A tymczasem w Polsce – nowy Steve Jobs albo Bill Gates jest ze Śląska i składa własną drukarkę 3D!

1

Nie Zortrax, nie Omni3D, nie 3NOVATICA. Nie ZMorph, nie Pirx, nie Monkeyfab. Nie Jelwek, nie 3D Printers ani nie Idea Lab. NIE! Twarzą polskiego druku 3D i przedstawicielem rodzimej myśli technologicznej jest Mateusz Sidorowicz z Włodzisława Śląskiego – człowiek, który SAM ZŁOŻYŁ DRUKARKĘ 3D! Hmm… kto??? Jak to, nie słyszeliście o nim nigdy wcześniej? Cóż, w sumie nic nadzwyczajnego – nikt o nim nie słyszał. Przynajmniej w branży. Usłyszeli za to redaktorzy TVS, którzy pod koniec kwietnia zrealizowali sensacyjny materiał z samego serca Śląska, o młodym geniuszu. W konsekwencji Sidorowicz trafił w obszar zainteresowania stacji TVN i w miniony piątek usłyszały o nim miliony za sprawą programu Dzień Dobry TVN. No dobra, ale co w tym wszystkim jest tak naprawdę doniosłego? Sęk w tym, że nic… młody, zdolny konstruktor zbudował po prostu Mendel Maxa.

W poprzednim artykule pisałem o tym, jak światowe media głównego nurtu powoli zaczynają odwracać się od szaleństwa związanego z niskobudżetowymi drukarkami 3D drukującymi w technologii FDM, konfrontując wytworzony przez siebie hype z rzeczywistością. Ale nie w Polsce. U nas to szaleństwo dopiero się rozpoczyna. Nie jest to niczym nowym – generalnie nasz kraj, czy może w ogóle nasza część Europy, podąża za resztą świata z ok. 1-2 letnim opóźnieniem. Ma to odwzorowanie w praktycznie wszystkich dziedzinach – począwszy od mody, poprzez sztukę a na nowych technologiach kończąc. Mam tu na myśli oczywiście mainstream – underground jest zawsze na czasie, a niejednokrotnie nawet kilka okrążeń przed resztą. W polskich mediach komercyjnych, zanim nowe informacje dotrą do świadomości osób odpowiedzialnych za dobór prezentowanych treści, mija zwykle min. kilkanaście miesięcy.

Tak było i tym razem. Mateusz Sidorewicz to młody, 24-letni student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który w zeszłym roku postanowił zbudować sobie drukarkę 3D. Jego wybór padł na jedną z najpopularniejszych konstrukcji open-source`owych, czyli Mendel Maxa. Ostatecznie zakończyło się to powodzeniem, a pierwszym udanym wydrukiem był – jak twierdzi, upominek dla swojej dziewczyny. Generalnie historia jak każda inna, trudno doszukać się w tym czegokolwiek nowego lub ciekawego? RepRapForum i MójRepRap są pełne tego typu success stories, a część z nich jest autorstwa obecnych tuzów branży. Nie mniej jednak Wojciech Żegolewski i Michał Mitoraj z telewizji TVS postanowili zrobić z tego mainstream story. Efekt jaki osiągnęli jest współmierny z ilością bredni jakie zamieścili w swoim materiale.

Mateusz Sidorowicz 01

Zacznijmy od tytułu: „Sensacja! Chłopak z Wodzisławia Śląskiego sam zbudował drukarkę 3D! Mateusz Sidorowicz zawstydził koncerny IT„. Po pierwsze, przed Sidorewiczem ten sukces w samej Polsce udało się zrealizować przynajmniej kilkuset osobom. Po drugie, nie wiem dlaczego jakikolwiek koncern IT miałby poczuć się z tego powodu zawstydzony? Samo połączenie tych dwóch kwestii jest samo w sobie absurdalne. Dalej jest tylko gorzej…

