URBEE TANGO DOWN

4

Urbee – pierwszy samochód stworzony na drukarkach 3D został poważnie uszkodzony. Do wypadku nie doszło na skutek wypadku komunikacyjnego na drodze, tylko… w trakcie transportu, gdy pojazd był przewożony z powrotem do USA z zeszłorocznych targów 3D Printshow, które miały miejsce w Londynie i Paryżu. Ekipa tworząca projekt odkryła to dopiero po otwarciu skrzyni, gdy Urbee dotarł po zagranicznych wojażach do domu. I chociaż zniszczeniu uległ „tylko” przód auta, wiele wskazuje na to, iż rekonstrukcję będzie musiała przejść cała karoseria. Biorąc pod uwagę, iż projekt ma charakter badawczy i jest finansowany wyłącznie z datków, jest to spory cios dla zespołu go tworzącego…

Źródło: www.fabbaloo.com

Źródło: www.fabbaloo.com

Urbee powstał w 2011 roku, lecz od tamtej pory doczekał się już drugiej wersji. Został wykonany przy użyciu maszyn Stratasysa – Dimension i Fortus. Jest wyposażony w silnik hybrydowy (spalinowy i elektryczny) i jeździ na trzech kołach. Ma unikalny areodynamiczny kształt, na który składa się ok. 50 drukowanych elementów. Prędkość maksymalna wynosi 110 km/h. Pojazd jest w stanie pomieścić dwie osoby. Celem projektu jest wprowadzenie tego typu drukowanych aut do powszechnego użytku jeszcze w 2015 roku. Biorąc pod uwagę te założenia, powyższa historia dość mocno utrudnia jego powodzenie.

Urbee 2 podczas targów 3D Printshow w Londynie Fot. Omni3D

Urbee 2 podczas targów 3D Printshow w Londynie
Fot. Omni3D

Druk 3D pojazdów należy chyba do tej samej grupy „ciekawych projektów” co opisywane już na naszych łamach druk 3D broni, pizzy, domów, czy ostatnio ubrań. Doceniając w pełni zaangażowanie twórców w poszerzanie granic nauki, obalanie barier i ograniczeń oraz optymalizację procesów produkcyjnych, to tego typu pomysły są z praktycznego i ekonomicznego punktu widzenia chybione. Podobnie jak w przypadku w/w przykładów sprowadza się to do próby wykorzystania nie tej technologii co trzeba w próbie stworzenia rzeczy, które z powodzeniem powstają przy użyciu sprawdzonych rozwiązań.

Co więcej, bez względu na to jak zjawiskowo nie wyglądałby Urbee, przegrywa on we wszystkich możliwych testach bezpieczeństwa. Skoro transport zwykły transport spedycyjny kończy się dla tego auta taką katastrofą, jak skończyłaby się zwykła stłuczka na drodze? Jazda Urbee pod względem bezpieczeństwa nie różniłaby się chyba niczym od jazdy rowerem lub deskorolką – z tą tylko różnicą że na rowerze i deskorolce nie rozpędzamy się do 110 km/h.

Niezależnie od tego, możecie wesprzeć finansowo zespół Urbee w tej ciężkiej dla nich chwili z poziomu oficjalnej strony projektu.

Źródło: www.fabbaloo.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • BlazakoV

    Z zewnątrz piękny i medialny ale rozpada się w kontakcie z twardą rzeczywistością. Jak to start-up. 🙂

  • Łukasz Żurek

    Ja tylko wspomnę, wkładając mam nadzieję, kij w mrowisko (ponieważ każdy ma prawo do obrońcy z urzędu :), że wszystkie rewolucyjne pomysły, patrząc obiektywnym okiem historii, rodziły się w głowach ludzi z góry osądzonych i skazanych na porażkę, ponieważ były kompletnie pozbawione sensu nie tylko ekonomicznego. Patrz: choćby Tesla, nie do końca traktowany poważnie za życia.
    Oczywiście są granice 🙂 ale były czasy, kiedy o Schengen w Polsce nawet nie marzono 🙂
    Jak mawia mój kolega: „trza mieć dystans”

Rozmowa
z Cedrykiem
?