Chińczycy testują kosmetyki przeznaczone na rynek azjatycki na drukowanej w 3D skórze

0

Chiński koncern kosmetyczny Jala Group ogłosił, że od pewnego czasu stosuje technologię biodruku 3D do drukowania skóry rasy azjatyckiej, którą wykorzystuje do testowania swoich produktów, przeznaczonych na rynek azjatycki. Otrzymywana tkanka składa się zarówno z naskórka, jak i skóry właściwej.

Powszechnie stosowanymi praktykami zachodnich firm kosmetycznych jest wykonywanie produktów, które przygotowywane są tylko dla klientów o białym kolorze skóry. Wszelkie testy przeprowadzane są również na takiej grupie odbiorców. W Stanach Zjednoczonych na przykład, gdzie ludność o innym niż białym kolorze skóry stanowi ponad jedną trzecią populacji, ilość przeznaczonych dla nich kosmetyków jest nieproporcjonalnie mniejsza.

Głównym źródłem problemów nie jest tutaj jednak brak odpowiedniej ilości odcieni podkładów, czy cieni do powiek. Różne rodzaje skóry mają po prostu różne właściwości i w odmienny sposób reagują z różnymi produktami kosmetycznymi. Jeśli więc typ naszej skóry nie znajduje się w grupie docelowej koncernu kosmetycznego, którego produkty stosujemy, to istnieje pewne ryzyko, że mogą one być dla nas biologicznie nieodpowiednie. Problem ten został zauważony w Jala Group i przy pomocy najnowszych technologii udało się znaleźć radykalne jego rozwiązanie, mające na celu polepszyć sytuację na azjatyckim rynku kosmetyków.

Jala Group przez ostatnie pięć lat współpracowała z francuską firmą LabSkins Creation w celu opracowania metody pozyskiwania skóry spoza organizmu człowieka. Drogą do osiągnięcia sukcesu było wykonanie dziewięćdziesięciu ośmiu różnego rodzaju eksperymentów. W efekcie tych badań, pod koniec minionego roku udało się udoskonalić metodę biodruku, pozwalającą na wytwarzanie syntetycznej skóry rasy azjatyckiej, z ludzkich komórek macierzystych. Może być ona następnie wykorzystywana do przeprowadzania testów bezpieczeństwa oraz skuteczności nowych produktów kosmetycznych.

Cały proces opiera się na specjalnie przygotowanym, opatentowanym przez LabSkin Creations bioinku (biotuszu), który składa się z wielu składników, pośród których najważniejsze są komórki macierzyste. Czas wykonania gotowego „produktu” to zaledwie trzy tygodnie, z czego czas samego drukowania wynosi tylko jedną minutę i pięćdziesiąt sześć sekund. Pozostałe niecałe dwadzieścia jeden dni to czas dojrzewania do osiągnięcia właściwości i funkcji skóry ludzkiej. Po tym okresie materiał nadaje się do wykonywania pełnych testów reagując na aplikowane kosmetyki dokładanie tak samo jak prawdziwa skóra ludzka.

Króliki i myszy laboratoryjne mogą odetchnąć z ulgą.

Źródło: www.3ders.org

Udostępnij.

O autorze

Łukasz Długosz

Łukasz Długosz – Pasjonat druku 3D, nowych technologii oraz gier komputerowych. Właściciel sklepu z filamentami i drukarkami 3D – filaments4U.com.