Pistolety, pistolety, pistolety!

Nie wiem czy to ma jakikolwiek związek z aferami w Wenezueli i Grenlandii, ale wiem na pewno, że to 100% polityczna sprawa.

Temat zakazu druku 3D broni powraca ze wzmożoną siłą.

W styczniu w dwóch amerykańskich stanach pojawiły się propozycje przepisów mających ograniczyć możliwość produkcji broni przy użyciu drukarek 3D.

W Nowym Jorku gubernator Kathy Hochul przedstawiła projekt ustawy, który miałby zobowiązać producentów drukarek 3D do wbudowania zabezpieczeń uniemożliwiających drukowanie broni oraz jej kluczowych komponentów. Regulacje dotyczyłyby zarówno urządzeń konsumenckich, jak i komercyjnych używanych na terenie stanu.

Dodatkowo penalizowane miałoby być posiadanie i udostępnianie plików projektowych służących do druku 3D bez odpowiednich uprawnień. Projekt przewiduje także obowiązek raportowania przez organy ścigania wszystkich odzyskanych egzemplarzy takiej broni do stanowej bazy danych oraz wymóg przeprojektowania niektórych modeli pistoletów tak, aby trudniej było je przerobić na broń automatyczną.

Inicjatywa ta była częściowo odpowiedzią na działania prokuratora okręgowego Manhattanu Alvina Bragga, który wcześniej apelował do firm z branży druku 3D o ograniczenie dostępu do cyfrowych projektów broni. Przywoływano również głośne przestępstwa, w tym zabójstwo prezesa UnitedHealthcare w 2024 roku, w którym – według prokuratury – użyto broni i tłumika wykonanego częściowo na drukarkach 3D.

Zwolennicy regulacji podkreślają, że choć całkowite zatrzymanie rozpowszechniania plików w Internecie jest nierealne, to podnoszenie barier dostępu może utrudnić działanie potencjalnym sprawcom.

Równolegle w stanie Waszyngton zaproponowano projekt ustawy HB 2321, który koncentruje się bezpośrednio na technicznych ograniczeniach samych drukarek. Zakłada on obowiązek stosowania algorytmów wykrywających projekty broni jeszcze przed rozpoczęciem druku.

Wszystkie drukarki sprzedawane lub przekazywane w stanie miałyby posiadać funkcję blokowania wydruków uznanych za nielegalne, a także mechanizm weryfikacji oprogramowania przygotowującego modele do druku.

Biuro prokuratora generalnego stanu miałoby prowadzić bazę niedozwolonych plików projektowych, aktualizowaną co najmniej raz w roku.

Czy naprawdę muszę wgłębiać się w niuanse tych projektów, aby wykazać ich słabość, czy sami je dostrzegacie…?

Trudności mają charakter techniczny, prawny, a także uderzają w prywatność użytkowników. Dla każdego użytkownika drukarek 3D oczywistym jest, że wiele tzw. „ghost guns” powstaje z zestawów części metalowych wykonanych w metodą CNC, i nie stanowią w pełni drukowanych konstrukcji.

W debacie publicznej pojawiają się emocjonalne opowieści o rosnącej liczbie przestępstw z użyciem tzw. ghost guns, i to na ich kanwie często budowane są kolejne projekty ustawodawcze.

Jednak rzeczywistość pokazuje, że prawdziwe przypadki wykorzystania takich wydrukowanych części są nadal marginalne, a większość domowej broni powstaje z gotowych zestawów lub części metalowych.

Tak się składa, że klasyczne karabiny czy pistolety, są powszechniej używane przez przestępców niż jakiekolwiek drukowane plastiki. Poza tym, nie oszukujmy się – proponowane przepisy celują w symbole, nie realne przyczyny przestępczości, takie jak handel narkotykami czy dostęp do nielegalnego rynku broni.

Ta histeria trwa od ponad 13 lat. Pierwszym przypadkiem był projekt Liberator, opublikowany przez Defense Distributed i jej założyciela Cody’ego Wilsona w grudniu 2012 r. Był to prosty jednostrzałowy pistolet, którego pliki CAD zostały udostępnione w Internecie i pobrane setki tysięcy razy zanim rząd USA nakazał ich usunięcie.

W 2013 r. miasto Filadelfia zakazało produkcji i posiadania broni drukowanej w technologii 3D jako pierwszy taki akt prawny w USA, motywując to potrzebą przeciwdziałania łatwemu rozpowszechnianiu nieoznakowanych i niepodlegających kontroli palnej broni.

Na przestrzeni kolejnych lat politycy i media często przedstawiali tę kwestię w tonie alarmistycznym, sugerując, że każdy posiadacz drukarki 3D może w kilka kliknięć wydrukować śmiertelną broń w swoim garażu.

Rok 2024 przyniósł głośny i tragiczny przypadek, który politycy szybko zaczęli wiązać z problemem drukowanej broni. W grudniu tego roku CEO firmy UnitedHealthcare, Brian Thompson, został zastrzelony w Midtown Manhattan, a śledczy aresztowali podejrzanego, 26-letniego Luigi Mangione’a, który – jak poinformowano – miał przy sobie pistolet i tłumik częściowo wykonane techniką druku 3D.

Śmierć ważnego menedżera korporacyjnego została szeroko omawiana w mediach jako przykład „groźby, którą stanowi druk 3D” i argument za surowszymi regulacjami.

