Składane smartfony od samego początku noszą na sobie piętno grzechu pierworodnego. Tą skazą, widoczną i irytującą, jest oczywiście zagięcie na środku ekranu. Producenci próbowali wszystkiego: zawiasy w kształcie kropli wody, kosmiczne materiały, marketingowe zaklęcia. A jednak, niczym zmarszczka na czole technologii, pofałdowanie wciąż tam było, przypominając o niedoskonałości tej futurystycznej koncepcji. Aż do teraz. Na scenę wkracza Oppo ze swoim nowym modelem Find N6 i z nonszalancją godną iluzjonisty oświadcza: „problem rozwiązany”. To odważna deklaracja, która wymaga sprawdzenia, co firma chowa w swoim technologicznym kapeluszu.
Sercem tej magii ma być tak zwany „Zero-Feel Crease”, czyli zgięcie, którego rzekomo nie czuć i nie widać. Sekret tkwi w połączeniu nowego tytanowego zawiasu i absolutnie fascynującego procesu produkcyjnego, który powinien przyprawić o szybsze bicie serca każdego entuzjastę technologii addytywnych. Mowa bowiem o druku 3D, ale nie w formie, do jakiej przywykliśmy.

Źródło: Oppo
Oppo nie drukuje oczywiście całego telefonu. Zamiast tego firma opracowała coś, co nazywa „3D Liquid Printing” i jest to proces niemal laboratoryjny. Na początku laser z mikrometrową precyzją skanuje powierzchnię tytanowego zawiasu, tworząc mapę jego wszelkich, nawet najdrobniejszych nierówności. Następnie do akcji wkracza głowica drukująca w wysokiej rozdzielczości, która nanosi mikroskopijne kropelki płynnego fotopolimeru, wypełniając te niedoskonałości z chirurgiczną dokładnością. Każdą nałożoną warstwę natychmiast utwardza światło UV. Cały cykl skanowania, drukowania i utwardzania jest powtarzany ponad dwadzieścia razy. Dla fanów druku 3D brzmi znajomo? Słusznie, bo to w gruncie rzeczy ekstremalnie wyspecjalizowana i zautomatyzowana odmiana technologii SLA/DLP, użyta do wykończenia powierzchni metalowego elementu. To jak cyfrowa szpachla, która tworzy idealnie gładką podstawę dla elastycznego wyświetlacza.

Źródło: Oppo
Efekt? Według Oppo, ta metoda redukuje wariancję wysokości powierzchni zawiasu o 75%, ze standardowych w branży 0.2 mm do zaledwie 0.05 mm. To jednak nie wszystko. W parze z idealnie płaskim zawiasem idzie nowe, elastyczne szkło „Auto-Smoothing Flex Glass”, które ma być znacznie odporniejsze na odkształcenia. Ten duet ma być gwoździem do trumny dla zagniecenia. Aby uwiarygodnić swoje tezy, Oppo macha certyfikatem od TÜV Rheinland, który potwierdza zachowanie płaskości ekranu nawet po 600 tysiącach złożeń. W wewnętrznych testach telefon miał przetrwać nawet milion cykli, co powinno wystarczyć do czasu, aż na rynku pojawią się zwijane okulary.
Oczywiście Find N6 to nie tylko wydmuszka technologiczna zbudowana wokół zawiasu. To pełnoprawny flagowiec. Na pokładzie znajdziemy topowy procesor Snapdragon, potężną baterię 6000 mAh z absurdalnie szybkim ładowaniem oraz system aparatów fotograficznych stworzony we współpracy z legendarną marką Hasselblad, z głównym sensorem o rozdzielczości 200 megapikseli. Wszystko to zamknięto w obudowie, która jest zaskakująco smukła, bo przecież nikt nie chce nosić w kieszeni technologicznej cegły.

Źródło: Oppo
Czy więc Oppo faktycznie zabiło zagięcie? Marketingowcy twierdzą, że tak. Technologia brzmi nie tylko wiarygodnie, ale i niezwykle innowacyjnie, szczególnie w kontekście wykorzystania druku addytywnego w masowej produkcji elektroniki użytkowej. Prawdziwym testem będzie jednak zderzenie z rzeczywistością, gdy urządzenie trafi w ręce pierwszych użytkowników. Na razie pozostaje nam bić brawo za inżynieryjną finezję. Wykorzystanie technologii 3D w walce z ograniczeniami konstrukcyjnymi nowoczesnej elektroniki to sygnał świadczący o rosnącej dojrzałości metod przyrostowych.
Źródło: Oppo





