Obejrzałem finał Eurowizji i nie mogę sobie z tym poradzić…

14

Wczoraj wieczorem miałem wielkie plany! Zamierzałem napisać aż cztery artykuły na CD3D poświęcone m.in. nowym filamentom na rynku oraz sytuacji spółek giełdowych z branży druku 3D na amerykańskiej giełdzie papierów wartościowych. Zamiast czterech wyszedł jeden, a wszystko za sprawą finału Eurowizji, który dość nieopatrznie zacząłem oglądać. Chociaż moje gusta muzyczne są drastycznie różne w stosunku do tego co można było posłuchać w Danii, jak na typowego leminga przystało dałem się ponieść narodowej gorączce i zasiadłem przed telewizorem dopingując „naszych” (czy może raczej „nasze„). Końcowy rezultat głosowania konkursowego sprawił, że poczułem się rozbity i skonfudowany. I nie, nie chodziło o porażkę naszych dziewcząt prężących się w obcisłych ludowych strojach do kamer. Chodzi o pierwsze miejsce… Cytując tytuł utworu Death By Stereo: „WTF is going on around here…?”

Zanim przejdziemy dalej, kilka słów wstępu: nie jestem faszystą, neonazistą lub członkiem Frontu Narodowego czy innej tego typu organizacji. Ariel 88 kojarzy mi się tylko z imieniem byłego piłkarza ŁKS i Ruchu Chorzów oraz nr na koszulce Erica Lindrosa – słynnego hokeisty Philadelphii Flyers i NY Rangers. Moje poglądy polityczne są dość specyficznym połączeniem liberalizmu gospodarczego z konserwatyzmem etycznym, moralnym i narodowościowym. Równocześnie podobnie jak u Armanda Ryfińskiego z Twojego Ruchu, moją religią jest Slayer, Sepultura, Morbid Angel, czy Kat. Co za tym idzie, podobnie jak duża część społeczeństwa zawsze mam spory problem w wyborze partii politycznej, którą chcę wesprzeć w wyborach.

Skoro mamy już to sobie wyjaśnione, kilka słów komentarza nt. tegorocznego finału konkursu Eurowizji. Wiem, że to kompletny gniot, komercyjna rozpusta, a zwycięzcy imprezy rzadko kiedy odnoszą sukces na świecie. Wiem, że już za tydzień mało kto będzie pamiętał o całym wydarzeniu, a jedynie pojedyncze osoby będą w stanie przypomnieć sobie więcej niż dwa – trzy utwory, które były prezentowane w konkursie. W końcu wiem, że komuś kto od początku lat 90-tych siedzi po uszy w muzyce metalowej, grind-corowej, HC, czy crust punku po prostu nie przystoi podejmować takiego tematu jak Eurowizja. Ale gość z brodą ubrany w sukienkę jest przegięciem. I nie, nie widzę w tym nic śmiesznego…

Eurowizja

Jakby na to nie spojrzeć mężczyzna noszący makijaż, ubierający się w kobiece rzeczy, zachowujący się jak kobieta, a równocześnie noszący gęstą, ciemną brodę jest znaczącym odejściem od normy. W gruncie rzeczy to dość daleko posunięta dewiacja. Generalnie nie mam nic przeciwko tego typu zachowaniom – ludzie robią z pewnością dużo gorsze rzeczy czerpiąc z tego zadowolenie i radość. Nie widzę jednak powodu, dla którego należałoby się z tym publicznie obnosić i to manifestować? Nie rozumiem również zachwytów społeczności uczestniczącej w tym głosowaniu człowiekiem, który w potrzebie zaistnienia był gotowy postawić na szali własną seksualność, kwestionując ją swoim wyglądem, zachowaniem, pseudonimem i stworzoną pod to ideologią? Nie jestem tego w stanie ogarnąć? Tak po prostu, po ludzku… nie wiem? Po co to robić?