Do tej pory jednak szczegóły motywacji sprawcy, jak i faktu, czy broń faktycznie była kluczowo drukowana w technologii addytywnej, są przedmiotem dochodzenia.

To wszystko – zarówno histeria medialna, jak i napędzana politycznie legislacja – zdaje się często ignorować sedno problemów związanych z przemocą z użyciem broni palnej.

Omawiane propozycje nie zajmują się realnymi czynnikami społecznymi, które prowadzą do przemocy, ani nie uwzględniają faktu, że wiele tradycyjnych metod produkcji broni, jak CNC czy wtryskarki, które są powszechniejsze, również nie podlega takim wymogom blokady.

Polityczne gesty koncentrują się zamiast tego na spektakularnych symbolach technologii, które robią wrażenie na opinii publicznej, zamiast na efektywnych działaniach prewencyjnych.

Zamiast radzić sobie z rzeczywistą plagą, jaką jest narkomania czy przemyt narkotyków realizowany przez potężne kartele z Meksyku czy Kolumbii, często podejmuje się działania wobec elementów pobocznych lub politycznie nośnych.

Takie uproszczone reakcje są spektakularne medialnie, ale w praktyce niewiele pomagają w rozwiązaniu rzeczywistych problemów społecznych.


Z historii druku 3D:

12 lat temu uruchomiono serwis 3DPrint.com artykułem o inwestycji GE w druk 3D o wartości 100 mln dolarów. Założony przez Briana i Eda Krassensteinów portal stał się ważnym głosem w branży. Bracia, którzy później zyskali rozpoznawalność na Twitterze jako aktywiści anty-Trumpowi, sprzedali serwis w 2015 roku. Strona przetrwała późniejsze bankructwo właściciela i obecnie należy do 3DR Holdings.

Dziś pozostaje jednym z czołowych źródeł informacji o wytwarzaniu przyrostowym, oferując wiadomości, analizy oraz unikalne materiały śledcze, publikowane przez grono cenionych współpracowników.

Czytaj całość: www.3dprintingjournal.com


Plotki & Newsy:

EOS inwestuje 3 mln dolarów w rozbudowę swojego zakładu produkcyjnego w USA, w Teksasie. Projekt obejmuje powiększenie zakładu w Pflugerville oraz otwarcie nowego magazynu w Belton, co zwiększy moce montażowe metalowych drukarek 3D, takich jak serie M 290 i M 400.

Więcej na: www.voxelmatters.com


Podobny ruch wykonało Roboze. Włoska firma otworzyła swoją amerykańską siedzibę Aerospace & Defense w El Segundo w Kalifornii. Lokalizacja znajduje się w pobliżu takich firm jak Lockheed Martin i SpaceX.

Więcej na: www.tctmagazine.com


Xact Metal poinformował, że zamówienia na 2025 rok wzrosły o ponad 30%, napędzane popytem na kompaktowe metalowe drukarki 3D tej firmy. Kluczowe maszyny, takie jak XM200G oraz nowy model μHD przeznaczony do bardzo drobnych detali, cieszą się dużym zainteresowaniem w sektorach obronnym, medycznym i narzędziowym.

Więcej na: www.3printr.com


ZB Designs — lepiej znane jako Wigglitz — poinformowało o ponad 18 mln dolarów sprzedaży detalicznej swoich drukowanych w 3D zabawek w 2025 roku. Firma z Utah, korzystająca z ogromnej farmy drukarek Bambu Lab, urosła o 826% od początku 2024 roku. W samym grudniu sprzedała 1,5 mln sztuk. Kluczowa umowa dystrybucyjna z Moose Toys rozszerzyła obecność produktów w dużych sieciach handlowych, takich jak Target, napędzając szybki wzrost w USA i za granicą.

Więcej na: www.voxelmatters.com


Pojawiło się nowe narzędzie open source! BamBuddy oferuje lokalne, prywatne zarządzanie drukarkami 3D Bambu Lab. Zastępuje konieczność korzystania z chmury Bambu, odpowiadając na „obawy dotyczące bezpieczeństwa i kontroli”. System oparty na Pythonie zapewnia archiwizację wydruków, monitorowanie w czasie rzeczywistym, wizualizację 3D, inteligentne harmonogramowanie oraz powiadomienia na wielu platformach. Działa na lokalnym serwerze, dzięki czemu dane pozostają w Twojej sieci, jednocześnie oferując kompleksową automatyzację procesu druku.

Więcej na: www.fabbaloo.com

Jak powiedział mój drogi znajomy Martin:

To powstało z myślą o grupie aspirujących myślicieli i antysystemowych „hakerów druku 3D”. Bo jeśli jesteś hardkorowym nerdem wolnego oprogramowania, to przecież możesz zrobić to sam!

I przy okazji ograniczyć funkcjonalność oryginalnego produktu…


Nike i Zellerfeld zaprezentowali wielokolorowe, drukowane w 3D sneakersy Air Max 1000 — w specjalnej kolorystyce „Black Sabbath”. Jest to możliwe dzięki technologii Zellerfeld, która pozwala drukować różne kolory, a potencjalnie także różne poziomy twardości TPU w obrębie jednej podeszwy.Więcej na: www.3dprint.com

Przewijanie do góry