Konsekwencja to sekretna formuła

Typowe pytanie, które często słyszę:

Hej Paweł, planujemy podejść poważniej do naszego profilu na LinkedIn. Chcemy zwiększyć aktywność, pisać o korzyściach płynących z druku 3D i naszych rozwiązaniach itp. Co byś doradził? Jaki jest najlepszy sposób, żeby to zrobić?

Moja równie typowa odpowiedź:

To co piszesz, nie jest tak ważne, jak często to robisz. Oczywiście treść ma znaczenie – ale najważniejsze są konsekwencja i regularność!

I chociaż brzmi to banalnie, za każdym razem, gdy to mówię, dla drugiej osoby jest to odkrycie. Oczy szeroko się otwierają, a w głowie pojawia się myśl: „Oczywiście! To jest to!”

Problem polega na tym, że łatwiej to powiedzieć, niż zrobić…

W świecie zdominowanym przez media społecznościowe uwaga odbiorców to najcenniejsza waluta. Aby zbudować trwałą markę i autorytet – tylko konsekwentna, regularna i wartościowa obecność w sieci może to zapewnić.

Ale trzeba też rozumieć, że samo bycie na LinkedIn, Facebooku czy YouTubie nie wystarczy. W kontekście druku 3D – technologii z natury skomplikowanej i wymagającej – media społecznościowe nie powinny być traktowane jako bezpośredni kanał sprzedaży, lecz jako narzędzie do budowania pozycji eksperta.

To miejsce do opowiedzenia swojej historii, a nie do wystawienia faktury za zakupiony produkt. Od tego masz sklep internetowy.

Pisałem już o tym w jednym z wcześniejszych artykułów.

Paradoksalnie, aby odnieść sukces w mediach społecznościowych sprzedając zaawansowane produkty technologiczne, takie jak drukarki 3D, trzeba przestać próbować sprzedawać je bezpośrednio. Bezpośrednie, agresywne wezwania do działania typu „kup teraz”, „sprawdź promocję” czy suche listy parametrów technicznych mogą zabić nawet najbardziej obiecujący profil.

Dlaczego? Bo przeciętny użytkownik Instagrama, LinkedIna czy TikToka nie przewija feedu z zamiarem kupienia drukarki 3D. Szuka tam rozrywki, relaksu, inspiracji lub łatwo przyswajalnej wiedzy.

Twoim zadaniem jest wpasować się w tę potrzebę.

Twoja drukarka 3D to nie tylko produkt. To narzędzie do tworzenia wartości, rozwiązywania problemów i urzeczywistniania pomysłów. Te trzy filary powinny stanowić fundament Twojej komunikacji. Ludzi nie interesują parametry drukarki – interesuje ich to, co mogą dzięki niej zrobić. Jakie problemy może rozwiązać? Jak może ułatwić życie? Czy może pomóc im zarabiać pieniądze?

Podkreślanie tych korzyści to sedno skutecznej komunikacji w branży druku 3D.

Studia przypadków, choć brzmią profesjonalnie, często są pułapką. Suche, pełne żargonu, długie i nudne opracowania nikogo nie zainteresują. Zapiszesz je do PDF-a – i nikt ich nie pobierze.

Ale ta sama historia opowiedziana jako seria postów, krótki wywiad wideo z klientem, animacja pokazująca proces od pomysłu do wydruku czy atrakcyjny karuzelowy post z kluczowymi wnioskami – to już zupełnie inna historia. Chodzi o to, by wydobyć z case study esencję, emocje i realną korzyść, a następnie opakować to w atrakcyjną, przyjazną mediom społecznościowym formę.

I tutaj dochodzimy do sedna całej sprawy – tytułowej konsekwencji. Budowanie takiej wartościowej obecności to nie sprint, to maraton. Strategia na miesiące, a nawet lata.

Opublikowanie jednego genialnego wideo i czekanie na reakcję odbiorców nie wystarczy. Algorytmy mediów społecznościowych nagradzają regularność. Twoja społeczność przyzwyczaja się do Twojej obecności i zaczyna jej oczekiwać.

Regularne publikowanie sygnalizuje platformom, że Twój profil jest żywy, aktywny i dostarcza wartości – a więc warto go promować i pokazywać szerszej publiczności. Buduje też zaufanie.

Profil, który publikuje raz w miesiącu, a potem znika na pół roku, nie budzi zaufania. Wygląda na porzucony albo nieprofesjonalny.

Tymczasem profil, który co tydzień – a najlepiej kilka razy w tygodniu – dostarcza porcję wiedzy, inspiracji czy po prostu dobrej zabawy związanej z drukiem 3D, staje się przewidywalnym, a przez to pożądanym elementem „diety” społecznościowej odbiorców.

Kiedy zacząłem pisać dla Centrum Druku 3D, moim celem było 13 artykułów tygodniowo. Dwa dziennie w dni robocze i trzy łącznie w weekendy. Jeśli z jakiegoś powodu nie mogłem opublikować w dany dzień roboczy, nadrabiałem to w kolejnych.

Jeśli zamiast 13 było 15 czy 16 – świetnie. Ale nigdy nie mogło być mniej niż 13. Nawet jeśli oznaczało to publikację 5 artykułów w weekend.

Takie samo podejście zastosowałem na LinkedIn. Zacząłem od artykułów historycznych, które publikowałem codziennie – nawet w święta, Sylwestra czy Nowy Rok.

Potem rozpocząłem codzienną publikację w The 3D Printing Journal – serii 300 artykułów, którą zakończyłem głównie dlatego, że zacząłem współpracę z Bambu Lab:

Od tego czasu publikuję trzy artykuły tygodniowo:

Tak, są dni/tygodnie, gdy nie jest łatwo. Czasami przygotowuję artykuły z 1–2 tygodniowym wyprzedzeniem, wiedząc, że w zaplanowanym dniu będę w podróży i nie będę miał łatwego dostępu do komputera.

Trzeba też rozumieć i zaakceptować, że nie każdy post stanie się viralem. Nie każdy zbierze dużo polubień i komentarzy.

I to jest absolutnie normalne. Wahania w zaangażowaniu to część gry. Czasem trafisz w czuły punkt swojej społeczności, a czasem nawet najlepsza treść przejdzie niemal niezauważona. Kluczem jest to, żeby się nie zniechęcać.

Każdy post, nawet ten o niskim zasięgu, to kolejna cegiełka w budowaniu Twojego wizerunku. Każdy post wyostrza Twoje umiejętności komunikacyjne i uczy, co rezonuje z odbiorcami, a co nie. Pomaga lepiej zrozumieć algorytmy.

Im więcej publikujesz, tym lepiej rozumiesz swoją grupę docelową, a Twoje treści stają się coraz bardziej precyzyjne i wartościowe.

To samonapędzający się cykl: publikujesz, uczysz się, poprawiasz, przyciągasz większą publiczność, która daje Ci więcej feedbacku, co pozwala tworzyć jeszcze lepsze treści.

Tworzenie treści to tylko fragment większej układanki. Aby były one autentyczne i wiarygodne, muszą wynikać z prawdziwej pasji i wiedzy. Osoba prowadząca profil w mediach społecznościowych musi mieć głębokie zrozumienie technologii, jej ograniczeń i możliwości. Musi codziennie pracować z drukarkami, rozmawiać z klientami i rozwiązywać ich problemy.

Tylko wtedy treści będą naturalne, pełne autentycznych przykładów i wolne od sztucznego marketingowego żargonu.

Przewijanie do góry