Pierwszy miesiąc w świecie druku 3D, czyli branża oczami świeżaka

3

Druk 3D to niesamowita technologia dająca wspaniałe możliwość kreowania otaczającej nas rzeczywistość, która sprawia, że każdy może tworzyć co tylko sobie zamarzy. Tak mógłby wyglądać wstęp artykułu gdyby to była rzeczywiście prawda, ale…

Rozpoczynając pracę w CD3D o samym druku 3D wiedziałem tyle, że istnieje i że coraz więcej tzw. mediów mainstreamowych zwraca na tę technologię uwagę. Początkowe wyobrażenie tego jak może wyglądać cała specyficzna dla branży otoczka dość szybko zderzyło się z rzeczywistością.

Ja i pewnie wielu innych ludzi myśląc o tak innowacyjnej dziedzinie technologii wyobraża sobie laboratoryjne pomieszczenia, nowoczesne narzędzia i specjalistów projektujących przemyślane konstrukcje, lecz takie wyobrażenia można podsumować tylko następująco: „ŹLE ŹLE ŹLE, to nie tak”.

To z czym zderzyłem się w przeciągu miesiąca pozwoliło mi na stworzenie dwojakiej klasyfikacji branży na dwie grupy:

  • Producentów/Firmy starające się działać w sposób charakterystyczny dla dojrzałych dziedzin biznesu. Firmy tego typu są świadome specyfiki prowadzenia działalności gospodarczej i m.in. konieczności inwestycji w takie dziedziny jak marketing, ładne opakowanie produktu, skuteczna dystrybucja na terenie kraju, pomysł na dystrybucję zagranicą, plan na przeskalowanie wielkości produkcji w razie takiej potrzeby itp.
  • Kolejna grupa to dość specyficzni specjaliści/zapaleńcy mechaniki i elektroniki, których biznesy mogą kojarzyć się z piwniczno-garażowymi ciułaczami. Ta grupa posiada dość specyficzne i zarazem ciekawe cechy, chcą oni stworzyć swój produkt, nie chcą kopiować gotowych rozwiązań, uważają że mają autorski pomysł i innowacyjne podejście, które zagwarantuje im sukces na scenie druku 3D.

Obie grupy są dość unikalne i z pewnością jedno i drugie podejście ma swoje zalety i wady. Jednak jak pokazuje życie większe szanse przetrwania mają firmy świadome specyficznego charakteru swojej działalności i otaczającego środowiska.

geek

Polska nigdy nie sprawdzała się jako lider nowych technologii, które zmieniają Świat i nie jest to wada a cecha naszego kraju. W przypadku branży druku 3D nie jest inaczej, prekursorzy tej dziedziny zakładali czy też zakładają swoje firmy ponieważ wydaje im się, że wkraczają w coś naprawdę wielkiego, czyli w niesamowicie innowacyjną technologię. Są przekonani, że to ich produkt okaże się kamieniem milowym i wypłynie na szerokie wody międzynarodowego biznesu, za którym stoją ogromne pieniądze i prestiż. Firmy mają często przekonanie, że TERAZ jest najlepszy czas by zacząć działać branży ponieważ jest ona czymś na wzór smartfonów kilka lat temu, i że to TERAZ jest ich wielka szansa.

monney

Niestety brakuje im jednego ale bardzo istotnego czynnika do działania w nowym środowisku, mianowicie pieniędzy. Można założyć firmę produkcyjną ze skromnym budżetem i rozpocząć niewielką produkcję, jednak nie przy tak dynamicznym i specyficznym rynku, którym z całą pewnością jest druk 3D. Jeżeli ktoś jednak chce koniecznie produkować, a nie np. zajmować się dystrybucją, to powinien mierzyć siły na zamiary i zacząć wytwarzać np. kołatki do drzwi gdzie rynek jest stabilny i można prowadzić systematyczną strategię rozwoju produktu.

Jako, że są to tylko moje spostrzeżenia po miesięcznym zapoznaniu ze środowiskiem z całą pewnością mogą one być błędne, jednak myślę, że sporej części producentów w tej branży brakuje połączenia wiedzy finansowo-marketingowej. Jeżeli jednak są świadomi swoich działań to muszę przyznać, że chylę czoła przed odwagą ponieważ działają w niesamowicie niekorzystnych warunkach rynkowych.

Żeby szybko zobrazować sytuację firm produkujących jedynie drukarki 3D wezmę pod uwagę dwa istotne parametry, które pozwolą przeprowadzić bardzo szybką i zarazem powierzchowną analizę. Branża druku 3D otworzyła nowy rynek zbytu o dużej dynamice wzrostu, myślę też, że wszystkie produkty, które pojawiają się na tym rynku należy traktować jako nowe bez ugruntowanej pozycji.

