Jednym z bardzo nietypowych dowodów na rosnącą popularyzację i implementację druku 3D jest wzrost naruszeń praw autorskich do modeli.
W dawnych czasach, gdy drukarki 3D były domeną wąskiego grona hobbystów i amatorów, etos wzajemnego wspierania się i poszanowania efektów swojej pracy był wysoki. Z czasem, gdy grono użytkowników drukarek 3D się poszerzało, i sektor wypełniał się większą liczbą osób o „otwartym podejściu do kwestii własności intelektualnej” te rzeczy coraz bardziej się rozmywały.
Dziś modele 3D są traktowane na równi z muzyką, grafiką czy video – jak jest za darmo w sieci, to można robić z tym co się tylko chce. Grunt to nie dać się złapać…
Ogólnie to trochę śmiesznie jak sprawy się poukładały… Przez lata ludzie tworzący sektor druku 3D marzyli o tym żeby technologia trafiła do mainstreamu, ale zwykle koncentrowali się na samych pozytywach (większe zasięgi, większa sprzedaż, większe pieniądze). Tymczasem mainstream to też patologie – kradzież, oszustwo, wyłudzenia.
Dziś projekty, które dla twórców są efektem wielu godzin pracy koncepcyjnej, testów i poprawek, mogą zostać skopiowane w kilka minut i sprzedawane w dowolnym miejscu na świecie.
Co więcej, naruszenia nie zawsze ograniczają się do tej samej formy produktu – modele zaprojektowane z myślą o druku 3D bywają wykorzystywane do produkcji fizycznych przedmiotów wykonywanych innymi technikami, co dodatkowo utrudnia ich wykrycie i egzekwowanie praw.
W październiku 2024 roku opisywałem historię Lucky 13 – marki stworzonej przez Gabe’a Rosiaka, znanego w społeczności hobbystów druku 3D pod pseudonimem Soozafone. Stworzył on serię modularnych figurek akcji, udostępnionych za darmo na licencji Creative Commons. Rosiak pozwalał na komercyjne wykorzystanie projektów pod warunkiem zachowania odpowiedniego oznaczenia autorstwa.
Oczywiście figurki zaczęły być masowo produkowane, ale bez oznaczeń autora. Sprawa była bardzo niejednoznaczna, gdyż chociaż twórca wyraził zgodę na ich darmowe powielanie w celach zarobkowych, zastrzegł pewne warunki, które nie były spełniane. W ostateczności nic z tym nie zostało zrobione dalej…
Projekt stał się przykładem sukcesu otwartego modelu dystrybucji, ale zarazem uwidocznił, jak łatwo legalna komercjalizacja może przerodzić się w sytuację, w której twórca nie ma realnego wpływu na skalę i sposób wykorzystywania swojej pracy.
Rosnąca liczba podobnych przypadków skłoniła należącą do Bambu Lab platformę MakerWorld do opracowania bardziej systemowego podejścia do ochrony praw twórców.
Dziś został ogłoszony uruchomienie programu MakerWorld Creator Copyright Protection Program. Jego głównym celem jest wsparcie autorów publikujących oryginalne, ekskluzywne modele na MakerWorld, których projekty są wykorzystywane poza platformą bez odpowiedniego zezwolenia.
Program powstał jako odpowiedź na bardzo konkretne problemy, z jakimi mierzą się twórcy.
- Pierwszym jest rozproszenie naruszeń. Ten sam model może pojawić się jednocześnie na wielu platformach sprzedażowych i w mediach społecznościowych, z których każda stosuje własne procedury zgłaszania naruszeń, wymaga innej dokumentacji i reaguje w różnym tempie. Dla pojedynczego autora oznacza to konieczność poświęcenia ogromnej ilości czasu na formalności, często bez gwarancji pozytywnego rozstrzygnięcia.
- Kolejnym jest obciążenie organizacyjne. Samodzielne monitorowanie internetu, zbieranie dowodów, prowadzenie korespondencji z platformami i sprzedawcami potrafi trwać tygodniami, a nawet miesiącami. Wiele osób dochodzi do wniosku, że wysiłek jest niewspółmierny do potencjalnych korzyści, przez co rezygnuje z prób egzekwowania swoich praw. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że część twórców nie posiada formalnie uporządkowanej dokumentacji potwierdzającej autorstwo, co bywa podstawą do odrzucania zgłoszeń przez zewnętrzne serwisy.
MakerWorld Creator Copyright Protection Program został zaprojektowany tak, aby zminimalizować te bariery poprzez centralizację i profesjonalizację całego procesu.
Twórca otrzymuje jeden, ujednolicony punkt zgłoszeniowy dostępny w Creator Center, z którego może inicjować działania ochronne. Raz przygotowane materiały dowodowe mogą być wykorzystywane wielokrotnie w różnych sprawach, co znacząco skraca czas reakcji i redukuje biurokrację.
Istotnym elementem programu jest współpraca MakerWorld z wyspecjalizowanymi partnerami zajmującymi się egzekwowaniem praw autorskich. To oni przejmują na siebie komunikację z zewnętrznymi platformami, składanie formalnych skarg oraz koordynację działań zmierzających do usunięcia nieautoryzowanych ofert.
Twórca otrzymuje wsparcie w przygotowaniu i uzupełnieniu dokumentacji, ale jego rola ogranicza się głównie do zgłoszenia sprawy i monitorowania jej statusu.
Program ma zasięg globalny. Naruszenia praw autorskich bardzo często mają charakter transgraniczny, a różnice językowe i prawne skutecznie zniechęcają twórców do podejmowania działań poza własnym krajem. Dzięki współpracy z partnerami działającymi na rynkach międzynarodowych MakerWorld jest w stanie skuteczniej reagować na takie przypadki i wspierać proces usuwania nielegalnych treści również poza lokalną jurysdykcją autora.
Program przyniósł wymierne rezultaty już na etapie beta testów. MakerWorld chwali się usunięciem 200 URL z nielegalnymi treściami.
W perspektywie najbliższych miesięcy MakerWorld planuje stopniowe rozszerzanie programu na szerszą grupę autorów oraz rozwijanie mechanizmów monitorowania, obejmujących kolejne platformy i modele.
Czy to zatrzyma piractwo i nieautoryzowane korzystanie z modeli 3D – oczywiście że nie. Ale twórcy przynajmniej otrzymają interesujące narzędzie którego nikt nigdy wcześniej nie oferował





