Smartfon jako narzędzie szpiega przemysłowego branży druku 3D

1

Drukarki 3D są coraz powszechniej stosowane w firmach projektowych i produkcyjnych. Niejednokrotnie służą do wytwarzania projektów z klauzulą „ściśle tajne”. Sam miałem styczność z przedsiębiorstwami, które może i chciałyby zlecić komuś usługę drukowania 3D, ale ze względu na wykonywanie na przykład projektów dla wojska, zmuszone były kupić urządzenie dla wykonania zaledwie tego jednego projektu. Okazuje się jednak, że z drukarki 3D w łatwy sposób można wykraść dane drukowanego na niej modelu, bez pozostawienia jakiegokolwiek śladu.

Dr Wenyao Xu z Wydziału Informatyki i Inżynierii Uniwersytetu w Buffalo od jakiegoś czasu pracuje nad próbą włamania się do ekosystemu drukarki 3D. Z przeprowadzonych badań wynika, że nie tylko jest to dość łatwe, ale można tego dokonać bez pozostawiania po sobie żadnego, najmniejszego nawet śladu. Wszystko to za sprawą najzwyklejszego smartfona z odpowiednią aplikacją.

Metoda zastosowana przez Xu jest o tyle „bezczelna„, że pomimo że większość firm płaci ogromne pieniądze za swoje zabezpieczenia w postaci chociażby szyfrowania danych, to nie jest w stanie się przed nią zabezpieczyć. Jedynym „minusem” jest jedynie fakt, że telefon powinien leżeć stosunkowo blisko drukarki 3D, co dla niezbyt lojalnego pracownika nie powinno stanowić większego problemu.

researchers-hack-a-3d-printer-with-a-smartphone-3

Sposób wydaje się być całkiem prosty. Naukowcy przeprogramowali smartfon tak, aby był zdolny do mierzenia fal akustycznych i elektromagnetycznych, jakie emitowane są przez każdą, pracującą drukarkę 3D. Za pomocą specjalnej aplikacji dane te są przez telefon gromadzone. Na ich podstawie można natomiast określić położenie głowicy w danym momencie druku.

a-and-b

po lewej kształt oryginalny, po prawej odtworzony z telefonu

Największym ograniczeniem dla szpiega przemysłowego będzie odpowiednie umiejscowienie telefonu w pobliżu drukarki 3D. Okazuje się bowiem, że ma to ogromne znaczenie w dokładności gromadzonych danych. I tak na przykład smartfon umieszczony w odległości około 20 cm od urządzenia jest w stanie odtworzyć gromadzone dane z dokładnością 94%, dla 30 cm poziom dokładności spada do 87%, a przy 40 cm jest to już tylko 66%.

Mając świadomość rodzaju zagrożenia można się przed nim jednak uchronić. Ponieważ system hackowania korzysta z fal elektromagnetycznych i akustycznych, które mogą być zbierane tylko z bliskiej odległości, to wystarczy umieścić nasze drukarki za ekranami, które mogą je blokować, a jednocześnie zwiększającymi strefę bezpieczeństwa, z której danych nie da się już skutecznie zbierać. Kolejnym zabezpieczeniem jest zwiększenie prędkości druku, ponieważ wtedy wspomniane fale nakładają się na siebie zaburzając potencjalny odczyt.

W niedalekiej przyszłości można się więc pewnie spodziewać zakazów używania smartfonów w firmach, które zajmują się drukowaniem 3D.

Na koniec dowód, że to naprawdę jest możliwe.

Źródło: www.3ders.org

Udostępnij.

O autorze

Łukasz Długosz

Łukasz Długosz – Pasjonat druku 3D, nowych technologii oraz gier komputerowych. Właściciel sklepu z filamentami i drukarkami 3D – filaments4U.com.

  • Stepsticki ze stealthChop powinny znacznie utrudnić atak.