Utwór tygodnia: Violent Dirge – „Leprous Sanctity”

0

Dzisiejszy utwór tygodnia będzie podróżą w czasie na niziny polskiego undergroundu metalowego. Oto najbardziej znany z nieznanych, najpopularniejszy z najbardziej niedocenionych i najsłynniejszy z zapomnianych. Legenda podziemia wczesnych lat 90-tych – Violent Dirge. W czasach gdy Vader był młodym zespołem a o Behemoth nikt nie słyszał, Violent Dirge było postrzegane jako ten polski zespół, który ma największą szansę na karierę na zachodzie. Niestety nic z tego nie wyszło. Zespół nagrał trzy kasety demo i dwie płyty, po czym zniknął z powierzchni ziemi. Oto jedna z najlepszych pozostałości po nim: „Leprous Sanctity” z debiutanckiej płyty „Elapse„.

Violent Dirge 01

Violent Dirge grało unikalne połączenie thrashu, death metalu i grind-coru. Pochodząca z Warszawy ekipa w składzie: Adam Gnych (voc.) Robert Szymański (drums) oraz bracia Wojciech (git.) i Mariusz (bass) Nowak, tworzyła niezwykle skomplikowane technicznie, mroczne i ekstremalnie szybkie kawałki, przekraczając granice obowiązujących wówczas standardów. Tak naprawdę nikt na świecie nie grał wtedy tak jak Violent Dirge.

W posiadanie pierwszej płyty – a raczej kasety, ponieważ album nigdy nie został wydany na CD, wszedłem dość przypadkowo. Po prostu pewnego dnia natknąłem się na nią w sklepie i skuszony niską ceną, dokonałem zakupu. Szczerze mówiąc przez wiele lat byłem przekonany, że to tylko profesjonalnie wydana kaseta demo. Drugą pozycję zespołu jaką zakupiłem stanowiła kaseta demo – „Obliteration of Soul„, która stała na równie wysokim poziomie co późniejszy, oficjalny debiut.

Violent Dirge

Drugi album kapeli – „Craving” był już mocno rozczarowujący. Krótkie i dynamiczne utwory stały się niezwykle rozwlekłe, partie gitar praktycznie całkowicie zastąpiły wokal, który pojawiał się sporadycznie tworząc pojedyncze wstawki a nie integralne części kompozycji. Dodatkowo na płycie pojawiły się ponownie nagrane dwa utwory z poprzedniej płyty… Całość wieńczyła obrzydliwa i kompletnie nieczytelna okładka. Koniec końców, zespół rozpadł się niedługo potem, praktycznie dewaporując się z dnia na dzień z metalowej rzeczywistości.

Na zakończenie dodam, że Adma Gnych pracuje obecnie jako trener biznesu i jest obecny m.in. na Goldenline. Miałem przyjemność pokorespondować jakiś czas temu z Adamem i powspominać dawne czasy.

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.