Utwór tygodnia: Tragedy… koncert z Philadelphii

0

Do tej pory w utworach tygodnia opisywałem same klasyczne kapele, mające olbrzymi wpływ na innych przedstawicieli danego gatunku muzycznego. Począwszy od Metallicy, Death i Sepultury, przez Ministry i Tool, na System of a Down i Death by Stereo kończąc. Dziś będzie nieco inaczej – zespół który zaprezentuję, choć również ma status kultowego, jest przedstawicielem głębokiego undergroundu i mało kto o nim tak naprawdę słyszał. Mimo to, jest to wielka kapela… Tak wielka, że zamiast pojedynczego utworu, będzie relacja z całego koncertu, który miał miejsce w sierpniu br. To video wbije was w ziemię… Szanowni Państwo – oto TRAGEDY!

Tragedy

Wszystko zaczęło się w 1995 roku, w Memphis w USA. Miasto znane na całym świecie z kolebki rock`n`rolla, Elvisa Presleya, Jerry Lee Lewisa, Johnny Casha czy Roya Orbisona jest równocześnie jednym z najbiedniejszych i najniebezpieczniejszych w USA. To tam pozbawieni przyszłości i perspektyw na lepsze życie bracia Todd i Paul Burdette oraz ich kolega Yannick Lorrain założyli crust punkowy zespół His Hero Is Gone. Grający ekstremalnie nihilistyczną, brudną i pozbawioną jakiejkolwiek nadziei muzykę zespół podbił z miejsca undergroundowe sceny USA, stając się na lata niewyczerpanym źródłem inspiracji. His Hero Is Gone eksplodowało niczym wulkan, niestety szybko też zgasło. W ciągu niespełna 4 lat, zespół nagrał 3 albumy i 2 EPki, po czym się rozwiązał.

Trójka składająca się z braci Burdette i Lorraina przeniosła się do Portland, gdzie dołączył do nich basista Billy Davis znany z innej znanej kapeli crust punkowej – From Ashes Rise. W nowym miejscu, z nowym nastawieniem ekipa założyła nowy skład o nazwie Tragedy. Muzyka – choć wciąż brudna i brutalna, stała się bardziej złożona i klimatyczna. Zespół odszedł od nagrywania kilkudziesięcio-sekundowych wytrysków energii na rzecz bardziej tradycyjnego, hard-corowego brzmienia. Do tej pory Tragedy nagrało 4 genialne albumy: S/T, „Vengeance„, „Nerve Damage” i klimatyczny „Darker Days Ahead„.

Tragedy to jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie zespołów ostatnimi czasy. To co mnie fascynuje w nim najbardziej to kwestia wierności swoim zasadom. Tragedy nie ma strony internetowej, konta na FB czy Twitterze. Zespół hołduje starym punkowsko-anarchistycznym hasłom i wspiera idee antyglobalizmu. Koncerty organizuje samodzielnie, sam też wydaje płyty. Nie ma problemu z tym, żeby po 20 latach działalności jechać do Włoch czy Australii aby zagrać koncert w piwnicy dla 50 osób. Ekipa Tragedy na co dzień pracuje zawodowo (wokalista i gitarzysta prowadzi firmę budowlaną) i działalność muzyczną traktuje jako odskocznię od codziennego życia.

A koncerty które daje, miażdżą, niszczą i masakrują. Jak na poniższym video z Philadelphii…

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.