Implementacja wielkoformatowego druku 3D w produkcji mebli użytkowych

Sale konferencyjne to z reguły świątynie nudy, gdzie kreatywność umiera w otoczeniu beżowych ścian i mebli o finezji kowadła. Na szczęście od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto postanawia ten schemat przełamać. Tym razem jest to Jaroslav Baron, specjalista od zaawansowanego modelowania, który na swoim profilu LinkedIn zaprezentował projekt, który sprawia, że na chwilę zapominamy o wszechobecnej biurowej szarości.

Mowa o stole konferencyjnym, którego głównym bohaterem jest podstawa wydrukowana w 3D. I nie, nie chodzi o kolejny gadżet z domowej drukarki. Projekt, zrealizowany pod szyldem Fungamental, to pokaz siły technologii, która powoli wychodzi z piwnic hobbystów i wkracza do świata prawdziwego, przemysłowego designu. Organiczna forma podstawy, przypominająca splątane korzenie drzewa, kontrastuje z prostotą drewnianego blatu, tworząc mebel, obok którego trudno przejść obojętnie.

Wizualizacja stołu konferencyjnego z podstawą z druku 3D

Źródło: LinkedIn

Kluczem do sukcesu była tutaj technologia LFAM (Large Format Additive Manufacturing). W wolnym tłumaczeniu jest to druk 3D na sterydach, pozwalający na tworzenie obiektów w skali 1:1. To właśnie dzięki niemu możliwe było wyprodukowanie tak dużych i skomplikowanych elementów. Zapomnijcie o wielogodzinnym klejeniu małych części. LFAM dostarcza gotowe, masywne segmenty, które wystarczy złożyć.

Baron poszedł o krok dalej, stosując strategię druku nieplanarnego. Co to oznacza dla laika? Zamiast układać kolejne warstwy plastiku płasko, jedna na drugiej, jak stos naleśników, głowica drukarki poruszała się pod różnymi kątami. Efekt? Lepsza integralność strukturalna, gładsze powierzchnie i możliwość tworzenia geometrii, które przy standardowym podejściu byłyby trudne do osiągnięcia. To trochę tak, jakby rzeźbiarz zamiast dłuta używał precyzyjnego narzędzia, które samo buduje formę z chirurgiczną dokładnością.

Zbliżenie na ścieżki druku nieplanarnego

Źródło: LinkedIn

Cała ta organiczna plątanina została zamodelowana w oprogramowaniu Rhino z użyciem powierzchni SubD. To narzędzie pozwala projektantom na swobodne kształtowanie płynnych, obłych form, które są zmorą tradycyjnego modelowania bryłowego. To dzięki niemu podstawa stołu wygląda jak żywy organizm, a nie jak coś, co z trudem poskładano z geometrycznych klocków.

Model 3D podstawy stołu w oprogramowaniu

Źródło: LinkedIn

Jak można się było spodziewać, pod postem natychmiast zaroiło się od pytań, głównie od internetowych inżynierów zmartwionych o stabilność konstrukcji. Najważniejsze z nich brzmiało: „jak to wszystko się trzyma?”. Odpowiedź Barona była zaskakująco prosta. Poszczególne części podstawy są przykręcone od spodu do blatu oraz połączone ze sobą za pomocą wewnętrznych złączy. Żadnego klejenia, żadnego spawania. Proste, eleganckie i potencjalnie demontowalne rozwiązanie.

Ktoś inny dopytywał, czy charakterystyczne pionowe elementy widoczne w tle sali również powstały w druku 3D. Odpowiedź była krótka i tajemnicza: „ta historia będzie miała swoją kontynuację”. Wygląda na to, że czeka nas więcej designerskich rewelacji.

W całym tym projekcie fascynujące jest nie tyle samo użycie druku 3D, co kontekst i skala jego zastosowania. Stół konferencyjny musi być solidny, stabilny i estetyczny. Projekt Barona spełnia te warunki, jednocześnie demonstrując formy, których odtworzenie tradycyjnymi metodami stolarskimi czy metalurgicznymi byłoby koszmarnie drogie, o ile w ogóle możliwe. I to jest właśnie ten moment, w którym druk 3D przestaje być technologiczną ciekawostką, a staje się po prostu najlepszym narzędziem do wykonania konkretnego zadania.

Źródło: Voxelmatter

Przewijanie do góry