Może wynika to z mojego dość konserwatywnego podejścia do życia? Generalnie uważam, iż cel życia każdego człowieka jest dość prozaiczny – to podtrzymanie gatunku. Wiem, że dla wielu wydaje się to mało atrakcyjne – posiadanie i wychowywanie dzieci to bardzo ciężkie i wymagające wyzwanie, szczególnie żyjąc w naszym kraju. Dużo lepiej jest się bawić i czerpać z życia całymi garściami, nie oglądając się za siebie – a przede wszystkim nie myśląc o tym co będzie czekać nas w przyszłości. Bo okoliczności są takie, że nasza przyszłość będzie zależeć wyłącznie od naszych dzieci. Systemy emerytalne na całym świecie stają się coraz mniej wydajne i nie tylko Polskę czeka ich nieunikniony upadek. Dlatego lepiej o tym wszystkim nie myśleć – lepiej się bawić, pić i tańczyć… aż do utraty świadomości.

Czy martwi się tym wszystkim brodaty zwycięzca tegorocznego konkursu Eurowizji? Raczej nie – teraz wystarczy tylko, że nic nie popsuje i wykorzysta szansę daną mu od losu. Całkiem możliwe, że tylko w tym roku zarobi już na swoją emeryturę i starość, żyjąc swoim życiem i przekraczając kolejne bariery ideologiczne, społeczne i obyczajowe. Natomiast tym wszystkim, którzy chcieliby podążyć w jego ślady – cóż, stanowczo to odradzam. Życie nie jest dla wszystkich w równym stopniu sprawiedliwe i lepsze efekty osiągają zwykle ci, którzy grają według zasad. Chcesz przełamać stereotypy – stwórz nowy, innowacyjny biznes, zatrudnij kilkaset osób, miej wpływ na życie innych swoją pracą. Zakładanie damskiej sukni do męskich majtek i nakładanie pudru nad równo przyciętą brodą tego nie uczynią. Dadzą chwilę radości, ale nie poprawią niczyjego życia.

No dobra” – ktoś powie – „ale koniec końców myślę, że przesadzasz. To tylko konkurs Eurowizji – fun, zabawa, a równocześnie okazja do zaprezentowania swoich poglądów. Po co ta niepotrzebna napinka, po co ten hałas?” Ponieważ wszystko sprowadza się właśnie do prezentowania swoich poglądów, a raczej ich rodzaju. Dziś nie jest już niczym nadzwyczajnym prezentowanie swojej odmienności seksualnej – czy też jak w przypadku mężczyzny z brodą w sukience, transcendentności płci. A co z resztą rzeczy – religią lub światopoglądem? Jakby ci wszyscy ludzie głosujący wczoraj na Austriaka zareagowali na norweski MayheM, wiedząc że to również tylko fun i zabawa konwencją? W tym przypadku satanizmem i okultyzmem:

Ciekawy jestem również jakby zareagowali na zespoły nurtu straight edge, wspierające taki wartości jak trzeźwość, wierność, wegetarianizm etc.? Czy również tak ochoczo głosowaliby na Youth of Today co na brodacza?

Reasumując, w dniu wczorajszym wygrał przedstawiciel środowiska o największym wpływie na opinię publiczną, zdolnego przekonać większość, że to w dobrym stylu i guście wspierać ich odmienność i że co więcej, na to po prostu zasługują. Natomiast rzeczywiste wartości  mają tu drugorzędne znaczenie.

PS: na zdjęciu przewodnim znajduje się Paul Speckmann z legendarnego zespołu death metalowego MASTER. Tak moim zdaniem powinni prezentować się mężczyźni z brodami.

Grafika: [1] [2]

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Blazz

    IMHO robisz z igły widły. Jak to stwierdził jakiś socjolog, baby z brodą od zawsze woziło się po cyrkach i jarmarkach ku uciesze gawiedzi. Najwyraźniej poza formą tych jarmarków nic się od tych kilkuset lat nie zmieniło 🙂

    • Marek91

      Dzisiaj mówili w rmf maxx że ostatnia akcja z brodatą babą w cyrku była bodajże w 1938 roku 🙂 Za wstęp kasowali 20gr 🙂

      Chwała, że nie oglądałem tego euro-tranzwesto-chłamu 🙂

    • To nie jest baba! To jest tak, jakbym ja od jutra ogłosił się murzynem. I chodził ubrany jak typowy murzyn zamieszkujący centralną Afrykę. Mimo moich najszczerszych starań – cały czas byłbym biały…

      • Marek91

        To co to jest to „coś”?