Okazuje się, że wystarczy złożyć RepRapa aby mieć szansę na zostanie kimś na miarę Jobsa lub Gatesa. Ja póki co żadnego RepRapa nie złożyłem (szczerze mówiąc – nie zamierzam), zatem zgodnie z logiką Żegolewskiego i Mitoraja zaprzepaszczam jedyną w swoim rodzaju szansę. Na pocieszenie mogę powiedzieć, iż w samej tylko Polsce mamy niezliczoną ilość Jobsów i Gatesów, ponieważ Mendel Max, którego złożył Mateusz Sidorewicz stanowi jedną z najpopularniejszych konstrukcji na rynku. W dalszej części materiału pojawiają się typowe dla druku 3D klisze: druk 3D pizzy przez NASA, drukowanie Chińskich domów i szeroko pojęta medycyna. Aż dziwne, że nie wspomniano o druku 3D broni?

Mimo, że materiał od strony merytorycznej był katastrofalny, spotkał się z zainteresowaniem redaktorów Dzień Dobry TVN. Najpierw odwiedzili Sidorewicza w domu, gdzie obejrzeli na własne oczy jak powstaje „taka drukarka 3D„, a potem rozpytali mamę młodego konstruktora o jego nietypowe zainteresowania oraz byłego nauczyciela fizyki, który nie mógł ukryć podziwu dla swojego podopiecznego z faktu, iż ten „wynalazł drukarkę 3D„.  Potem zaprosili go do studia na krótki wywiad. Choć nie ustrzegł się kilku wpadek i dość kontrowersyjnych stwierdzeń o przyszłości technologii druku 3D, jego przydatności w życiu codziennym zwykłych ludzi, czy braku możliwości znalezienia informacji na temat budowy samego urządzenia (Krzysztof Dymianiuk pisał na swoim forum, iż Sidorewicz kontaktował się z nim w przeszłości pytając m.in. o extruder) to w ostatecznym rozrachunku materiał wyszedł całkiem ok.

Mateusz Sidorowicz 02

Nie mniej jednak na forum MRR rozpętała się mała burza. Część osób narzekała na poziom wyemitowanego materiału, akcentując w większości te same nieprawidłowości co ja powyżej, część broniła młodego konstruktora zarzucając innym zawiść i przysłowiowy „ból dupy„, że to nie oni znaleźli się w centrum zainteresowania ogólnopolskiej telewizji. Bez względu na to kto miał rację należy zaakcentować fakt, że to media wygenerowały tego absurdalnego newsa, a nie bogu ducha winny Mateusz Sidorowicz z Włodzisława Śląskiego.

Spróbujmy postawić się w sytuacji tego młodego chłopaka:

  • mamy 24 lata, wciąż studiujemy i w wolnym czasie składamy drukarkę 3D; generalnie jesteśmy typowym no-name`em, jak miliony innych obywateli naszego kraju
  • na skutek jakichś okoliczności (nie mam wiedzy jakich?) naszą osobą zaczyna interesować się lokalna telewizja, która przeprowadza z nami wywiad; montuje z tego materiał, w którym zostajemy okrzyknięci nowym Jobsem i Gatesem; co prawda wiemy, że wszystko czego dokonaliśmy to tylko montaż open-source`owego Mendel Maxa, ale c`mon… występujemy w telewizji!
  • następnie tematem zaczyna interesować się jedna z największych telewizji w kraju, która robi na nasz temat materiał i zaprasza do studia do jednego z najpopularniejszych programów; czy to nie wspaniałe?
  • redaktor TVN traktuje nas jak kogoś wyjątkowego, podchodzi do naszej pracy z szacunkiem i zaciekawieniem, wieszczy nam świetlaną przyszłość; a wszystko to na wizji w telewizji śniadaniowej.

