Dawn Aerospace, firma z korzeniami w Nowej Zelandii i Holandii, właśnie zgarnęła 25 milionów dolarów w rundzie finansowania Serii B, co wycenia ją na skromne 195 milionów dolarów. Cel? Zbudowanie floty kosmicznych samolotów wielokrotnego użytku. Zanim jednak przewrócicie oczami, wiedzcie, że w przeciwieństwie do wielu marzycieli, Dawn już zarabia, sprzedając systemy napędowe do satelitów, które faktycznie latają w kosmosie.
Przedsiębiorstwo od lat dostarcza na rynek nietoksyczne chemiczne układy napędowe dla branży kosmicznej. Ich ekologiczny napęd satelitarny trafił już na pokłady ponad 50 satelitów krążących wokół Ziemi. W związku z tym firma dynamicznie zwiększa swoje przychody komercyjne, które wzrosły z 3 milionów do ponad 15 milionów dolarów.
Główną gwiazdą programu jest Aurora, statek kosmiczny, który ma startować i lądować na zwykłym pasie startowym, niczym samolot pasażerski. Koniec z widowiskowymi, ale piekielnie drogimi startami pionowych rakiet i odzyskiwaniem ich z oceanu. Wizja Dawn zakłada, że dostęp do orbity stanie się czymś tak rutynowym jak loty międzykontynentalne. Stefan Powell, dyrektor generalny firmy, z rozbrajającą szczerością stwierdza: „Jako firma, która już przynosi zyski, pozyskiwanie kapitału służy przyspieszeniu programów, w które głęboko wierzymy i których nasi klienci desperacko potrzebują”. Trudno odmówić mu pewności siebie.

Zdalnie sterowany statek powietrzny Aurora. Źródło: Dawn Aerospace
A gdzie w tym wszystkim miejsce na naszą ulubioną technologię? Oczywiście w sercu maszyny. Dawn Aerospace od dawna wykorzystuje druk 3D do tworzenia kluczowych komponentów, w tym silników rakietowych rozwijanych we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA). Technologie przyrostowe, czyli tworzenie obiektów warstwa po warstwie, pozwalają na produkcję części o skomplikowanej geometrii, które są jednocześnie niewiarygodnie lekkie i wytrzymałe. W wyścigu kosmicznym każdy gram ma znaczenie, a możliwość szybkiego prototypowania i testowania nowych rozwiązań jest na wagę złota, a raczej paliwa rakietowego.
Pieniądze z nowej rundy finansowania, prowadzonej przez amerykański fundusz Balerion Space Ventures, pójdą na rozwój biznesu napędów satelitarnych oraz dalsze prace nad Aurorą. Wśród inwestorów znaleźli się giganci, jak fundusz japońskich linii lotniczych All Nippon Airways, a także anioł biznesu Tim Ferriss, człowiek, który wcześniej postawił pieniądze na takie firmy jak Uber czy Facebook. Najwyraźniej uznał, że kosmiczne samoloty to kolejna wielka rzecz. Ambitne plany firmy sięgają jeszcze dalej, obejmując stworzenie orbitalnej sieci tankowania satelitów o nazwie Loop, której demonstracja planowana jest na 2028 rok.
Zanim to jednak nastąpi, Dawn Aerospace chce w 2027 roku zapisać się w historii jako firma, której pojazd jako pierwszy przekroczył linię Kármána – umowną granicę kosmosu na wysokości 100 km – dwa razy w ciągu jednego dnia. Jeśli im się to uda, będzie to potężny dowód na to, że ich koncepcja „kosmicznego lotnictwa” ma sens. Czy zatem jesteśmy świadkami narodzin rewolucji, czy tylko kolejnego, hojnie finansowanego eksperymentu? Jedno jest pewne: dzięki technologiom takim jak druk 3D, marzenia o tanim i regularnym dostępie do kosmosu stają się odrobinę bardziej namacalne. A przynajmniej wydrukowane.
Źródło: Dawn Aerospace





