Chiński gigant VMP chce zdominować rynek proszków do druku 3D z metalu

Rynek druku 3D z metalu od dawna miał swoich ulubieńców. Europejskie i amerykańskie firmy przez lata dzieliły między sobą tort, ustalając zasady gry i, co tu dużo mówić, ceny. Chińscy producenci? Owszem, istnieli, ale kojarzyli się raczej z tanią alternatywą bez większego wsparcia technicznego. To się właśnie zmienia, i to w sposób, który powinien spędzać sen z powiek dotychczasowym liderom. Na scenę wkracza bowiem Jiangsu Vilory Advanced Materials, w skrócie VMP, firma, która nie planuje prosić o miejsce przy stole. Planuje go wywrócić.

Zakład produkcyjny VMP

Źródło: Metal Powder

VMP to nie jest typowy startup, który powstał w garażu. To spółka córka państwowego molocha Xuzhou Mining Group, firmy z ponad stuletnią tradycją w… kopaniu węgla. Z brudnego węgla narodziła się firma, która dziś celuje w produkcję ultraczystych proszków tytanu i superstopów dla przemysłu lotniczego i medycznego. Historia tak nieprawdopodobna, że aż fascynująca. W 2015 roku grupa zapaleńców przejęła starą fabrykę ceramiki i postawiła sobie za cel „złamanie zagranicznego monopolu”. Dziś, z rocznymi przychodami na poziomie 51 milionów dolarów i świeżo pozyskaną rundą finansowania w wysokości 46 milionów, VMP jest jednym z klejnotów w koronie chińskiego programu „Małych Gigantów” (Xiao Juren). To specjalnie wyselekcjonowane firmy, które mają za zadanie nie tylko rosnąć, ale zdominować swoje branże na arenie międzynarodowej.

Co odróżnia VMP od konkurencji? Przede wszystkim szalona wręcz wertykalna integracja. Firma nie kupuje maszyn do produkcji proszków. Ona je sobie sama projektuje i buduje. Posiadają już ponad 30 linii produkcyjnych opartych o własne technologie atomizacji gazowej, takie jak VIGA czy EIGA. To proces, w którym ciekły metal jest rozpylany w strumieniu gazu obojętnego, tworząc idealnie kuliste drobinki proszku, gotowe do użycia w drukarkach 3D. Kontrola nad całym procesem, od projektu maszyny po gotowy proszek, daje im ogromną przewagę.

Mówiąc o proszku, ich portfolio jest imponujące. Od popularnych stali nierdzewnych (316L) i narzędziowych (18Ni300), przez stopy tytanu (w tym ich autorski, wysokotemperaturowy T70X), po superalloye takie jak Inconel 718 czy Hastelloy X. Chwalą się niską zawartością tlenu, niemal idealną kulistością ziaren i minimalną ilością tak zwanych „satelitów”, czyli mniejszych drobin przyklejonych do głównych ziaren, które mogą psuć jakość wydruku. Do tego dochodzi linia do recyklingu tytanu i praca nad całkowicie zautomatyzowaną fabryką typu „lights-out”. A wisienką na torcie jest kolekcja certyfikatów (ISO 9001, AS9100D dla lotnictwa, ISO 13485 dla medycyny), która ma otworzyć im drzwi do najbardziej wymagających rynków na świecie.

Strategia VMP opiera się na dwóch filarach. Pierwszy to sektory o najwyższych barierach wejścia: lotnictwo i medycyna. To maraton, a nie sprint, wymagający lat certyfikacji i budowania zaufania. Drugi filar to elektronika użytkowa, gdzie apetyt na tytanowe komponenty rośnie w postępie geometrycznym. To tutaj VMP upatruje szansy na szybki wzrost i skalowanie produkcji. Firma już teraz planuje rozbudowę mocy produkcyjnych do ponad 10 000 ton rocznie, co jest liczbą, która musi robić wrażenie na konkurencji.

Europa jest na celowniku. VMP nie zamierza konkurować jedynie ceną. Trwa proces rejestracji w systemie REACH, a celem na 2027 rok jest uzyskanie zgodności CE/MDR dla wyrobów medycznych. Planują budować lokalne centra serwisowe i pracować bezpośrednio z europejskimi producentami OEM. To nie jest już typowy chiński model „sprzedaj i zapomnij”. To przemyślana, długoterminowa inwazja, podparta solidnymi inwestycjami, własną technologią i ambicją, by stać się numerem jeden. Czy im się uda? Jedno jest pewne: na rynku proszków metalicznych do druku 3D skończył się czas spokojnej drzemki.

Źródło: Metal Powder, Dealroom

Przewijanie do góry