Nie dziwmy się zatem, że Sidorewicz poczuł się przez moment jak gwiazda. To jego 5 minut i powinien czerpać z nich pełnymi garściami. Prawda jest taka: jeżeli jego dokonania będą miały prawdziwą wartość, następnym razem pojawi się w TVN w zupełnie innym charakterze – np. takim jak Rafał Tomasiak, prezes Zortraxa, który odwiedził to samo studio dzień później. Prezentował tam swoją drukarkę 3D M200 i opowiadał o druku 3D tak, jak na prezesa największej firmy produkującej drukarki 3D w Polsce przystało.

Na głowę Sidorewicza wylało się sporo internetowego hejtu, tymczasem winę ponoszą tu tylko i wyłącznie redaktorzy, którzy swoją indolencją i ignorancją  wykreowali na geniusza osobę, która w gruncie rzeczy nie dokonała niczego nadzwyczajnego. Chcąc zrobić z niego gwiazdę potraktowali go w gruncie rzeczy przedmiotowo, gdyż zgodnie z niepisanymi regułami telewizji, porzucą go teraz samego sobie zapominając o niedawnych pochwałach i uwielbieniu. Rynek z kolei bezlitośnie zweryfikuje plany młodego konstruktora, który w połowie 2014 roku pragnie uruchomić biznes związany z drukiem 3D wykorzystując w tym celu Mendel Maxa.

Mendel Max

Szkoda również, że redaktorzy TVS szukając na Śląsku geniusza, nie zaczęli swoich poszukiwań od firm istniejących już od wielu lat w tamtym regionie. Mowa przede wszystkim o Solveere, lecz również o Gromarze 3D, DDDBocie czy szeregu innych firm ze Śląska. Szkoda, że szukając innowatora nie doszukali się np. arthx`a, który zasługuje na wzmiankę o wiele bardziej niż Mateusz Sidorewicz. Zamiast tego wygenerowali kompletnie pozbawiony sensu i podstaw materiał, który ma niewiele związku z prawdą. I niestety nie przemawiają do mnie argumenty niektórych osób z MRR, które twierdzą, że nieważne jak mówią o druku 3D, grunt żeby mówili w ogóle. Że dzięki temu rośnie świadomość tego zagadnienia wśród zwykłych ludzi, że więcej ludzi będzie szukać informacji na ten temat, będzie więcej odsłoń, będzie więcej klików etc…

Coś wam powiem – w ten weekend faktycznie było więcej klików. Ale nie uważam za właściwe – a przede wszystkim uczciwe generowanie ich za pomocą nieprawdziwych i w najlepszym razie mocno przesadzonych informacji. Chciałbym aby w takim programie wystąpili przedstawiciele firm, które wymieniłem na samym wstępie. Oni osiągnęli bez porównania więcej i bez porównania bardziej zasługują na wzmiankę, niż ktoś kto w dwa miesiące złożył Mendel Maxa. I podkreślam: nie mam absolutnie żadnego problemu z Mateuszem Sidorowiczem – mam problem z ludźmi, którzy na siłę próbują zrobić z niego kogoś wyjątkowego.

Jak mawiał klasyk:

Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu, która mówi: „Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera”. Zróbcie mi przebitkę zająca na gruszy… Nie, nie! Zamieńcie go na psa! Zamieńcie go na psa. Niech on się odszczekuje swoim prześladowcom z pańskiego dworu. Niech on nie miauczy…

Miś„, reż Stanisław Bareja


EDIT: 21.06.2014 Mateusz Sidorowicz opublikował na forum MójRepRap.pl swoją wersję całej tej sytuacji, która stawia wszystko w nieco innym świetle. Tak jak przewidywałem, główną winę ponoszą tu media, które – przynajmniej wg Mateusza, mocno zmanipulowały nagrany materiał, pomijając zupełnie wątki for internetowych, które odegrały bardzo ważną rolę przy budowie jego drukarki 3D. Uważam wyjaśnienie Mateusza za bardzo rozsądne i cieszę się, że zabrał w tej sprawie głos. Treść jego oświadczenia można przeczytać tutaj, do czego serdecznie zachęcam.

Grafika: [1] [2] [3] [4]

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

Rozmowa
z Cedrykiem
?