Rovio promuje „Angry Birds Evolution” przez druk 3D i platformę MyMiniFactory. Nowatorska strategia marketingowa, czy akt desperacji…?

0

Jesienią zeszłego roku Disney zrobił to, co od dawna spodziewaliśmy się że zrobi i zażądał usunięcia z Thingiverse wszystkich modeli 3D przedstawiających postacie z Gwiezdnych Wojen. Zbiegło się to z premierą „Ostatniego Jedi„, niemniej jednak każdy pretekst wydawał się dobry. Disney nie uważa aby postacie z filmów, do których ma prawa, były możliwe do darmowej reprodukcji i zgodnie z prawem tego zakazał. Na szczęście są tacy, którzy patrzą na tą sprawę inaczej. Szkoda tylko, że nazywają się Rovio…

Rovio – fiński producent gier znany z jednego, światowego hitu – Angry Birds, postanowił wesprzeć promocję swojej gry „Angry Birds Evolutionudostępniając projekty występujących w niej postaci do druku 3D. Uczynił to w kooperacji z drugą największą (a dla mnie jakościowo najlepszą) platformą wymiany modeli 3D na świecie – brytyjskim MyMiniFactory. Docelowo dostępnych do pobrania i wydrukowania ma być siedem figurek – na chwilę pisania artykułu można pobrać dwie. Akcja wystartowała 2 maja br.

Angry Birds Evolution pojawiło się na rynku latem ubiegłego roku i z miejsca zebrała w większości negatywne recenzje. Gra jest dedykowana na urządzenia mobilne i jak sama nazwa wskazuje, eksploruje w dalszym ciągu motyw kolorowych ptaków walczących z zielonymi świniami. Tym razem ptaki nie są wystrzeliwane z katapulty, lecz poruszane (odbijane?) po prostokątnej planszy jak bilardowe kule i po uderzeniu w świnie zadają im obrażenia. Mechanika jest dużo słabsza niż w przypadku oryginalnego konceptu, więc aby uatrakcyjnić grę wprowadzono wątek rozwoju postaci – tytułowej ewolucji. Niestety mimo olbrzymiego zasobu wariantów, postacie różnią się od siebie niewielkimi niuansami – na dodatek aby proces ewolucji był rozsądny w czasie, trzeba za niego płacić. Organiczny rozwój wymaga nie lada cierpliwości…

Historia Rovio to klasyczny przykład tzw. „twórców jednego hitu„. Firma została założona w 2003 roku i przez pierwszych 6 lat próbowała przebić się na rynku gier mobilnych, produkując kilkadziesiąt gier (w tym mobilną wersję Need for Speed: Carbon), jednakże żadna z nich nie przyniosła jej większego powodzenia. To zmieniło się w 2009 roku za sprawą Angry Birds, które zrewolucjonizowało gry mobilne, w pełni wykorzystując ich naturalną przewagę nad komputerami lub konsolami – nawigację dotykową. Ponieważ to co zaważyło o gigantycznej popularności Wściekłych Ptaków to nie tyle sama identyfikacja wizualna (która sama w sobie była genialna), ile fakt że mogliśmy wystrzeliwać postacie z procy za pomocą palca. Proste i genialne!

Niestety to tyle… Przez kolejnych 9 lat wszystko co udało się Rovio osiągnąć to wypompować ze Wściekłych Ptaków worki pełne pieniędzy nie oferując zbyt wiele w zamian. Sama gra została przepakowana kilka razy w mniej lub bardziej atrakcyjne opakowanie (w tym dwukrotnie w postacie ze Star Wars i raz w Transformersy), a bohaterowie gry pojawili się na ubraniach, słodyczach, przyborach szkolnych i biurowych, w komiksach, w kolorowankach dla dzieci i w serialu animowanym. Ostatnim wielkim komercyjnym sukcesem Rovio był animowany film pełnometrażowy – Angry Birds Movie, który przez niektórych został nawet odczytany jako głos w kwestii kryzysu emigracyjnego w Europie.

Oprócz tego Rovio wypuściło na rynek kilka spin-off’ów gry w rodzaju opisanego powyżej Angry Birds Evolution. Znakomita większość z nich była równie słaba, chociaż zdarzały się pojedyncze wyjątki (proste, ale sympatyczne AB Blast). Efekt? W 2017 roku firma zadebiutowała na fińskiej giełdzie papierów wartościowych osiągając kapitalizację na poziomie ok. 1 mld €, aby wkrótce po ogłoszeniu wyników finansowych i prognoz na rok 2018 stracić na wartości swoich akcji odpowiednio 20% i 50%. I chociaż nie wydaje się aby firma miała upaść, to analitycy i komentatorzy rynkowi zastanawiają się do kogo lepiej zacząć przyrównywać Rovio – do Nokii, czy nieco zapomnianego już „giganta” rynku gier przeglądarkowych – Zyngę?

Tak więc w obliczu tego wszystkiego Rovio postanowiło wejść w druk 3D. W sumie czemu nie – jest to chyba jedna z niewielu rzeczy na świecie, które nie były sygnowane logo fińskiego producenta? Jak na razie wygląda to bardzo słabo – dostępne postacie nie są ani zbyt ciekawe, ani ładne. Na dodatek osoba, która była odpowiedzialna za wydruki i ich zdjęcia również zbyt mocno nie wierzy w ten projekt, gdyż nie wyglądają one zachęcająco…

Tak czy inaczej dużej lepiej wyglądałoby to, gdyby akcja rozpoczęła się np. w dniu premiery gry, a nie blisko rok później, a samych modeli dostępnych do druku 3D było więcej niż 2… Co ciekawe, w informacji prasowej podano, że pliki z postaciami będą publikowane codziennie. Czyżby ktoś po drugim dniu trwania akcji sprawdził statystyki wyświetleń i pobrań, i uznał, że faktycznie szkoda na to czasu?

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.