Ręce drukowane w 3D, nadzieja i pokora – historia e-Nable Polska

Czasami najbardziej transformujące technologie nie zmieniają całych branż, lecz pojedyncze ludzkie życia. To opowieść o ludziach, którzy nigdy nie szukali uznania – a mimo to głęboko zmienili świat wokół siebie.

W ubiegłym tygodniu opublikowałem artykuł na blogu Bambu Lab, który zupełnie nieoczekiwanie stał się viralem. Opisałem w nim historie dwojga starszych Chińczyków – kobiety i mężczyzny – którzy w wyniku wypadku i choroby trafili na wózki inwalidzkie, stopniowo pogrążając się w stagnacji, depresji i beznadziei.

Jednak druk 3D oraz pomoc innych ludzi — członków rodziny i wolontariuszy organizacji charytatywnych – przywróciły ich do życia. Choć powrót do dawnego życia nie był już możliwy, dzięki drukarkom 3D na nowo zdefiniowali siebie i odnaleźli nową ścieżkę samorealizacji.

W artykule wspomniałem również o tym, jak desktopowy druk 3D umożliwia tworzenie relatywnie prostych aplikacji, które okazują się przełomowe i zmieniające życie osób dotkniętych chorobą lub skutkami wypadków. Opisałem dwa wzorcowe projekty tego typu – e-Nable, skoncentrowany na protezach dłoni, oraz MakeGood, czyli wózek inwalidzki zaprojektowany dla dzieci.

Dziś chciałbym przybliżyć wam pierwszy z nich, ale w bardzo lokalnym wydaniu. Nie wiem, czy kiedykolwiek o tym wspominałem, ale Anna Ślusarczyk od blisko 10 lat współtworzy polski oddział e-Nable. A ja trochę jej w tym pomagam…

Przede wszystkim jednak chciałbym przedstawić wam człowieka, który to stworzył i pomógł kilkuset polskim dzieciom (oraz dorosłym). Człowieka, który nigdy nie szukał poklasku, sławy – a już na pewno nie pieniędzy.

To historia Krzysztofa Grandysa — prezesa i współzałożyciela e-Nable Polska.

e-Nable Polska

Nasza wspólna historia rozpoczęła się w naprawdę niezwykły sposób. Jedenaście lat temu — 25 stycznia 2015 roku — opublikowałem na łamach mojego ówczesnego portalu, Centrum Druku 3D, artykuł zatytułowany: „Czy samodzielny druk 3D protez jest zgodny z polskim prawem?”

Artykuł powstał w odpowiedzi na narastające w tamtym czasie medialne zamieszanie wokół protez drukowanych w 3D. Media głównego nurtu, jak zwykle, publikowały teksty równie sensacyjne, co nierozsądne, przedstawiające temat w sposób zniekształcony i oderwany od rzeczywistości.

W swoim typowym stylu przeprowadziłem krytyczną analizę zagadnienia, wykazując, że zgodnie z polskim prawem wytwarzanie protez przy użyciu drukarek 3D jest wysoce problematyczne i naraża twórców na konsekwencje prawne.

Kilka dni po publikacji otrzymaliśmy telefon od wzburzonego czytelnika. Odebrała go moja żona — Anna. Czytelnik bezlitośnie skrytykował mój artykuł, zarzucając mi sensacjonalizm w przeciwną stronę, całkowity brak zrozumienia tematu oraz szkodzenie słusznej sprawie.

Tym czytelnikiem był Krzysztof Grandys – lekarz anestezjolog pracujący w szpitalu dziecięcym w Prokocimiu (pod Krakowem).

Od pewnego czasu Grandys był oficjalnym wolontariuszem e-Nable w Polsce i wytwarzał dla dzieci protezy na domowej drukarce 3D.

Anna wdała się z nim w długą i merytoryczną rozmowę — bynajmniej nie broniąc mojego artykułu. Rozmowa ta zapoczątkowała ich znajomość, która trwa do dziś.

Po zakończeniu rozmowy Anna przedstawiła mi wszystkie kontrargumenty Grandysa, jednak ja — będąc wówczas już rozpoznawalną postacią w polskiej branży druku 3D — zlekceważyłem je, zaślepiony własnym poczuciem ważności. Artykuł w niezmienionej formie do dziś pozostaje dostępny na łamach Centrum Druku 3D.

