US Navy instaluje pierwszy metalowy element łodzi podwodnej z druku 3D

Kiedy myślimy o druku 3D, do głowy przychodzą nam zazwyczaj figurki, prototypy gadżetów albo w najlepszym razie części zamienne do urządzeń AGD. Tymczasem amerykańska marynarka wojenna, US Navy, postanowiła pokazać, że wytwarzanie addytywne to narzędzie do rozwiązywania problemów wagi ciężkiej. I to dosłownie, bo na pokładzie atomowego okrętu podwodnego USS Washington właśnie zamontowano pierwszy w historii, wydrukowany w 3D kołnierz z miedzioniklu.

Może to nie brzmi jak rewolucja, ale w świecie, gdzie przestoje wartego miliardy dolarów sprzętu liczone są w milionach, to gigantyczny krok naprzód. Okazuje się, że nawet w tak potężnej machinie wojennej jak US Navy, czasami brakuje prostej złączki. Zamiast czekać tygodniami lub miesiącami na dostawę od tradycyjnego producenta, stocznia Portsmouth Naval Shipyard (PNSY) sięgnęła po technologię przyszłości.

Inicjatywa wyszła od samej góry, od admirała Roberta Gauchera, który zarządza flotą podwodną. Zidentyfikowano operacyjną potrzebę na pokładzie USS Washington i zamiast uruchamiać skomplikowaną i powolną machinę zamówień publicznych, stocznia skoordynowała działania z centrum doskonałości w zakresie druku 3D. Wydrukowany element, niewielki kołnierz, trafił do działu inspekcji.

Zdjęcie autorstwa Alany Demo | KITTERY,

Zanim jednak ktokolwiek pomyślał o przyspawaniu go do kadłuba okrętu, część przeszła prawdziwą drogę przez mękę. Testy, inspekcje i certyfikacje miały potwierdzić, że spełnia ona wszystkie, niezwykle rygorystyczne, wymagania techniczne. Jak można się domyślić, nikt nie chciał, aby element, od którego może zależeć szczelność okrętu, okazał się wadliwy. Równolegle zespół inżynierów i spawaczy opracował i zakwalifikował całą procedurę spawalniczą dla nowego materiału. Cały proces opisano jako „bezprecedensowy poziom współpracy między wieloma działami”, co w korporacyjnym żargonie oznacza, że tym razem biurokracja musiała ustąpić przed innowacją.

Kapitan Jesse Nice, dowódca stoczni, nie krył dumy: „Wyjątkowy charakter tego doniosłego osiągnięcia jest świadectwem silnej pracy zespołowej i innowacyjności, z których znane jest PNSY. Po raz pierwszy stworzyliśmy komponent okrętu podwodnego, który spełniał najsurowsze specyfikacje techniczne floty”. Wtórował mu kapitan Jason Deichler, komandor Drugiego Dywizjonu Okrętów Podwodnych, który stwierdził, że jest to „prawdziwy czynnik wspomagający zdolności bojowe i kluczowy element zwiększonej gotowości podwodnej”.

Choć określenie „czynnik wspomagający zdolności bojowe” w odniesieniu do kawałka metalu brzmi groźnie, w praktyce oznacza po prostu, że okręt nie będzie bezczynnie stał w porcie z powodu braku części wartej może kilkaset dolarów. To pokazuje prawdziwą siłę druku 3D w przemyśle: nie chodzi o tworzenie rewolucyjnych wynalazków, ale o zapewnienie ciągłości działania tam, gdzie jest ona absolutnie krytyczna. US Navy udowodniła, że traktuje wytwarzanie addytywne jako w pełni zintegrowane narzędzie.

Źródło: DVIDS

Przewijanie do góry