Mając parametry możemy przejść do analizy portfelowej produktu czyli drukarki 3D. Stara i sprawdzona macierz BCG będzie dobrą metodą do tego celu. Pozycja rynkowa przeciętnego polskiego producenta drukarek klasyfikuje jego produkt w pozycji znaku zapytania. Czyli produkt ma potencjał stać się gwiazdą ale będzie to wymagało znacznego zwiększenia inwestycji w m.in. marketing.

Jest jednak jeszcze jeden czynnik nie wymieniony wyżej, który może wpłynąć na zmianę pozycji naszego produktu. Tym czynnikiem jest zasięg branego pod uwagę rynku. Rozwój druku 3D jest niezwykle dynamiczny jednak dynamika wzrostu w przypadku Polski wygląda inaczej niż w przypadku reszty Świata. Nasi producenci muszą istnieć w nurcie międzynarodowym bo to jest szansa utrzymania produktu w pozycji „znaku zapytania”. Próba funkcjonowania tylko na rynku polskim, gdzie wzrost jest znacznie mniejszy może przełożyć się na zmianę obszaru na „kulę u nogi”. Czyli z rozwijającej się firmy producent staje się podmiotem jedynie egzystującym na rynku.

BCG

Kolejnym wsparciem dla prowadzonej analizy będzie umiejscowienie drukarki 3D na macierzy Ansoffa. Zadaniem tej macierzy jest pomoc firmie w określeniu przyszłej ścieżki rozwoju, w tym przypadku produkt już istnieje i znany jest rodzaj rynku, na którym działamy. Drukarka 3D  jako produkt według macierzy jest dobrym sposobem rozwoju przedsiębiorstwa w oparciu o strategię dywersyfikacji. Na tym poziomie pojawia się jednak problem dla niewielkich przedsiębiorstw ponieważ ich towar nie jest nowym produktem wprowadzanym w ramach własnej oferty. Jest to nowy produkt nowej firmy w realiach nowego rynku. W takim przypadku nie można mówić o dywersyfikacji gdyż najczęściej jest to jedyny produkt w ofercie danego przedsiębiorstwa.

ansoff

Z analizy można wysnuć wniosek, że firmy które działają zgodnie ze wskazanym schematem są wręcz wzorcowymi start-upami co samo w sobie nie jest złe, jednak problemem jest to, że w tej branży okres start-upów produkcyjnych dobiega końca. Firmy, które nie zdywersyfikują swoich działań na obszarze kraju i nie wyjdą na rynek światowy zniknie bez śladu. W tej chwili jest to już tylko kwestia niedługiego czasu i swoista gra w rosyjską ruletkę.

sos

Powyższy tekst jest w pełni subiektywną oceną środowiska druku 3D autora tekstu.

Grafika: [1] [2] [3]

Udostępnij.

O autorze

Sebastian Urbański

Specjalista IT zapewniający wsparcie techniczne firmy i autor artykułów w CD3D. Od lat związany z branżą IT/Internetu. Pasjonat nowych technologii i gadżetów.

  • Radosław Hajkowicz

    Taka analiza idealnie odpowiada każdej nowo powstałej branży na naszym rynku. Czyli, więcej wkładamy i efekty mamy lub mniej i kręcimy się przy drobnym detalu. Sprzedajemy w kraju to się nie rozwijamy, wychodzimy na świat, to zostaniemy na rynku. Mam nadzieję, ze to dopiero wstęp do analizy rynku druku 3d. Tylko proszę się zaraz na mnie nie rzucać za te kilka słów, bo wyraziłem jedynie moje subiektywne odczucia i mogą one być oczywiście zupełnie inne niż większość odbiorców.

    • Spokojnie 🙂 Tak długo jak nie sugerujemy sobie działań reklamowych wszystko jest ok. 🙂 Dzięki za komentarz.

    • Zgadzam się w pełni i nie zamierzam się „rzucać”. Proszę tylko zwrócić uwagę na to kto inwestuje w nowe dziedziny na rynkach produkcyjnych. Prosiłbym również o przykład branży gdzie tak wiele niewielkich firm weszło w produkcję w naszym kraju. A co do rozwinięcia tematu analizy to ma Pan w pełni rację:) i jest to dopiero początek małego cyklu artykułów. Pozdrawiam.

Rozmowa
z Cedrykiem
?