Cyfrowy bliźniak ochroni drukarki 3D przed hakerami

W erze, w której nawet toster próbuje połączyć się z internetem, nikogo nie powinno dziwić, że drukarki 3D stały się łakomym kąskiem dla cyberprzestępców. O ile zhakowana grzanka to co najwyżej anegdota, o tyle sabotaż w produkcji addytywnej to już poważna sprawa. Pomyślcie o wadliwych częściach w samolocie, implantach medycznych z ukrytymi defektami czy komponentach dla przemysłu kosmicznego, które zawiodą w najmniej odpowiednim momencie. Scenariusz jak z filmu szpiegowskiego? Raczej nasza nowa, połączona z siecią rzeczywistość.

Cyberbezpieczeństwo druku 3D

Źródło: Rutgers University

Dotychczasowa strategia obrony przypominała gaszenie pożaru przez zalanie całego budynku. Gdy wykryto atak, całą produkcję zatrzymywano na długie tygodnie. W tym czasie analitycy szukali dziury w systemie, łatali ją i z duszą na ramieniu wznawiali pracę, modląc się, by kolejny atak nie wykorzystał innej luki. Efektywność tego podejścia jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjna.

Naukowcy z Rutgers University, pod wodzą Rajiva Malhotry, postanowili podejść do tematu inaczej. Zamiast budować coraz wyższe mury, stworzyli system, który pozwala na kontynuowanie pracy nawet w trakcie cyberataku. Kluczem do sukcesu są tak zwane cyfrowe bliźniaki (digital twins). W uproszczeniu, to wirtualne, idealne kopie fizycznych obiektów i procesów. Zespół z Rutgers stworzył dwa takie bliźniaki: jeden dla geometrii drukowanego modelu, a drugi dla samego procesu druku. Te cyfrowe awatary działają jak strażnicy, którzy w czasie rzeczywistym porównują to, co powinno się dziać z tym, co faktycznie jest wysyłane do drukarki.

Gdy złośliwe oprogramowanie próbuje zmienić geometrię części lub wprowadzić w niej mikroskopijne, trudne do wykrycia wady, system natychmiast to wychwytuje. Co więcej, potrafi on na bieżąco naprawiać atakowane pliki cyfrowe, zapobiegając powstawaniu defektów. Najciekawsze jest jednak to, że framework działa nawet wtedy, gdy nie zna natury ataku. To jak posiadanie systemu odpornościowego, który zwalcza nowe, nieznane wirusy, zamiast czekać na szczepionkę.

Technologia ta nie jest już tylko akademicką ciekawostką. Zespół Malhotry współpracuje z partnerami przemysłowymi w celu komercjalizacji swojego rozwiązania. W planach jest rozszerzenie ochrony na sygnały z czujników, a także na systemy produkcji hybrydowej. Wygląda na to, że cyfrowi bliźniacy wkrótce staną się standardowym wyposażeniem w nowoczesnych fabrykach. Zatem, następnym razem, gdy będziecie z podziwem patrzeć na swoją drukarkę 3D tworzącą kolejny idealny wydruk, pamiętajcie, że być może wkrótce będzie miała ona swojego cyfrowego anioła stróża. I dobrze, bo w dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo, kto próbuje namieszać w naszym G-kodzie.

Źródło: Rutgers University

Przewijanie do góry