Anna kontynuowała jednak relację z Krzysztofem, stopniowo zagłębiając się w temat i spontanicznie zaczynając mu pomagać, wykorzystując liczne kontakty, jakie miała w branży druku 3D.

Osobiście spotkaliśmy się i poznaliśmy we wrześniu 2016 roku podczas VIII edycji targów Dni Druku 3D. Wydarzenie to zasłynęło ustanowieniem rekordu Guinnessa w kategorii „najwyższy człowiek wydrukowany na drukarce 3D”. Tym człowiekiem był Robert Lewandowski mierzący 3 metry i 6 centymetrów.

Właśnie w takich rekordowych okolicznościach poznałem Krzysztofa Grandysa. Nie wracaliśmy już specjalnie do mojego artykułu — zamiast tego zaczęliśmy rozmawiać o tym, co możemy zrobić dalej i w jaki sposób Centrum Druku 3D mogłoby go wesprzeć.

Rozpoczęliśmy rozmowy o sponsorowaniu drukarek 3D. Wtedy jednak pojawił się problem formalno-księgowy. Firmy były chętne do przekazania sprzętu w formie darowizny, jednak Krzysztof wciąż występował jako osoba prywatna.

W ten sposób narodził się pomysł założenia fundacji. Ostatecznie w sierpniu 2017 roku Krzysztof Grandys, Anna Ślusarczyk oraz Urszula Skowronek założyli Fundację e-Nable Polska.

Wkrótce potem fundacja otrzymała wsparcie m.in. od firm Zortrax, 3DGence, a także producentów filamentów: Fiberlogy, Spectrum Filaments, Devil Design, Finnotech oraz wielu innych podmiotów.

Ja, jako Centrum Druku 3D, zająłem się promocją organizacji w mediach. Ukoronowaniem tych działań był udział Anny w 2019 roku w programie Dzień Dobry TVN — wówczas największym programie śniadaniowym w Polsce.

W 2022 roku działalność e-Nable Polska została doceniona również przez Dassault Systèmes, które wsparło organizację grantem przeznaczonym na zakup dodatkowego oprogramowania oraz sprzętu do skanowania dłoni pacjentów i obróbki plików STL.

Warto zaznaczyć, że był to jeden z nielicznych przypadków, w których fundacja otrzymała wsparcie finansowe. Przez cały okres działalności ani Krzysztof, ani Anna nie pobierali żadnego wynagrodzenia ani innych korzyści finansowych z tytułu prowadzenia fundacji.

W przeciwieństwie do wielu organizacji tego typu, pojęcie non-profit traktowali oni całkowicie dosłownie.

Krzysztof Grandys

Krzysztof jest jedną z najbardziej niezwykłych osób, jakie kiedykolwiek poznałem. Jest jednym z nielicznych lekarzy w Polsce, którzy ukończyli studia medyczne dopiero po wcześniejszym zdobyciu dyplomu inżyniera mechanika na politechnice.

To absolutnie unikatowe połączenie sprawia, że patrzy on na problemy pacjentów nie tylko z perspektywy procedur medycznych, lecz także przez pryzmat innowacji. To właśnie jego inżynierskie wykształcenie rozbudziło w nim zainteresowanie drukiem 3D i doprowadziło go do projektu e-Nable.

Przez lata prowadził również niewdzięczną, ale konsekwentną walkę o wprowadzenie technologii addytywnych do polskich szpitali, które w tym zakresie były skrajnie konserwatywne i zamknięte na innowacje.

W tym sensie Grandys jest jednym z pionierów w Polsce – kimś, o kim nikt nie mówi i o kim mało kto w ogóle wie.

I tu dochodzimy do kolejnej cechy Krzysztofa: niemal patologicznej skromności oraz całkowitego braku potrzeby bycia w centrum uwagi.

Niech jednak nie będzie wątpliwości – gdy rozmowa schodzi na tematy technologiczne lub medyczne, Krzysztof potrafi twardo bronić swojego stanowiska. Można z nim prowadzić długie dyskusje i wcale nie jest łatwo pokonać go w merytorycznej, rzeczowej wymianie argumentów.

Rzecz w tym, że nigdy nie czuje potrzeby ogłaszania światu swoich sukcesów i osiągnięć. Nie – nie jest medialną postacią.

