Chińska firma Addireen właśnie otworzyła w Ganzhou fabrykę, która ma produkować do 50 zaawansowanych, metalowych systemów do druku 3D miesięcznie. Posunięcie to sygnalizuje przejście od tworzenia pojedynczych egzemplarzy dla wybranych klientów do seryjnej produkcji maszyn, które mają trafić na hale produkcyjne na całym świecie.
Sercem całego zamieszania jest technologia zielonego lasera. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ miedź, ten niezwykle pożądany w elektronice i termice metal, ma paskudny zwyczaj odbijania światła tradycyjnych laserów podczerwonych. To jak próba stopienia lustra za pomocą latarki. Zielone światło o długości fali 532 nanometrów jest absorbowane przez miedź znacznie wydajniej, co pozwala na stabilne i precyzyjne topienie metalowego proszku warstwa po warstwie. To technologia, która otwiera drzwi do drukowania komponentów miedzianych o skomplikowanej geometrii, wcześniej niemożliwych do wykonania.

Głównym bohaterem nowej fabryki jest system o mało chwytliwej nazwie XH-M350G-2HR. To maszyna uzbrojona w dwa zielone lasery o mocy 500 W lub 1000 W każdy, oferująca pole robocze o wymiarach 350 x 350 x 550 mm. Prędkość druku z czystej miedzi dochodzi do 24,24 centymetrów sześciennych na godzinę przy warstwie grubości 40 mikrometrów. Ale to nie prędkość jest tu najważniejsza. Addireen twierdzi, że wydrukowane części osiągają gęstość względną na poziomie 99,9%, przewodność cieplną do 400 W/mK oraz elektryczną do 101% IACS. Co jednak ciekawsze, firma chwali się wskaźnikiem powtarzalności procesu (Cpk) przekraczającym 1,33. Dla osób niezaznajomionych ze statystyką produkcyjną oznacza to, że każda kolejna część wychodząca z drukarki jest niemal identyczna z poprzednią. To święty Graal masowej produkcji i argument, który może przekonać największych sceptyków.

Wydrukowane modele z miedzi. Źródło: TCT Magazine
Do czego to wszystko służy? Przede wszystkim do walki z rosnącym problemem odprowadzania ciepła. Pomyślcie o serwerach AI, które grzeją się jak piece hutnicze, o zaawansowanej elektronice mocy, kompaktowych wymiennikach ciepła czy cewkach indukcyjnych ze zintegrowanymi kanałami chłodzącymi. Druk 3D z miedzi pozwala tworzyć komponenty o zoptymalizowanej geometrii, które są lżejsze i znacznie wydajniejsze niż ich tradycyjne odpowiedniki. Poza czystą miedzią, maszyny Addireen radzą sobie także ze stopami takimi jak CuCrZr, CuCrNb, brązem cynowym CuSn10, a nawet stalą nierdzewną 316L i stopem aluminium AlSi10Mg.
Równolegle z premierą maszyny zaoferowano platformę AddireenNow. Usługa ta łączy natychmiastowe wyceny z pełnym wsparciem inżynieryjnym, obróbką ubytkową oraz kontrolą jakości. Dlatego klienci zyskują pełną kontrolę nad całym procesem produkcyjnym w jednym miejscu.
Otwarcie fabryki przez Addireen to wyraźny sygnał, że druk 3D z metali, a zwłaszcza z tak wymagającej miedzi, ostatecznie opuszcza niszę badawczą i staje się dojrzałym narzędziem produkcyjnym. To już nie jest technologia przyszłości, ale teraźniejszości, która lada moment może zmienić sposób, w jaki projektujemy i wytwarzamy kluczowe komponenty dla przemysłu.
Źródło: TCT Magazine





