu – drukarz, lub jeszcze lepiej – oprogramowanie konkretnej maszyny) powinien się zastanowić co z tym dalej zrobić. Ewentualnie jak artysta zna się na ograniczeniach technologii może podzielić swoją pracę na kilka części do złożenia, ale i tak powinien zostawić oryginał. C’mon, to „tworzące-podobno-wszystko” drukarki…

    • Bardzo inspirujący komentarz… Miałem tu coś na ten temat odpisać, ale chyba wyjdzie z tego cały artykuł 🙂 Stay tuned…

    • dziadzie

      Przerzucanie odpowiedzialności i wszelkich komplikacji na użytkownika, to jest dokładnie ten sposób, który może spowolnić rozwój technologii dla nich ale i dla ‚grzebiących pod maską’.

      Wyznaję zasadę, że 99% wszystkiego to gówno, więc naszym zadaniem jest poszerzać bezwzględne liczby tego 100%, aby powiekszał się też 1% tego co cenne i wyjątkowe. Upraszaczajmy dla tych co chą by zostało uproszczone, a w rezultacie otrzymamy więcej innowacyjnych i grzebiących pod maską i skupionych ponad wszystko na rozwoju technologii.