Utwór tygodnia: Sunn O))) – „Alice”

2

W zeszłym tygodniu naszą cotygodniową rubrykę nawiedziła jedna z najbardziej ekstremalnych kapel znanych człowiekowi, czyli Napalm Death. W tym tygodniu będzie równie ekstremalnie, ale w zupełnie inny sposób. Zespół który dziś prezentuję, stoi na całkowicie przeciwległym biegunie w stosunku do Brytyjczyków. Jego twórczość stanowi przeciwieństwo wszystkiego, co moglibyście nazwać muzyką. Tak jak Napalm Death zamiast muzyki gra grindcore, tak Sunn O))) gra drone metal. Tych, którzy zamierzają przejść dalej i posłuchać dzisiejszego utworu przestrzegam: to jest naprawdę coś strasznego… Wywołuje depresję i stany lękowe. Serio.

SunnO 03

Zacznijmy od tego, czym jest muzyka znana jako „drone„? Jest to minimalistyczna forma muzyki, charakteryzująca się długimi, powtarzającymi się dźwiękami. Jest praktycznie pozbawiona rytmu, cały nacisk jest położony na samym dźwięku i harmonii, którą wywołuje. Trudno doszukać się tu również melodii. Styl został zdefiniowany jeszcze w latach 60-tych, a bardziej znanymi wykonawcami, którzy w jakimś stopniu z nim eksperymentowali, byli m.in.:  Kraftwerk,  Melvins, Sonic Youth, czy The Velvet Underground. Na początku lat 90-tych zespół Earth zaczął eksperymentować łącząc drone z metalem. Zainspirowało to trójkę amerykanów – Stephena O’Malley`a, Grega Andersona i G. Stuart Dahlquist`a do stworzenia zespołu tworzącego coś podobnego.

Attila Cishar (MayheM) jako drzewo

Attila Cishar (MayheM) jako drzewo

Skoro inspiracją była Ziemia (Earth), panowie postanowili ogłosić się Słońcem (Sun). Dodatkowo zostali zainspirowani nazwą wzmacniacza Sunn, którego logo przypominało symbol Sunn O))). W ten oto sposób narodził się jeden z najbardziej niezwykłych zespołów muzycznych na świecie. Zespół, którego twórczość są w stanie zrozumieć nieliczni, a żeby to osiągnąć potrzebują co najmniej kilku podejść. Mnie udało się to chyba za 4 lub 5 razem…

Trzon zespołu to O’Malley i Anderson. Do tej dwójki dołączają od czasu do czasu różni wokaliści, z których najbardziej znanym jest demoniczny Attila Cishar znany z grania w norweskim MayheM. To właśnie na koncertach Sunn O))) Cishar występował przebrany za drzewo lub laserową postać z kosmosu…

Attila Cishar (MayheM) jako drzewo

Attila Cishar (MayheM) jako drzewo

Wracając do muzyki – a raczej dźwięków granych przez zespół: to monotonne, depresyjne zbiory ultra ciężkich, gitarowych riffów, okraszonych pasażami elektronicznych dźwięków, budujących atmosferę grozy, desperacji, lęku i niepowetowanej tragedii. Nie ma perkusji, więc nie ma tempa. Utwory płyną przez kilka-kilkanaście minut, wprasowując słuchacza w podłogę pomieszczenia, w którym się aktualnie znajduje. Dźwięki wydawane przez Sunn O))) są wtłaczane bezpośrednio do mózgu siejąc tam spustoszenie i wywołując katatonię. Jeżeli macie na coś ochotę – Sunn O))) was do tego zniechęci. Jeżeli macie dobry nastrój – Sunn O))) go popsuje. Jeżeli jesteście szczęśliwi – Sunn O))) doprowadzi was do rozpaczy…

Po co więc w ogóle tego słuchać? Ponieważ jest piękne… Piękne w swej brzydocie i brudzie. W swym smutku i dramacie. W swym bólu i upodleniu. Te dźwięki wyciągają na wierzch wszystko to, co każdy z nas ma głęboko skrywane i nie chce się z tym dzielić przed światem. Każde kolejne przesłuchanie danej płyty to kolejna porcja agonii płynącej z głośników. Dlatego nie każdy powinien tego słuchać. Nie każdy jest gotowy…

Poniżej utwór „Alice” pochodzący z ostatniej płyty zespołu „Monoliths & Dimensions„. Utwór trwa przeszło 16 minut i niestety, żeby spróbować go zrozumieć, należy go przesłuchać do końca, a potem to powtórzyć. Najlepiej w nocy. Najlepiej z dala od sznurów, haków i noży…

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Vincent

    Zgadzam się prawie całkowicie z autorem, Sunn O))) to prawdziwi wizjonerzy awangardowej muzyki, można powiedzieć że najbardziej kultowi nudziarze świata, po tym jak Earth się „przebranżowiło”. A płyta Monoliths & Dimensions to ich zdecydowanie najlepsze dzieło, do tego u mnie w pierwszej dziesiątce najlepszych płyt, a warto zaznaczyć że słucham dużo innych gatunków poza dronami

    • Hej, dzięki za komentarz! Sunn O))) ćwiczę ostro od dobrych kilkunastu tygodni – mam na myśli że słucham tego non stop. Nie wyobrażacie sobie jak fajnie pisze się teksty przy tego typu… dźwiękach, ponieważ muzyka w kontekście Sunn O))) to niezbyt dobre słowo 🙂

      Po przesłuchaniu większej części dyskografii doszedłem do wniosku, że najlepsze jest jednak „Oracle”. Gdy po raz pierwszy usłyszałem młot pneumatyczny w „Belurol Pusztit” pomyślałem, że dotarłem w końcu do granicy tego, co można nazwać muzyką i że to w sumie trochę przegięcie. Ale od tamtej pory słucham tej EP`ki non stop. Zarówno BP i „Orakulum” jak i 46-minutowego „Helio)))sophist”. Sunn O))) dewastuje i miażdży. I bardzo cieszę się, że ci się również podoba.