Skandal na eBay’u z Thingiverse w tle, czyli Ile warta jest licencja Creative Commons?

3

Konflikt wynikający z naruszania praw autorskich w druku 3D nadszedł z nieoczekiwanej strony. Zamiast wielkiego koncernu ścigającego domorosłych drukarzy za przeróbki Dartha Vadera, o swoje prawa autorskie upomnieli się projektanci otwarcie udostępniający swoje modele na Thingiverse. Ponieważ jednak winowajca łamiący ich prawa nie poczuwa się do winy, głos zabrać musiał także sam właściciel portalu.

Kontrowersja, która rozgrzała w ostatnich tygodniach cały światek projektantów i drukarzy 3D uczestniczących aktywnie w działaniach portalu Thingiverse, wynika z nieeleganckiego zachowania, delikatnie rzecz ujmując, pewnego sprzedawcy oferującego na eBay wydruki 3D modeli udostępnionych na wspomnianym portalu. Wydruki te były przygotowywane i sprzedawane bez żadnych pozwoleń ze strony autorów projektów i tym bardziej bez żadnej umowy czy jakiegokolwiek honorarium dla nich.

Jedna z aktywnych użytkowniczek Thingiverse w zeszłym tygodniu zauważyła, że sklep just3Dprint sprzedaje wydruki jej projektów bez jej zgody i z naruszeniem licencji Creative Commons obowiązującej w serwisie. Kiedy poprosiła wspomniany sklep o usunięcie swoich prac z oferty, spotkała się z odmową. Modele wzięte z Thingiverse do tej pory są w ofercie na eBay, zaś sprawdzenie kto jest ich faktycznym autorem nie nastręcza problemu, ponieważ sprzedawcom nie chce się nawet wysilić na zmianę nazwy lub charakterystycznej grafiki przedstawiającej widok 3D modelu.

2016.02.25 just3Dprint 2

Ebayowi piraci nie tylko odmówili wszystkim projektantom usunięcia ich modeli ze swojej oferty, ale jeszcze pozwolili sobie na sążnisty wpis na forum Thingiverse, w którym stwierdzili, że nie łamią żadnego prawa, że są ofiarami nagonki inspirowanej przez konkurencję, oraz że z prawnego punktu widzenia regulamin Thingiverse nie jest wart funta kłaków.

Ten ostatni z „argumentów” sprowokował wreszcie samą firmę Makerbot, właściciela Thingiverse, do przedstawienia swojej opinii, w której możemy wyczytać m.in.: „...nadal sprawdzamy szczegółowe okoliczności tej sytuacji, chcemy jednak podkreślić, że Makerbot traktuje łamanie praw członków naszej wspólnoty z najwyższą powagą. Stanowczo sprzeciwiamy się tego rodzaju wykorzystywaniu tworów talentu naszej społeczności. Mówiąc prościej, uważamy takie działanie za bezpośredni atak na samo sedno Thingiverse i zasad Creative Commons.

2016.02.25 just3Dprint 1

Makerbot podkreśla także, że użytkownicy serwisu, zarówno ci udostępniający swoje prace, jak też ci, którzy z nich korzystają, podlegają zasadom CC, ze szczególnym naciskiem na uznawanie praw autorów projektów. W związku z powyższym prawnicy firmy podjęli już pierwsze przygotowania do podjęcia sprawy i zachęcają użytkowników serwisu, którzy uważają się za poszkodowanych przez wspomniane zachowanie, do kontaktu z nimi.

Źródła: eBay, Thingiverse, Makerbot, Wikipedia

Udostępnij.

O autorze

Bartosz Kuczyński

Tłumacz, wykładowca i wydawca gier dydaktycznych w firmie Luderis. Zwęszył potencjał drukarek 3D w 2012 roku i od tego czasu wytrwale kibicuje tej technologii.

  • Nie wiem ja jak zrobiłbym projekt z którego chciałbym mieć korzyści finansowe to nie umieszczałbym go w sieci do ściągnięcia za darmo. To jest jasne i oczywiste że 98% osób pobierających pliki z portalu może taki model potem sprzedawać komercyjnie. W tym przypadku akurat znalazła się „zawzięta” osoba która się tego czepneła (też myślę że bezczelna odpowiedź sprzedawcy miła na to wpływ :D.
    Nie wiem, nie chcesz żeby ktoś sprzedawał Twoje prace, nie zamieszczaj ich w sieci proste jak drut a niektórzy tego nie rozumieją…

    • Czyli za przeproszeniem j*bać licencje, trzymajmy wszystko pod kluczem i nie pokazujmy. Nic nie usprawiedliwia tych sprzedawców na ebay’u

      • Tu nie chodzi żeby je=== licencję, licencja święta rzecz:). Ja uważam że
        świat jest tak skomercjalizowany że chwaląc się swoimi osiągnięciami
        artystycznymi i wybierając na portalu T opcję przekreślonego dolara to
        trzeba być „naiwnym” żeby myśleć iż ktoś tego nie wykorzysta i nie
        zacznie sprzedawać.
        *Ale to moje subiektywne zdanie i każdy ma prawo się z tym nie zgodzić.