Gdy sektor lotniczy i obronny puka do drzwi z coraz grubszymi portfelami, rozsądną odpowiedzią wydaje się być budowa większej fabryki. Taką właśnie logiką kieruje się firma Velo3D, specjalista od metalowego druku 3D, ogłaszając otwarcie nowego zakładu produkcyjnego w Livermore w Kalifornii. I nie mówimy tu o skromnym warsztacie. Mowa o obiekcie o powierzchni 289 000 stóp kwadratowych, co w przeliczeniu daje mniej więcej pięć boisk do futbolu amerykańskiego. Początkowo ma tam pracować ponad 40 metalowych drukarek 3D, z potencjałem na rozszerzenie do ponad 100 systemów.
Skąd ten nagły zryw inwestycyjny? Odpowiedź jest prosta i brzmi: kontrakty. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy firma zgarnęła 32,6 miliona dolarów od Departamentu Wojny USA. Podpisała umowę z Centrum Systemów Pojazdów Lądowych Armii USA (DEVCOM) i zabezpieczyła wieloletni kontrakt produkcyjny o wartości 11,5 miliona dolarów z jednym z głównych amerykańskich wykonawców zbrojeniowych. Taki zastrzyk gotówki i zamówień najwyraźniej zmotywował zarząd do działania na dużą skalę. Firma specjalizuje się w bezpodporowym druku 3D w technologii LPBF (Laser Powder Bed Fusion), co oznacza, że potrafią tworzyć bardzo skomplikowane metalowe części bez potrzeby stosowania struktur podporowych, których usuwanie jest często zmorą inżynierów.

Nowy obiekt w Livermore ma uzupełniać dotychczasową siedzibę firmy we Fremont. Strategia jest klarowna: Fremont pozostanie centrum badawczo-rozwojowym, miejscem, gdzie rodzą się innowacje i prowadzone są prace nad kwalifikacją nowych aplikacji. Livermore natomiast będzie czystą siłą produkcyjną. „Ta ekspansja jest odzwierciedleniem rosnącego popytu ze strony klientów, którzy chcą przejść od prototypowania i kwalifikacji do produkcji seryjnej”, komentuje Arun Jeldi, dyrektor generalny Velo3D. Trudno się z nim nie zgodzić, gdy zamówienia płyną szerokim strumieniem.
W pierwszym etapie nowa fabryka pomieści ponad 40 wielkoformatowych systemów przyrostowych. Docelowa infrastruktura pozwoli jednak na instalację ponad 100 maszyn w najbliższych latach. W rezultacie połączone ekosystemy w Fremont i Livermore będą dysponować łączną flotą 125 urządzeń. Inwestycja ta spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem lokalnych władz Kalifornii. Burmistrz Livermore John Marchand podkreślił, że miasto staje się kluczowym hubem dla zaawansowanego przemysłu.
Inwestycja Velo3D wpisuje się w szerszy trend przenoszenia kluczowej produkcji z powrotem na grunt krajowy, szczególnie w sektorach o znaczeniu strategicznym. Firma chwali się, że po pełnym uruchomieniu będzie zarządzać jednym z największych zaawansowanych środowisk druku 3D z metalu w Ameryce Północnej. To także ukłon w stronę modelu biznesowego o nazwie Rapid Production Solutions (RPS), w ramach którego klienci mogą zlecać produkcję części bez konieczności kupowania własnych, kosztownych maszyn. „Wierzymy, że produkcja addytywna powinna być dostępna, skalowalna i gotowa do produkcji”, mówi Michelle Sidwell, dyrektor ds. przychodów w Velo3D. W praktyce oznacza to, że firma chce być nie tylko sprzedawcą drukarek, ale przede wszystkim partnerem produkcyjnym, zdejmując z klientów ciężar inwestycji i ryzyka. To sprytne posunięcie w branży, w której próg wejścia wciąż jest wysoki.
Źródło: Velo3D