  • ale temat…
    Już kiedyś Eurowizję wygrał żydowski transwestyta a tu nagle wszyscy się bulwersują drag queen z brodą, którego pseudonim sugeruje, że cała ta przebieranka to na początku miał być przaśny żart… Żal czasu na takie „afery”, szczególnie, że pisząc o nim, źle czy dobrze tylko nabijasz mu sakwę (bez freudowskich skojarzeń).
    BTW. wiem, że to odległe klimaty od hc, deathe metalu etc. ale jeśli chodzi o przebieranie się w damskie fatałaszki na scenie to jakieś 30 lat temu glam rock przecierał szlaki ;]
    Wszystko już było, czemu tu się dziwić. Muzycznie Eurowizja jest do banie, to też nie nowość;]

    • Generalnie masz rację, ale… chodziło mi przede wszystkim o hipokryzję związaną z tym, że z jednej strony jest presja aby akceptować takich typów jak rzeczony Austriak, a z drugiej pozywamy do sądu Nergala z Behemotha za podarcie książki na scenie? Podczas gdy jedno i drugie to dokładnie taka sama rozrywka i fun.

      • Jaszuk

        Tu nie chodzi tylko o książkę… Ja się nie godzę z tym aby ktokolwiek darł Biblię i robił z tego show. Sala koncertowa to jest miejsce publiczne ( inaczej interpretował Nergal sam koncert i zakaz nagrywania w jednym z wywiadów). Dla mnie w żadnym stopniu to nie jest rozrywka i nawet trudno mi myśleć w takich kategoriach.
        Presja to nie akceptacja takich typów jak Austriak.

        • I w ten oto sposób przechodzimy do meritum. Koniec końców wszystko sprowadza się do określonych uczuć, które są obrażane danymi zachowaniami.

          BTW: odnośnie satanizmu i okultyzmu na metalowej scenie… wszystkie zespoły odnoszące się do chrześcijaństwa (Deicide, Dark Throne, Emperor, Immortal, Gorgoroth czy 1349), które profanują w taki lub inny sposób symbole religijne nigdy nawet nie ocierają się o inne religie, np. o islam. Może mieć to związek z tym, iż wszyscy ci wykonawcy wiedzą, że nic im w gruncie rzeczy nie grozi. Bo gdyby taki Darski podarł Koran, to już by nie żył. Taka prawda…

          • Jaszuk

            Myślę, że zachowania profanujące symbole religijne są tanim sposobem na reklamę i wywoływanie dyskusji medialnej. Jest to na zasadzie nie ważne co mówią byleby mówili. Można wyliczać wiele takich przypadków nie tylko z metalowej sceny. Wybór takiego finalisty Eurowizji to też nie przypadek – wszyscy znowu mówią i piszą o tym wydarzeniu…

  • Dr. Plama – hehehe… miałes rację że to już wszystko było. Popatrz co znalazłem

    http://img.myepicwall.com/2014/05/8c8e25d6220f4f0de08697c359e9147c.png

  • Jakub Niespolański

    Morbid Angle… tej?… ;DD

  • piotr1

    tylko metal.

  • piotr1

    tylko metal.
    a na poważnie tak wygląda dzisiejszy biznes muzyczny ,sprzedać produkt zarobić,brak wartościowych ideologii,jestem 40 letnim fanem muzyki gitarowej i mocniejszych rytmów .
    Wciskanie młodym kitu ,tv szoł, zaplanowane ,cabaretfestivall.
    głosuj na ślij kasę na kiełbasę ,szybko zostało ci 15 sekund.
    Panowie to TV biznes,przetrwają tylko odporne osobniki