Krzysztof jest anestezjologiem w szpitalu dziecięcym. Oznacza to, że odpowiada za usypianie małych – czasem naprawdę maleńkich, kilkudniowych – pacjentów. Uczestniczy w operacjach, które kończą się sukcesem, ale również w takich, które sukcesem się nie kończą. Od czasu do czasu dzielił się z nami historiami z tym związanymi.

Tak – taka praca wymaga bardzo specyficznej konstrukcji psychicznej. Pokora i skromność są tu cechami niezwykle przydatnymi. Gdy na co dzień styka się z życiem i śmiercią, duma i egocentryzm są wystawiane na zbyt ciężką próbę.

Myślę, że właśnie dzięki temu Krzysztof patrzy na świat w sposób bardzo realistyczny (ale nie cyniczny!). Ta racjonalność pomogła nam rozsądnie przejść przez szaleństwo lat 2020–2021.

Jeśli chodzi o e-Nable Polska, Krzysztof po prostu pomaga dzieciom i dorosłym. Kilkukrotnie miałem okazję uczestniczyć w spotkaniach i rozmowach – z rodzicami dzieci oraz z dorosłymi, którym on i Anna pomogli wspólnie:

  • o dziewczynce, która wreszcie mogła mieć pomalowane paznokcie,
  • o chłopcu, który dostał dłoń Iron Mana,
  • o kobiecie, która w końcu mogła kupić ładne rękawiczki i nosić bransoletkę, która nie spadała,
  • o innej kobiecie, która wreszcie mogła nosić pierścionek.

Rzeczy zupełnie banalne. Całkowicie normalne dla kogoś, kto urodził się z dwiema dłońmi.

Spełnienie marzeń dla kogoś, kto z powodu wady genetycznej nigdy nie miał ręki.

Dzięki projektom e-Nable odkryliśmy, co czuje dziecko (albo dorosły) bez dłoni. Że jest niekompletne, gorsze. Gdy dziecko otrzymywało ten – umówmy się – dość prosty substytut protezy, ale wystylizowany na dłoń superbohatera, natychmiast stawało się kimś wyjątkowym.

Inne — zdrowe — dzieci naprawdę im zazdrościły.

Okazuje się, że czasem naprawdę niewiele potrzeba, by zmienić czyjeś życie. By otworzyć drzwi do zupełnie nowego świata.

Prawdziwi bohaterowie świata

Był czas, gdy bardzo mnie to oburzało. Uważałem to za głęboko niesprawiedliwe i czułem potrzebę walki z tym zjawiskiem. Jednak po czterdziestce zrozumiałem, że ta walka nie ma sensu — bo nie da się jej wygrać.

Świat celebruje postacie puste, bezwartościowe i nieprzynoszące ludzkości żadnego pożytku. Świat śledzi ich życie, podziwia ich i płaci im za to ogromne pieniądze.

Jednocześnie, równolegle, tuż obok nich, są inni ludzie — ich zupełne przeciwieństwo. Pomagają, leczą, ratują życie. W zamian otrzymują niewiele więcej niż absolutne minimum. Nie są znani, nie są fetowani, nie są obsypywani łatwymi pieniędzmi.

Nie, oni nie żyją w alternatywnej rzeczywistości — to wciąż ta sama, wspólna rzeczywistość.

Nie da się z tym nic zrobić. Poza jednym: gdy tylko nadarzy się okazja, takich ludzi należy wspierać. Niekoniecznie finansowo — na wszelkie możliwe sposoby. Czasem wystarczy napisać wiadomość, że to, co robią, jest wspaniałe i że jest doceniane.

W świecie błyszczącym fałszywymi idolami dobrze jest doceniać i celebrować prawdziwych bohaterów — ludzi, którzy dokonują rzeczy niezwykłych pod płaszczem szarej, zabłoconej codzienności.

Dobrze jest wiedzieć, że w takim kraju jak Polska są ludzie tacy jak Krzysztof i Anna, którzy od dziesięciu lat pomagają innym wyłącznie dla samej satysfakcji.

Robią to, bo ktoś po prostu musi się tego podjąć.

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości e-Nable Polska i archiwum Centrum Druku 3D. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przewijanie do góry