Prawa autorskie, czyli do kogo należy twarz Barta Simpsona?

18

Druk 3D, podobnie jak wcześniej internet, może stać się rewolucyjną technologią, która zakłóci obecnie obowiązujący system powiązań produkcyjnych, transportowych i handlowych. Ponieważ jest to technologia umożliwiająca kopiowanie i modyfikowanie istniejących projektów, może także mieć wielki wpływ na obecnie panujące prawo własności intelektualnej.

Niestety, podobnie jak w przypadku internetu, wielkie korporacje, czerpiące zyski z obecnego stanu rzeczy, mogą uznać nową technologię za zagrożenie i nazywać osoby korzystające z niej piratami i złodziejami. Sprawa jest na tyle poważna, że postanowił zająć się nią Kongres Stanów Zjednoczonych, gdzie od kilku miesięcy toczą się dyskusje o tym w jaki sposób interpretować prawo, lub je zmieniać, zanim jeszcze druk 3D i wynikające z niego zmiany staną się codziennością.

Niezależnie od tego co sądzimy o kopiowaniu własności intelektualnej w internecie, jest kilka faktów, od których nie da się uciec. Najważniejszy z nich to spostrzeżenie, że zdecydowana większość użytkowników internetu i komputerów nie widzi w kopiowaniu plików niczego złego. Faktem jest także, że przytłaczająca większość muzyki w internecie jest ściągana nielegalnie.

2015.10.19 własność intelektualna 1a

Pod koniec okresu walki z piractwem muzycznym na początku wieku dokonano pouczającego porównania wydatków na ściganie osób nielegalnie ściągających muzykę i wynikających z tego zysków dla korporacji. W latach 2006-2008 wielkie wydawnictwa muzyczne wydały 64 miliony dolarów na obsługę prawną około 35 tysięcy pozwów sądowych, dzięki którym udało im się zyskać niecałe półtora miliona dolarów odszkodowania. Poniosły przy tym także spore straty wizerunkowe. Koniec końców, wydawnictwa poszły po rozum do głowy i zaakceptowały nową rzeczywistość.

Łatwo zauważyć, że sytuacja zaczyna się powtarzać, tym razem w przypadku własności intelektualnej plików obiektów 3D. Łatwo też można dojść do wniosku, że próba ścigania nielegalnego wykorzystywania własności intelektualnej w 3D może mieć równie opłakane skutki finansowe i wizerunkowe.

Nie zapominajmy bowiem, że nawet jeśli wśród modeli 3D kopiowanych i modyfikowanych bez zgody autorów mogą znaleźć się np. oficjalnie zarejestrowane znaki towarowe i projekty objęte prawem autorskim, cały czas mowa o używaniu takich wzorów na użytek własny lub udostępnianie ich innym bez uzyskiwania korzyści. Dokładnie tak samo jak w przypadku udostępniania plików muzycznych.

Nie chodzi oczywiście o to żeby kwestionować prawa patentowe, rejestrowe lub autorskie. Rzecz w tym, że możliwość użycia projektu i wytworzenia fizycznego modelu w drukarce 3D jest zarazem możliwością rozwoju całej technologii oraz ulepszania istniejących projektów. Poza tym, w poszukiwaniu łatwych pieniędzy właściciele praw autorskich i ich prawnicy łatwo mogą wpędzić nas wszystkich w odmęty paranoi.

Jednym z przykładów dobrze ilustrujących co może się stać jeśli zaczniemy stosować bezmyślnie restrykcyjne podejście do praw autorskich jest historia Jerry’ego Fishera, który zeskanował kopię (!) rzeźby Mojżesza, autorstwa Michała Anioła, ustawioną na podwórzu kampusu uniwersyteckiego w Południowej Dakocie. Podpierając się zaledwie statusem współwłaściciela kopii rzeźby, lokalny uniwersytet pozwał Fishera do sądu o naruszenie praw autorskich i zakazał rozpowszechniania plików z modelem rzeźby. Sprawa zakończyła się upomnieniem dla uniwersytetu za nadinterpretację praw autorskich wobec kopii renesansowej rzeźby.

Powyższy przykład ukazuje jednak jak łatwo przyszłoby właścicielom modeli z prawami autorskimi ścigać i łupić wszystkich, którzy skopiowali lub zmodyfikowali ich wzorzec bez pozwolenia. Nawet jeśli uszczerbek na ewentualnych przychodach właściciela praw autorskich nie byłby zbyt wielki, może on domagać się choćby tzw. odszkodowania ustawowego.

Dlatego tak ważne jest żeby dokonać przeglądu i ewentualnej poprawy prawa autorskiego, czym obecnie właśnie zajmuje się amerykański Kongres. To samo tyczy się także krajów europejskich, w tym Polski. Byłoby miło gdyby korporacje i instytucje same dostrzegły absurdalność pozywania do sądu za każdy przypadek naruszenia praw autorskich wśród udostępnianych powszechnie modeli 3D. Nie wystarczy jednak liczyć na zdrowy rozsądek bliźnich, należy także dostosować prawo do rzeczywistości.

