Dobra, przeszedłem dziś na drugą stronę lustra i kupiłem tanią, chińską drukarkę 3D za 480 PLN…

6

Zacznę może od tego co napisałem w niedawnym artykule na 3D w praktyce, opisującym unboxing da Vinci miniMaker z XYZ Printing – „odkąd pamiętam, zawsze pisałem, że drukarki 3D muszą być drogie„… Przez ponad cztery lata kurczowo trzymałem się tej tezy, tłumacząc sobie i innym, że niska cena tego typu urządzeń nie ma prawa iść w parze z ich jakością. Kupując tanią podróbkę Prusy i3 lub Ultimakera, jest się skazanym na miesiące nierównej walki z licznymi niedoskonałościami ich konstrukcji. Aż z końcem maja br. w moje ręce trafił chiński Panowin F1 i fundament mojego przeświadczenia zaczął pękać…

Panowin F1 jest użytkowany przez nas już przez ponad dwa miesiące i muszę przyznać, że jestem wielce zaskoczony jakością pracy tego urządzenia. Na bieżąco opisuję na 3D w praktyce swoje doświadczenia z tym urządzeniem i jak do tej pory jedyna porażka jakiej doświadczyłem miała miejsce przy próbie wydrukowania anatomicznego modelu kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Model co prawda wyszedł poprawnie, ale próby usunięcia supportów (które są największą zaletą tej drukarki 3D) zakończyły się spektakularną klęską. Z drugiej jednak strony, ostatnia rzecz której spodziewałby się producent tych drukarek 3D, to to, że ktoś będzie za ich pomocą drukował modele anatomiczne z tomografii komputerowej…

Kolejne pęknięcie na moim fundamencie dokonał wspomniany we wstępie da Vinci miniMaker. Spodziewałem się katastrofy, a tymczasem urządzenie również bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło! Co prawda na chwilę obecną nie mogę powiedzieć, aby drukowało z jakością zbliżoną do urządzeń oferowanych w cenie 8000 – 15.000 PLN, ale biorąc pod uwagę, że kosztuje zaledwie 1190 PLN brutto, jakość jest co najmniej zadowalająca. Za pomocą miniMakera nie będziemy drukować wydruków komercyjnych, ale proste gadżety do domu już jak najbardziej – w końcu po to ta drukarka 3D została powołana do życia. Inną sprawą jest jej środowisko pracy, które (niestety…) przewyższa znacząco większość rodzimych konstrukcji opartych wciąż o darmowe slicery.

Zachęcony tymi doświadczeniami, zacząłem eksplorować największe sklepy internetowe z tanimi drukarkami 3D, szukając kolejnych urządzeń tego typu. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że jest ich cała masa, a w większości przypadków ceny drukarek 3D wynoszą mniej niż 1000 PLN brutto! Drukarki 3D w cenach powyżej 3000 PLN należą do rzadkości i można powiedzieć, że są to „produkty klasy premium„. Na GearBest prym wiodą coraz bardziej popularne w Polsce drukarki 3D Anet A8, które recenzował niedawno chociażby nasz dobry kolega i były redaktor – Tyler Koslow na All3DP. Moją uwagę zwróciła za to ta drukarka 3D – Tronxy X1, oferowana w niewiarygodnej cenie na poziomie 480.59 PLN brutto!

Źródło: www.gearbest.com

Na pierwszy rzut oka przypomina uproszczoną wersję Panowin F1, stylizowaną nieco na amerykańskiego PrintrBota. Jest wykonana z aluminium i ma całkiem przystępny obszar roboczy na poziomie 15 cm w każdej z osi. Dodatkowo jest wyposażona w niezależny panel LCD i podobnie jak Panowin F1 jest w formie zestawu do samodzielnego montażu.

Źródło: www.gearbest.com

Przez kilka dni biłem się z myślami, aż w końcu postanowiłem zaryzykować i… podobnie jak kiedyś w przypadku (nie)sławnego ONO, dokonałem zakupu. Nie mam pojęcia czego oczekiwać po tym urządzeniu, ale cena na poziomie niespełna 500 PLN jest na tyle absurdalnie niska, że ryzyko ewentualnego niepowodzenia jest niewielkie (przynajmniej dla mnie…).

Źródło: www.gearbest.com

Sporym zaskoczeniem były koszty transportu. Generalnie GearBest jest zarejestrowany w Hiszpanii (UE), dlatego wszystkie transakcje są prowadzone na normalnych zasadach. Niemniej jednak ten konkretny model urządzenia jest wysyłany z Chin. Spodziewałem się dużych kosztów przesyłki (na poziomie kwot trzycyfrowych), tymczasem dostępne są trzy opcje dostawy i żadna z nich nie przekracza 100 PLN (najdroższa jest „Expedited Shipping” w kwocie 80,56 PLN). Ja zdecydowałem się na dłuższą w oczekiwaniu opcję w kwocie 19,05 PLN („EU Express„).

Teraz czekam na drukarkę 3D… Powinna dojść do mnie jeszcze w tym miesiącu – nie omieszkam wtedy podzielić się wrażeniami, jak miało to miejsce w przypadku Panowin F1. Tak czy inaczej jest to w moim odczuciu niesamowite… Kwota jaką zapłaciłem za to urządzenie jest niższa, niż cena lepszej, desktopowej drukarki do papieru w dowolnym markecie elektronicznym.

Paradoksalnie tego czego obawiam się najbardziej, to to, że drukarka 3D będzie drukować co najmniej poprawnie (np. jak da Vinci miniMaker). Bo w takim przypadku – przy tych cenach, dla wielu firm w Polsce ten biznes straci sens… Mam też coraz więcej innych przemyśleń na temat chińskiej ekspansji w obszarze szeroko pojętej elektroniki użytkowej, ale są one na tyle trudne, że potrzebuję chwili czasu aby to przetrawić.

Udostępnij.

O autorze

Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.

  • Blazi

    IMHO trochę przesadziłeś z cięciem kosztów – niewiele droższe modele drukowałyby sporo lepiej. Tu rozbijesz się o sztywność konstrukcji i prędkość.

    • Mogę powiedzieć tylko tyle: przyjedzie, złożymy ją, puścimy wydruki testowe i wrócimy z odpowiedziami…

  • Jakub Niespolański

    Wszystko jest z Chin.

  • Też się skusiłem, będziemy składać razem 🙂

    Druga sprawa to chyba trzeba się przygotować na poprawki:
    https://www.youtube.com/watch?v=XGECtOEJ30c

    • Taaak, wiem… Pierwsza rzecz w jaką należy się zaopatrzyć to wiatrak do chłodzenia wydruków. Generalnie myślę, że lada moment będę miał dla Ciebie i innych czytelników niespodziankę w tym temacie 🙂

Rozmowa
z Cedrykiem
?