Jak zwalniać pracowników z bankrutującej firmy

Zamknięcie firmy to jedno. Pożegnanie ludzi, którzy przez lata wstawali każdego dnia, by pracować na twój sukces – to zupełnie inny poziom trudności. W czerwcu tego roku, w drugim odcinku tej serii, pisałem o tym, kiedy powiedzieć „stop” i zamknąć nierentowny biznes:

Teraz krótki poradnik o tym, jak przeprowadzić jedną z najbardziej bolesnych i niewdzięcznych operacji w życiu przedsiębiorcy. Zwolnienie pracowników z firmy, która upada, to moment, w którym zderzają się wszystkie dramatyczne emocje, tłumione nadzieje, resztki ambicji i jeden twardy fakt: nic więcej nie da się zrobić.

I właśnie wtedy trzeba być najbardziej uczciwym, najbardziej klarownym i najbardziej konsekwentnym.

Przede wszystkim – ludzie wiedzą, że to koniec, wcześniej niż sam pracodawca. Czują to pod skórą. Najgorsze, co możesz zrobić, to udawać, że sytuacja jest stabilna. Wiarygodność traci się szybciej niż pieniądze. A kiedy ją stracisz – nie masz już nic.

Kiedy w końcu uda ci się to powiedzieć na głos – ogłosić to, czego nikt nie chce usłyszeć – nie oznacza to, że sytuacja się skończyła. To tak naprawdę początek bardzo trudnego procesu.

Jednocześnie fakt, że firma się rozpada, a pracownicy tracą pracę, nie oznacza, że należy traktować ich pobłażliwie i pozwolić im dryfować w niepewności. Paradoksalnie, właśnie w takich momentach trzeba trzymać kierunek jeszcze mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Kiedy firma tonie, chaos jest największym wrogiem. Klarowność i cel – nawet jeśli to cel ostateczny – to jedyne rzeczy, które powstrzymują sytuację przed całkowitym rozpadem.

Szczera rozmowa to fundament. Nie przemowa motywacyjna, nie opowieść o tym, co mogło być, nie szukanie winnych… Tylko prawda – czysta i bezpośrednia, nawet jeśli boli.

Kolejny krok to ustalenie zadań na ostatnie tygodnie działania. I tu pojawia się trudny moment – to nie jest czas na litość.

Jeśli pracownicy nadal mają ważne umowy, jeśli wciąż są w okresie wypowiedzenia, jeśli deklarują gotowość do pracy — nie zwalniaj ich z obowiązków tylko dlatego, że sytuacja jest dramatyczna.

To ty tracisz firmę, to twoje życiowe dzieło się rozpada.

A fakt, że firma gaśnie, nie oznacza, że jej resztki mają spłonąć w chaosie.

Teraz trzeba wykonać ostatnią pracę: przenieść sprzęt, spakować dokumenty, posprzątać przestrzeń, przygotować się do sprzedaży likwidacyjnej, zabezpieczyć aktywa, dokończyć projekty, które da się jeszcze dokończyć.

To nie jest wyzysk – to normalne wykorzystanie czasu pracy, za który nadal płacisz albo próbujesz zapłacić.

A skoro o pieniądzach mowa – bądź uczciwy do samego końca. Jeśli masz środki — rozlicz wszystko co do ostatniego grosza. Jeśli nie masz – nie kombinuj, nie uciekaj, nie okłamuj ludzi, którzy stali u twego boku przez lata.

Usiądź z nimi, wyjaśnij sytuację, zaproponuj rozwiązania. Rozłożenie płatności na raty, ugody, ustne ustalenia dotyczące późniejszego rozliczenia – wszystko jest lepsze niż milczenie i unikanie. Ludzie potrafią zrozumieć trudną sytuację, jeśli czują, że traktuje się ich poważnie i po ludzku.

Zwalnianie pracowników to nie tylko podpisywanie papierów. To proces uporządkowania firmy, emocji i relacji. Nawet jeśli duma każe ci uciec — musisz zostać do końca i zamknąć wszystko tak, by móc spojrzeć sobie w oczy.

Pracownicy nie będą pamiętać, że firma upadła. Zapamiętają, czy zachowałeś się przyzwoicie w tych ostatnich dniach.

Jednocześnie — nie oczekuj wdzięczności. Nie łudź się, że ktoś powie: „Szefie, i tak było super.” Ludzie mają swoje życie, swoje rachunki, swój stres. Twoje bankructwo jest dla nich prawdziwym problemem, a nie „nieudaną historią biznesową”.

Ale jeśli pozostaniesz uczciwy, klarowny i konsekwentny — przynajmniej nie zostawisz po sobie spalonej ziemi. A to, co zaskakujące, ma ogromne znaczenie — dla twojej reputacji, twojego spokoju i twojej przyszłości.

Kiedy zwalniasz pracowników z upadającej firmy, nie ratujesz już biznesu — ratujesz godność. Swoją i ich.

A chociaż to jedne z najtrudniejszych rozmów w twojej karierze, to właśnie one pokazują, jakim liderem jesteś naprawdę.

W chwilach sukcesu każdy potrafi być liderem. W chwilach upadku — tylko nieliczni.

Przewijanie do góry