Przestrzenne okładki komiksów

3

Kolejny świetny pomysł z cyklu – dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej…? Pochodząca z Los Angeles firma CoKreete, specjalizująca się w skanowaniu i drukowaniu 3D otrzymała zamówienie na stworzenie trójwymiarowej – przestrzennej wersji okładki komiksu „Brimstone and the Borderhounds” nr 9. Praca wykonana w technologii proszkowej (CJP) jest prawdziwym rarytasem i można założyć, że lada moment w ślady CoKreete pójdą kolejne firmy. Pytanie tylko, czy druk 3D z proszku gipsowego jest w tym przypadku najciekawszym rozwiązaniem pod względem technologicznym?

Aby przygotować taki wydruk 3D, okładka komiksu została najpierw zeskanowana, a następnie przy pomocy programu CAD`owskiego – Zbrush, przekształcona w trójwymiarowy obiekt. Następnie została wydrukowana na drukarce proszkowej z gipsu. Efekt jest olśniewający – przynajmniej na zdjęciu. Niestety jestem więcej niż pewien, że w momencie wzięcia takiej przestrzennej okładki do ręki… nastąpiłaby chwila konfuzji i zawahania. A wszystko dlatego, że wydruk z proszku gipsowego, wygląda jakby… był wykonany z proszku gipsowego.

Źródło: www.instagram.com/cokreeate

Źródło: www.instagram.com/cokreeate

Nie mam absolutnie nic przeciwko technologii CJP czy tego typu wydrukom, po prostu wydaje mi się, że tego typu realizacja mogłaby być z powodzeniem wykonana w innej – lżejszej technologii. Co więcej, wadą druku 3D z proszku gipsowego jest również to, że kolory są nieco wyblakłe a tekstury nieostre. Do niedawana gdy nie było innych alternatyw, nikt za bardzo się tym nie przejmował ciesząc się, że w ogóle istnieje coś takiego jak druk 3D w pełnym kolorze. Jednakże w momencie gdy na rynku pojawiły się urządzenia pokroju Mcora, Objeta 500 Connex3 czy ProJeta 4500 skala porównawcza jest już nieco inna.

Źródło: www.instagram.com/cokreeate

Źródło: www.instagram.com/cokreeate

Osobiście z chęcią zobaczyłbym taki wydruk wykonany właśnie na drukarce 3D Mcora, a więc wykonany z papieru. Odwzorowanie kolorystyczne stałoby na najwyższym możliwym poziomie, ciekawe byłoby, jak Mcor poradziły sobie z poszczególnymi płaszczyznami, a konkretnie jak bardzo widoczne byłyby poszczególne warstwy – czyli kartki papieru?

Źródło: www.instagram.com/cokreeate

Źródło: www.instagram.com/cokreeate

Tak czy inaczej, najbardziej problematyczne w całym przedsięwzięciu byłoby i tak odwzorowanie płaskiego obrazka w przestrzeni. W momencie gdy uda się to osiągnąć, dobranie technologii druku 3D miałoby już drugorzędne znaczenie. Generalnie uważam ten pomysł za genialny w swojej prostocie, choć jest dość trudny do zrealizowania. Gdyby na rynku pojawiła się firma specjalizująca się w tego typu realizacjach z chęcią odwiedziłbym ją z kilkoma projektami. I nie byłyby to bynajmniej okładki komiksów 🙂

Bolt Thrower

Źródło: www.3dprintingindustry.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Łukasz Żurek

    Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale wydaje mi się że druk 3D, który ma wpisaną w życiorys innowacyjność i ma obowiązek patrzeć daleko w przyszłość (przepraszam za ten hamerykański patos ;), a ON po raz kolejny próbuje swoich sił na terenach od lat zajętych przez inne technologie ( z resztą starsze od paproci :). Tworzenie wypukłych elementów książek, zeszytów, na opakowaniach wszelakiego rodzaju jest na rynku od dawna choć pewnie nawet nie zwracamy czasem na to uwagi (jak na przykład wytłaczane napisy Braille’a na opakowaniach leków), i choć pewnie można za sprawą druku 3D odrobinę wesprzeć możliwości jakie daje współczesna poligrafia, to nie sądzę żeby miało to jakikolwiek sens, choćby z jednego i najważniejszego powodu t.j ekonomicznego. Komiksy, książki, katalogi drukuje się w tysiącach egzemplarzy i nie wyobrażam sobie do każdej dodrukowywać okładkę czy cokolwiek innego metodą druku 3D. Po za oczywiście zamówieniami indywidualnymi, bo przecież „Kto bogatemu zabroni?” 🙂

    • Ale tu nie chodzi o produkcję seryjną, tylko pojedyncze, limitowane edycje kolekcjonerskie. Np. do kilkudziesięciu sztuk.

  • Łukasz Żurek

    Już prędzej widziałbym to działające na zasadzie udostępnionych za free plików, dających możliwość finalnemu klientowi druku (lub zlecenia druku) takiego projektu przez siebie samego 🙂 lub w formie jakiegoś bonusu, przy zakupie komiksu, jak to działa z powodzeniem w wielu innych branżach, tak sobie myślę. Chociaż nie znam się na marketingu praktycznym zbyt dobrze (w teoretycznym jestem doskonały ;). Natomiast, też z wypiekami czekałbym na efekt drukowanego dla mnie Funky Kovala czy York’a. Pomijam kwestie techniczną, jak z tego zrobić okładkę, ale z radością powiesiłbym sobie coś takiego na ścianie.

Rozmowa
z Cedrykiem
?