Niestabilność w globalnej logistyce sprawia, że priorytetem dla firm staje się dzisiaj skrócenie dystansu między miejscem produkcji a odbiorcą końcowym. Wygląda na to, że niemiecki gigant druku 3D, firma EOS, właśnie wykonał bardzo przemyślany ruch na geopolitycznej szachownicy. Firma ogłosiła, że jej nowym partnerem handlowym w Meksyku zostaje Axiomatek, co jest sygnałem, że popyt na przemysłowe technologie addytywne za oceanem rośnie w siłę.
Ktoś mógłby zapytać: dlaczego akurat Meksyk? Otóż ten kraj po cichu wyrasta na jednego z największych beneficjentów globalnego trendu dywersyfikacji produkcji, czyli ucieczki od Chin. Meksyk to obecnie siódmy co do wielkości sektor produkcyjny na świecie, a lokalny rząd zamierza zainwestować blisko 300 miliardów dolarów w dalszy rozwój przemysłu do 2030 roku. EOS doskonale zdaje sobie sprawę, że kto chce sprzedawać maszyny producentom w Ameryce Północnej, musi być obecny tam, gdzie dzieje się magia, a tą magią jest teraz meksykańska produkcja.

Wybór Axiomatek na partnera również nie jest przypadkowy. To doświadczony gracz, który zjadł zęby na dystrybucji sprzętu przemysłowego, głównie dla rynku formowania wtryskowego. Firma od dekady coraz śmielej wchodzi w świat druku 3D, mając już w portfolio takie marki jak Roboze, BigRep czy Nexa3D. Wejście we współpracę z EOS, zwłaszcza w zakresie sprzedaży systemów do druku z metalu, to jednak awans do zupełnie innej ligi. To dowód na dojrzałość zarówno rynku, jak i samego dystrybutora, który będzie w stanie zapewnić kluczowe wsparcie posprzedażowe. Sprzedaż maszyny za setki tysięcy euro to w końcu dopiero początek przygody.
Ten ruch ma też inny, ciekawy wymiar. W miarę jak producenci tacy jak EOS wprowadzają na rynek nowe generacje maszyn, starsze, ale wciąż niezawodne linie, jak niedawno wycofana seria FORMIGA, będą wymagały stałego wsparcia. Firmy takie jak Axiomatek stają się niezbędne do utrzymania tego ekosystemu przy życiu. Co więcej, Meksyk, z jego potężnym rynkiem formowania wtryskowego, stanie się fascynującym poligonem doświadczalnym. Będziemy obserwować, gdzie druk 3D i tradycyjne metody produkcji stają się dla siebie konkurencją, a gdzie tworzą idealnie uzupełniający się duet. Jedno jest pewne: EOS właśnie postawił bardzo mocną kartę w tej rozgrywce.





