3D Systems i Formlabs zawierają ugodę w sprawie złamanych patentów, choć jak dla mnie zwycięzca jest tylko jeden…

3

W tym tygodniu zakończyła się trwająca równe dwa lata wojna patentowa pomiędzy 3D Systems a Formlabs. Wszystko zaczęło się w 2012 roku, gdy ci drudzy zdobyli rekordowe dofinansowanie na Kickstarterze w wysokości aż 2,9 mln dolarów na produkcję pierwszej, niskobudżetowej drukarki 3D, drukującej z żywicy w technologii SLA (stereolitografii) – The Form 1. Urządzenie cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem mediów branżowych, a jej twórca i prezes firmy – Max Lobovsky, brylował na różnego rodzaju konferencjach. To wszystko nie umknęło uwadze twórcom stereolitografii i druku 3D w ogóle, czyli 3D Systems. Firma oskarżyła Formlabs o złamanie głównego patentu na SLA i rozpoczęła dwuletni spór sądowy. Miał on nieoczekiwane zwroty akcji! Np. 8 listopada 2013 r. strony doszły do porozumienia i 3D Systems oddaliło swój pozew, tylko po to, aby jeszcze tego samego dnia złożyć kolejny, w którym oskarżało swojego młodego konkurenta o złamanie kolejnych ośmiu patentów! Teraz jednak jest już naprawdę koniec. Strony doszły do porozumienia, a Formlabs będzie płacił 3D Systems 8% z zysków generowanych ze sprzedaży The Form 1 tytułem tantiem.

Wiemy już jaki procent wchodzi w grę, ale czy wiemy o jaką kwotę konkretnie chodzi? Niestety nie… W niedawnym wywiadzie dla Xconomy, Lobovsky powiedział, że firma sprzedaje od 1000 do 10.000 drukarek 3D rocznie. To dość duży rozdźwięk prawda? Biorąc pod uwagę, że jedna drukarka 3D Formlabs kosztuje 3300 $, daje to kwotę pomiędzy 3,3 mln a 33 mln $ [SIC!]. Zapewne włodarze 3D Systems liczą na górną granicę, która dawałaby im zarobek na poziomie 2,64 mln $ / rok. W sumie za nic…

Ta sytuacja pokazuje, że świat profesjonalnego druku 3D to wciąż zamknięta twierdza. Można ją atakować, wspinać się na jej mury, a nawet dostać się na dziedziniec. Koniec końców i tak ponosi się porażkę. 8% marży na każdym urządzeniu to naprawdę sporo – szczególnie w momencie gdy rozpoczyna się rozmowy z dystrybutorami drukarek 3D na świecie. Wraz ze stopniowym rozwojem Formlabs i rozszerzania sieci sprzedaży, jedynym rozsądnym wyjściem z tej sytuacji będzie podwyżka cen maszyn. Bez tego The Form 1+ pozostanie tym czym jest obecnie – głośnym acz niezwykle niszowym urządzeniem. Swoistym białym krukiem druku 3D.

Źródło: www.3dprintingindustry.com

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Jest jeszcze drugie wyjście, kupienie przez 3D systems, Formlabs albo odwrotnie. 😛

    • Kupienie odwrotnie = wiadomo, że nie 🙂

      Kupienie Formlabs przez 3D Systems było bezzasadne z dwóch powodów:

      1. The Form 1 nie jest urządzeniem, które w jakikolwiek sposób poszerzałoby lub uświetniało ofertę 3DS. Innymi słowy, musieliby wykupić Formlabs tylko po to aby docelowo zmarginalizować ich produkt. Można, tylko po co…? Stratasys przejął MakerBota ponieważ chciał wejść w segment niskobudżetowych drukarek 3D. Próbował osiągnąć to za pomocą Mojo, ale bez powodzenia…

      2. Wygrywając spór sądowy (ponieważ mimo zawarcia ugody uważam końcowe postanowienia za absolutne zwycięstwo 3DS) pokazał prawdziwy pokaz siły. Od tej pory każdy kto będzie chciał startować z drukarkami 3D w technologii SLA, musi się liczyć z tym, że będzie musiał płacić 3DS haracz…

      • 3ds wygrało i tu się zgadzam a moja propozycja to jest rozwiązanie ale nie koniecznie realne; ) chyba że Formlabs zostałby kupiony przez Google to wtedy ….. 🙂