Z cyklu: jestem artystą, więc nie pytaj mnie po co to robię…

0

Jak wielką rzecz można stworzyć używając zwykłej drukarki 3D, drukującej z PLA? Co powiecie na rzeźbę o wymiarach 3 x 3 x 2.5 metra? Dwójka artystów Stephanie Smith i Bryan Allen postanowiło wykorzystać druk 3D do stworzenia unikalnego dzieła w samym centrum 60-hektarowego lasu w hrabstwie Mendocino w Kalifornii. Czy plastikowa rzeźba w lesie to dobry pomysł? Na pewno robiący spore wrażenie na tych, którzy się na nią natkną podczas spaceru…

Źródło: www.project387.com

Źródło: www.project387.com

Smith i Allen biorą udział w programie Project 387, który umożliwia wyselekcjonowanej grupie artystów realizować swoje prace w otoczeniu kalifornijskich lasów. Do realizacji swojego pomysłu dwójka wykorzystuje aż osiem opisywanych już na naszych łamach drukarek 3D Type A Machines. Maksymalne rozmiary poszczególnych elementów mają po 12 x 23 x 20 cm. Drukarki miały do wydrukowania łącznie 585 części, do czego zużyto 64 kg PLA, co po rozwinięciu dałoby dystans o długości ponad 21 km. Druk trwał ponad 10 000 godzin.

Czy było warto? Dzieło absolutnie nie trafia w moją estetykę, więc nie czuję się dość obiektywny aby próbować ją oceniać. Projekt jest na pewno na swój sposób oryginalny i znajdą się tacy, którzy uznają go za przełomowy oraz niezwykle innowacyjny. Dla mnie osobiście nieco słabym pomysłem jest instalowanie w samym środku lasu plastikowej rzeźby i to o tak wielkich rozmiarach, ale tym powinny bardziej przejmować się chyba władze Kalifornii…?

Źródło: www.3ders.org

Źródło: www.3ders.org

Wracając do samej rzeźby (za 3ders.org): zainstalowana w przestrzeni leśnej jest miejscem kontemplacji nad istotą krajobrazu, natury i naszej relacji z tymi konstruktami. Skupia się na esencji lasu nie jako naturalnego systemu, lecz palimpsestu (rękopisu spisanego na używanym już wcześniej materiale piśmiennym, z którego usunięto poprzedni tekst – Wikipedia) – skrzyżowanym doświadczeniu wewnątrz kawałków poszczególnych chwil i momentów iteracji przestrzeni, ukrytej pośród współczesnych krajobrazów. Rzeźba przedstawia ekosystem dynamicznych naturalnych i nienaturalnych zabiegów: wzajemnego oddziaływania człowieka i natury, moderowanego przez technologię na przestrzeni wieków.

I to by było chyba na tyle w kwestii interpretacji dzieła… Acha, a sama rzeźba nazywa się Echoviren. Bardzo fajnie, prawda?

Źródło: www.3ders.org

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

Rozmowa
z Cedrykiem
?