Na podstawie: Makezine, Public Knowledge, 3D Printing Industry

Udostępnij.

O autorze

Bartosz Kuczyński

Tłumacz, wykładowca i wydawca gier dydaktycznych w firmie Luderis. Zwęszył potencjał drukarek 3D w 2012 roku i od tego czasu wytrwale kibicuje tej technologii.

  • Paulina

    Bezpieczny ten, kto od podstaw projektuje sam.

    • Niestety nie do końca. Jest coś takiego jak prawa do wizerunku. Możesz stworzyć model 3D dwuwymiarowego Barta Simpsona, ale to wciąż będzie Bart Simpson…

      • Paulina

        W sumie…ale jeżeli zrobisz go nie jako „żółta twarz” tylko np. zielonego… ?

        • To już oceni biegły sądowy 🙂

        • Marcin Matusiak

          Jeśli zrobisz go na własny użytek i postawisz na komodzie jestem pewny, że nikt nie będzie miał o to do Ciebie pretensji.

          • Jasne, ale co jeśli ktoś opublikuje to np. na Thingiverse, ktoś inny to ściągnie, wydrukuje i sprzeda? Kto łamie prawa autorskie – twórca modelu? osoba, która go wydrukowała i sprzedała, czerpiąc z tego tytułu korzyści majątkowe? obydwie osoby?

            Moim zdaniem (o czym pisałem w jednym ze wcześniejszych artykułów – bodajże o Ball Droidzie BB-8), jak tylko temat druku 3D stanie się większy, duzi gracze jak Disney, Marvel etc. zaczną się upominać o swoje… Póki co nie chce im się chyba angażować w coś, co jest wciąż tak bardzo niszowe.

          • Marcin Matusiak

            Do projektów 3D trzeba podejść jak do każdego innego zagadnienia związanego z prawami autorskimi, Jeśli ktoś wykona model identyczny z oryginałem i udostępni go nawet za darmo bez zgody autora lub posiadającego prawa do dzieła – jest to łamanie praw autorskich. Powtarzam to od jakiegoś roku – droga do komercyjnego druku 3D leży nie w drukarkach a modelach 3D – to tak jak byśmy kupili magnetofon bez kaset i kazano by nam nagrywać muzykę. Firmy takie jak Mattel w końcu udostępnią modele do druku i będą pilnować praw autorskich. Kwestia czasu..

  • Andrzej Burgs

    Jakiś czas temu zastanawialiśmy się wraz z lookreatywnymi jak wyglądać będzie w przyszłości sprawa praw autorskich w druku 3D. Rozumiem, że wklejanie linka do innej strony z poruszonym tematem będzie nie na miejscu, jednakże zacytuję tylko fragment:

    L: Czy są już jakieś pomysły na znalezienie kompromisu pomiędzy rozwojem technologii 3D a ochroną praw producentów i twórców?

    Takim kompromisem, który coraz częściej się pojawia są licencje za użytkowanie. Już teraz możemy kupić projekt 3D online, zgadzając się na określoną liczbę wydruków. Jednakże moim zdaniem szykuje się powoli rewolucja w dystrybucji własności praw intelektualnych porównywalna z tym co dzieje się na rynku fonograficznym. Musimy zmienić sposób myślenia na temat własności intelektualnej, będziemy płacić za jej wykorzystywanie, a nie zabraniać korzystania. To wbrew pozorom ogromna zmiana, która przyniesie pewnie niektórym firmom straty, jednakże oglobalnie spowoduje wzrost innowacyjności i efektywności. Może niedługo będziemy kupować projekt, a nie przedmiot?

    Po 10 miesiącach od publikacji tamtego wywiadu, nadal uważam że idziemy w kierunku licencjonowania na określoną liczbę użyć. Większość firm przechodzi na model sprzedaży małych lecz ciągłych (abonamenty, cykliczne opłaty itd) zamiast sprzedaży dużych, a jednostkowych.

    Temat wyzywający dla branży – bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce niedawno. Opublikowaliśmy post na fb z wydrukiem skanu dziecka. Klient, który kiedyś się do nas z nim zgłosił przekazał nam prawo do jego wykorzystania. Nie mamy pewności, ale… najprawdopodobniej nie miał do tego prawa, bo skan nie był jego. Rozpowszechniliśmy wydruk skanu… córki Pawła i Ani. Czujne oko Ani dostrzegło to.

    Innym razem jako ilustracja artykułu na CD3D pojawiło się nasze zdjęcie filamentów, początkowo też nieświadomie zagarnięte z jakiejś kolejnej podstrony stocków ze zdjęciami (czego tam nie umieszczaliśmy). A wszystko było robione w dobrej wierze, bez chęci osiągnięcia specjalnych korzyści z danego znaku, wizerunku czy też pliku graficznego.

