Wydrukuj sobie aparat na zęby

2

Amerykański student Amos Dudley, przy pomocy dostępnego na uczelni sprzętu przygotował dla siebie nakładkę ortodontyczną i w szesnaście tygodni, w znacznym stopniu poprawił sobie zgryz.

Znajomość z ortodontami nie należy do najprzyjemniejszych i może dość mocno nadszarpnąć niejeden budżet domowy. Przekonałem się o tym sam (a zwłaszcza moi rodzice) będąc w podstawówce. Amos Dudley postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i przy udziale technologii skanowania i druku 3D sam przygotował dla siebie wkładkę korygującą zgryz. Wszystko opisał dokładnie na swoim blogu.

W pierwszej kolejności przeprowadził „małe” rozpoznanie teoretyczne, które rozjaśniło mu nieco zagadnienie ortodoncji. Okazało się, że przy dostępnie do najnowocześniejszych technologii, jakimi dysponuje jego uczelnia oraz odrobinie samozaparcia będzie w stanie podołać temu zadaniu.

Według założonego planu działania musiał (w skrócie) wykonać następujące czynności: zeskanować swoje zęby, wykonać z nich model, dowiedzieć się jaki będzie najodpowiedniejszy materiał na wkładkę. Przygotował też listę niezbędnych narzędzi, którymi okazały się być:

  • skaner 3d,
  • formy wykonane z odcisków zębów,
  • oprogramowanie CAD,
  • wysokorozdzielcza drukarka 3D,
  • materiał retencyjny,
  • maszyna do formowania próżniowego.

JCJZqLM

Niestety jego prywatna drukarka 3D nie spełniała wymogów dokładnościowych przedsięwzięcia, więc posłużył się urządzeniem dostępnym na uczelni (Stratasys Dimension 1200es). Tam też znalazł maszynę do formowania próżniowego oraz skaner 3D.

Szukając jakiegoś nietoksycznego i trwałego zarazem materiału, kupił na e-Bayu Keystone Pro-Form .030. Następnie przy pomocy wydrukowanej tacy i masy wykonanej z proszku Permastone, wykonał odcisk swoich zębów. Po uzyskaniu takiej formy, przystąpił do wykonania jej odlewu. Umieścił odcisk w pojemniku po jogurcie, a następnie zalał go ciekłym Permastone. Po zastygnięciu oraz oczyszczeniu wykonanego modelu, naniósł na niego dwa kolorowe znaczniki, które ułatwiły laserowe skanowanie 3D.

Bardzo czasochłonne okazało się przekształcanie każdej klatki skanu w model STL, a następnie cyfrowe oddzielenie linii zębów od dziąseł oraz określenie maksymalnej możliwej do wykonania ścieżki „podróży” każdego zęba w wykonywanej nakładce.

W ostatnim etapie zostało już tylko wydrukowanie nakładki oraz wyczyszczenie jej ze wszelkich nierówności, które mogłyby powodować zadrapania dziąseł.

Efekt przeprowadzonej, szesnastotygodniowej korekty zgryzu można zaobserwować na zdjęciach poniżej.

przed

przed

po

po

Nie jestem przekonany, czy takie „zabawy” są bezpieczne i czy nie można nimi narobić więcej szkód, niż odnieść korzyści, ale podobno do autora pomysłu, z całego świata napływają zapytania od „zdesperowanych” rodziców, czy są w stanie samodzielnie powtórzyć ten wyczyn. Być może kiedyś metoda trafi pod strzechy, o ile wcześniej Amos Dudley nie padnie ofiarą „nieszczęśliwego” wypadku, do którego przyczyni się jakiś płatny morderca wynajęty przez stowarzyszenie ortodontów.

Źródło: www.3dprint.com

Udostępnij.

O autorze

Łukasz Długosz

Łukasz Długosz – Pasjonat druku 3D, nowych technologii oraz gier komputerowych. Właściciel sklepu z filamentami i drukarkami 3D – filaments4U.com.

  • Łukasz Ty taki młody , zdolny jesteś, może sam coś takiego na rynek Polski wprowadzisz, oddam swój zgryz do prób 😉

    • Spoko, mam gdzieś jeszcze Twój zgryz odbity na łokciu, po tym jak chciałem uprowadzić Waszego misia ze stoiska na Dniach Druku ;P

Rozmowa
z Cedrykiem
?