DAIHEN, japoński gigant spawalnictwa, wkracza na rynek druku 3D z metalu z maszyną ArcBuilder

Japoński krajobraz przemysłowy lubi niespodzianki, ale rzadko są one dziełem przypadku. Kiedy firma o rocznych przychodach rzędu 1,5 miliarda dolarów, znana głównie z transformatorów i robotów spawalniczych, postanawia wejść w świat druku 3D z metalu, wiadomo, że nie jest to kaprys. DAIHEN, bo o nim mowa, zaprezentował światu ArcBuilder 3D, swoje pierwsze dziecko w dziedzinie wytwarzania przyrostowego, i od razu zaczął zbierać zamówienia. Wygląda na to, że na zatłoczonej scenie addytywnej pojawił się nowy, potężny gracz.

Sercem maszyny jest autorska technologia spawania AC Synchro-Feed, którą DAIHEN rozwija od 2015 roku. Dla laika nazwa brzmi skomplikowanie, ale zasada jest prosta i całkiem genialna. System synchronizuje podawanie metalowego drutu z prądem spawalniczym, co według firmy redukuje powstawanie odprysków metalu o ponad 98%. W praktyce oznacza to czystszy proces, mniej marnotrawstwa materiału i potencjalnie gładsze, lepsze jakościowo wydruki. ArcBuilder 3D wykorzystuje ten proces do szybkiego budowania części w stosunkowo niskiej temperaturze, co ma zwiększać wydajność o 24% w porównaniu do konwencjonalnych metod WAAM (Wire Arc Additive Manufacturing), czyli technologii polegającej na budowaniu obiektów warstwa po warstwie poprzez topienie drutu spawalniczego.

Sama maszyna to kawał solidnego sprzętu. Oferuje przestrzeń roboczą w kształcie sześcianu o boku 1,5 metra, co pozwala na tworzenie naprawdę dużych komponentów. System bez problemu radzi sobie ze stalą, stalą nierdzewną i stopami aluminium, a dołączone oprogramowanie ma ułatwiać życie operatorom, generując ścieżki narzędzia prosto ze złożonych modeli CAD. Ci, którzy mieli okazję zobaczyć próbki, donoszą, że powierzchnia wydruków jest zauważalnie gładsza niż w przypadku standardowych wydruków WAAM, z mniej widocznymi liniami warstw.

Wejście do tego ekskluzywnego klubu nie jest tanie. DAIHEN wycenił ArcBuilder 3D na 460 000 dolarów, bez podatku, i ma ambitny plan sprzedaży 20 jednostek już w pierwszym roku. Firma nie stawia jednak wszystkiego na jedną kartę. Równolegle z produkcją maszyn, uruchomiła centrum usług druku 3D w Kobe, gdzie specjaliści od spawania i robotyki będą realizować zlecenia dla klientów. To sprytne posunięcie, pozwalające zarabiać i jednocześnie demonstrować możliwości technologii. Celem są sektory stoczniowy, energetyczny, maszyn budowlanych i lotniczy. Do 2030 roku DAIHEN chce osiągnąć 62 miliony dolarów przychodów i zdominować 60-70% japońskiego rynku WAAM.

Decyzja o wejściu na rynek druku 3D nie była nagłym zrywem zarządu, ale wynikiem sześcioletnich prac badawczo-rozwojowych i chłodnej kalkulacji. Firma dostrzegła rosnący w tempie 20% rocznie rynek WAAM i zrozumiała, że posiada wszystkie potrzebne atuty: dekady doświadczenia w spawaniu łukowym i robotyce oraz gotową, globalną sieć dystrybucji. Na początek DAIHEN skupia się na naprawach i prototypowaniu. To rozsądne, ponieważ masowa produkcja nowych części, zwłaszcza w Japonii, wymaga skomplikowanych i czasochłonnych certyfikacji. Zainteresowanie po premierze jest spore, nie tylko w kraju, gdzie sektor obronny preferuje rodzimy sprzęt, ale także ze strony zagranicznej konkurencji.

Źródło: AMInsightAsia

Przewijanie do góry