    Pytanie – kto i kiedy odważy się liberalizować prawo autorskie dostrzegając w tym konieczność, a nie poprzez kolejne zaostrzenia dążyć do izolacji idei i pomysłów? 🙂

    • Paulina

      Wygląda to w ten sposób, że za bardzo się spinamy. Jak coś jest zakazane to bardziej kusi…Jakoś naszym wschodnim sąsiadom szkoda czasu na rozwikłanie zagadki kopiowania…
      Może trzeba spojrzeć też z innej strony… Jeżeli coś skopiujemy, to jednocześnie zrobimy darmową reklamę oryginałowi. A to klient decyduje co kupi…

      • Marcin Matusiak

        gdzie można ściągnać Twoje projekty, na których mógłbym zarobić ?

        • Paulina

          Nigdzie bo je nie udostępniam 🙂 Tak jak i ja, nie korzystam z niczyich projektów… Nigdy nie wydrukowałam czyjegoś projektu, uważam że cała „zabawa” tkwi właśnie w projekcie, a drukarka daje mi możliwość posiadania tego co się zaprojektowało. Fakt że dzięki skanerom można coś zrobić szybciej…czyli ominąć projektowanie… czyliii też po prostu skopiować. Można wręcz oskarżyć każdego, kto posiada skaner, że jest kopiatorem?
          Uważam, że jeżeli ktoś decyduje się na drukarkę 3d to ma świadomość tego, że projektowanie idzie z nią w parze… Nie widzę żadnego sensu, przyjemności i korzyści z drukowania czyiś projektów. Uważam, że takie coś jak thingiverse powstało tylko po to, by sprzedać więcej drukarek i zachęcić do druku jako takiego… Ciekawe ile teraz drukarek 3d stoi w domach i się kurzy…

          • Marcin Matusiak

            Twoim zdaniem jeśli kupię komputer od razu mam być informatykiem ? jeśli kupię odtwarzacz MP3 mam sobie nagrać sam muzykę i ją odtwarzać ? Nie udostępniasz swoich modeli, a nie widzisz nic złego aby ktoś inny sprzedawał nieswoje dzieła?

          • Paulina

            Wyraziłam swoje zdanie…a Twoje porównanie nie jest adekwatne do omawianej rzeczy.
            Jeżeli ktoś kupuje lustrzankę i robi zdjęcia na trybie auto to sorry ale po uja kupił tak drogi sprzęt skoro nie umie go w pełni wykorzystać?
            To samo można powiedzieć o drukarce.. a założenie jest takie, że jeżeli nie możesz czegoś dostać na rynku to drukarka umożliwia Ci to, wystarczy projekt mieć. Czy to jest jakaś zepsuta część od maszyny czy zabawka…
            Kupienie drukarki z myślą że będę drukować tylko czyjeś projekty mija się z celem…zabawka na miesiąc i drukarka idzie w odstawke..tak uważam.
            Jeżeli ktoś udostępnia swoje projekty to chyba ma świadomość, że ktoś to wydrukuje…bo inaczej po co by udostępniał? A odnośnie kopiowania, to niestety zawsze znajdzie się taki kombinator… Ja oferuję swoje wydruki, a i tak ludzie chcą coś co jest na topie… i co Pan zrobić…nic Pan nie zrobisz…
            Temat rzeka…
            A trzeba wziąć również pod uwagę fakt, że jeżeli coś fajnego wymyślisz i zaczniesz to drukować czyli sprzedawać.. i ktoś podchwyci, że dobrze Ci to schodzi, to kupi od ciebie taką rzecz, zeskanuje, wyśle projekt do Chin i zamów to w 500 sztukach i leżysz… Bo jednak cenowo, druk wychodzi drożej niż made in China…

  • Kwestie praw autorskich jak słusznie zauważył autor artykułu już przeżyły wojnę (muzyka) – brali w niej udział „piraci”, wytwórnie/dystrybutorzy krążków, Youtube i iTunes. Długo czasu i dużo pieniędzy zabrało muzykom i wytwórnią zrozumienie, że rynek uległ nieodwracalnej zmianie. Youtube i iTunes (Google, Jobs) dawno temu wymyślili jak rozwiązać problem.

    Branża druku 3D/modelowania/skanowania czeka podobna droga – mam nadzieję, że wnioski zostaną wyciągnięte zawczasu i wojna będzie trwała krócej (jednak historia pokazuje, że ludzie nigdy nie wyciągają wniosków z wojen, co nie wróży najlepiej).

    • Marcin Matusiak

      Wnioski zostaną wyciągnięte i od początku komercjalizacji druku 3D przestrzeganie praw autorskich będzie bardziej pilnowane niż cokolwiek, co do tej pory. To moje prywatne zdanie.

      • Osobiście mam nadzieję, że nie ;]

      • Paulina

        Tak jak napisał już ktoś tu wcześniej, jeżeli coś drukujesz na własne potrzeby, np. Pip boya z Fallout’a i służy to tylko tobie do zabawy, to czemu ktoś ma tego nie robić? W szczególności, jeżeli takowego pip’a nie ma w sprzedaży?
        To może powinniśmy przestać używać alfabetu bo ktoś przecież go wcześniej wymyślił…. Nie popadajmy w paranoje…

Rozmowa
z Cedrykiem
?