Czy drukowanie w technologii FDM jest dla nas bezpieczne?

9

Co jakiś czas jesteśmy zasypywani najnowszymi wynikami badań naukowych na temat szkodliwości jakiejś technologii dla naszego zdrowia. Dla przykładu raz telefonia komórkowa jest dla nas niebezpieczna innym znów razem nie. Podobnie jest z drukowaniem w technologii FDM. Co na ten temat mówią ostatnie, przeprowadzone testy, przeczytacie poniżej.

Badania  zostały wykonane przez 3Dsafety.org we współpracy z WASP – włoskim producentem drukarek 3D. Póki co na warsztat wzięto tylko ABS i PLA, lista materiałów będzie się jednak sukcesywnie powiększać, a wyniki zostaną zaktualizowane.

Jak zapewne większość z Was się domyśla, niezbyt przyjemnie pachnące substancje lotne powstające podczas drukowania z ABS, nie należą do najzdrowszych, lecz większość z nas zwykle niezbyt się tym przejmuje. Okazuje się jednak, że nie tylko ABS jest szkodliwy dla naszego zdrowia. Podczas druku z PLA również wydzielają się toksyczne opary zwane LZO (lotne związki organiczne). Nie wszystkie z nich są jednak trujące, ale niektóre mogą być, zwłaszcza dla młodszych użytkowników.

Punktem wyjściowym opracowania były badania przeprowadzone we wczesnych latach 90-tych. Wykazały one, że podczas przetwarzania tworzyw sztucznych niektóre toksyczne cząstki mogą być uwalniane w postaci gazowej – są to między innymi amoniak, kwas cyjanurowy, fenol, benzen i inne.

VOC

Testy laboratoryjne wykazały, ze ABS jest o wiele bardziej toksyczny niż PLA. W przypadku PLA najwięcej substancji szkodliwych wydziela się w temperaturze powyżej 200°C, okazuje się również, że szpule tego samego materiału pochodzące od różnych producentów, zawierają różne ilości lotnych związków organicznych, nawet jeśli są ekstrudowane na tych samych drukarkach 3D, z tymi samymi temperaturami i prędkościami drukowania.

Innym ważnym aspektem jest to, że średnica wydzielanych nanocząsteczek kształtuje się na poziomie poniżej 0,1 mikrona, więc może być wchłaniana bezpośrednio przez pęcherzyki płucne oraz naskórek. W przypadku ABS ich emisja jest od 3 do 30 razy większa niż w przypadku PLA. Badania wykazały również, że czas potrzebny na powrót do standardowego stężenia nanocząsteczek w powietrzu waha się w przedziale od 10 do 30 minut od zakończenia drukowania.

Do najczęstszych chorób wywoływanych przez lotne związki organiczne, należą różnego rodzaju patologie płuc, takie jak zapalenie oskrzeli, tchawicy oraz astma. W skrajnych przypadkach substancje te mogą powodować różnego rodzaju nowotwory, także nie jest to rzecz którą należy bagatelizować.

Opracowanie to nie miało na celu wywołania paniki, lecz wskazania potencjalnego zagrożenia oraz metod do jego zminimalizowania. Najlepszym na to sposobem jest drukowanie w dobrze wentylowanych pomieszczeniach. Idealnym rozwiązaniem byłby system wentylacji, pozwalający na trzykrotną wymianę powietrza w pomieszczeniu, w przeciągu jednej godziny. Dobrą metodą, dla drukarek z zamkniętą komorą, było by np. stosowanie filtrów z węglem aktywnym.

Co to oznacza dla nas? Czy powinniśmy ograniczyć, albo zaprzestać drukowania 3D? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Nie pozostaje nam nic innego niż mieć nadzieję, że technologia FDM będzie się rozwijać w kierunku zmaksymalizowania korzyści z niej płynących, przy jednoczesnym ograniczeniu  potencjalnych zagrożeń. Ja tymczasem lecę przewietrzyć pokój.

Źródło: www.3dprintingindustry.com
Zdjęcia: [1] [2]

Udostępnij.

O autorze

Łukasz Długosz

Redaktor Naczelny 3D w praktyce. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, fan gier komputerowych oraz właściciel sklepu filaments4U.com.