Utwór tygodnia: Comecon – „Wash Away the Filth”

0

Pytanie do metalowych weteranów: ręka w górę kto słyszał o Comecon? Tak myślałem… chociaż nie, jest jedna osoba! Tak, zgadza się, to szwedzki zespół, jeden z prekursorów tzw. „szwedzkiej szkoły” death metalu z początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Jakieś ulubione utwory, płyty… Nie przesadzać…? Ok., zatem opowiem pokrótce czym był ten zespół i przejdziemy do słuchania. A warto poznać tą historię, ponieważ takich kapel jak Comecon już nie ma i raczej nie będzie. Unikalny projekt dwójki kolegów, którym w niesamowity sposób udawało się zapraszać do współpracy niezwykłych wokalistów. Nie dorobili się za to nigdy perkusisty…

Comecon

Comecon został powołany do życia na początku lat 90-tych przez Rasmusa Ekmana i Pelle Ströma, którzy dzielili między siebie obowiązki gitarzysty i basisty. Zamiast perkusisty używali automatu perkusyjnego, co było nie do pomyślenia w tamtym czasie i o czym nikt oficjalnie nie wspominał. Nie było jeszcze internetu, nie było jak tego sprawdzić? Nazwa Comecon to skrót od „Council for Mutual Economic Assistance” czyli… Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej, znanej bardziej jako RWPG. Skąd taka nazwa dla zespołu death metalowego? Otóż dwójce szwedów wydawało się, że ta skądinąd komunistyczna organizacja była czymś srogim i złowieszczym – tymczasem był to biurokratyczny twór, mający na celu integrację bratnich krajów bloku socjalistycznego. Tak to już jest, jak się nie uważa na lekcjach z historii i WOS`u lub nie czyta gazet…

To co uczyniło Comecon na swój sposób wyjątkowym, to wokaliści – na każdej z trzech płyt wystąpił inny i były to nie byle jakie nazwiska. Na debiutanckiej „Megatrends in Brutality” z 1992 roku pojawił się LG Petrov, znany z Entombed, na wydanej rok później „Converging ConspiraciesMartin von Drunnen z Pestilence i Asphyx (a później m.in. Hail of Bullets), a na trzecim – najsłabszym z całej trójki „Fable Frolic” Marc Grewe z niemieckiego Morgoth. A więc prawdziwa śmietanka death metalu pierwszej połowy lat 90-tych.

Co ciekawe, współpraca każdego z nich ograniczała się do wizyty w studio, nagrania partii wokalnych i… odbioru czeku. Comecon nigdy nie zagrał ani jednego koncertu – rzecz nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, przynajmniej jeśli chodzi o scenę metalową. Muzycznie materiał prezentowany przez grupę, to typowy, old-schoolowy death metal, z nieco niepotrzebnymi eksperymentami quasi industrialnymi na trzeciej płycie. Dziś pragnę zaprezentować moim zdaniem najlepszy utwór z najlepszej – debiutanckiej płyty „Megatrends in Brutality” – „Wash Away the Filth”.

Na koniec ciekawostka – w 2008 roku zamówiłem sobie kasetę magnetofonową z tym albumem. Ku mojemu zaskoczeniu dostałem… oryginalną, zafoliowaną kopię z 1991 roku! Prawdziwy rarytas. Oczywiście rozpakowałem ją słuchałem w samochodzie 🙂 Nigdy nie miałem tendencji kolekcjonerskich.

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

Rozmowa
z Cedrykiem
?